Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Magdalena Daniel dla Tysol.pl: "Wstaję o 5.45. Nie mam czasu wstawać po godzinie 12"

18.03.2019 20:59
[Tylko u nas] Magdalena Daniel dla Tysol.pl: "Wstaję o 5.45. Nie mam czasu wstawać po godzinie 12"
Źródło: Materiały prasowe
Komentarzy: 0
Aktor jak jest na etacie – czy pracuje nad sobą czy nie – dwie premiery rocznie będzie miał. Nie musi się starać. Jak już aktor jest freelancerem, to musi dbać o swój warsztat. Ja sobie daję czas i spokojnie wejdę do głównego obiegu. Teraz badam rynek. Już w czasie nauki w szkole teatralnej, pracowałam w teatrze. Środowisko w Warszawie mnie nie znało, więc muszę poznać wiele osób – mówi Magdalena Daniel, aktorka, wokalistka, pedagog w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.
- Aktorstwo czy śpiewanie?
- Jedno i drugie. Aktorstwo i śpiewanie się nie wyklucza.


- Są aktorzy, którzy nie śpiewają, bo nie umieją. Jaki oni funkcjonują?
- Aktorzy w szkołach teatralnych mają zajęcia z emisji głosu, z piosenki aktorskiej. Głos jest elementem naszego warsztatu pracy. Głos trzeba trenować, żebyśmy byli słyszalni na scenie. Trenować trzeba całe życie. Szkoła teatralna pomaga odzyskać naturalność wydobywania głosu z siebie, którą mieliśmy jak się urodziliśmy, a potem z biegiem czasu nas uciszano.


- Aby twój głos nie był pierwszorzędny.
- Zgadza się (śmiech).


- Prowadzisz warsztaty z emisji głosu?
- Prowadzę takie zajęcia. To są zajęcia indywidualne.


- W 2008 roku rozpoczęłaś studia w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie - Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku - kierunek Aktorski. Dlaczego lalki?
- Egzaminy na ten kierunek są zdecydowanie trudniejsze. Jest więcej nacisku na formę ze względu na to, że jest to kierunek plastyczny.


- Dlaczego nie Warszawa, Kraków, Wrocław czy łódzka filmówka?
- Teatr lalek zafascynował mnie już w liceum. Brałam udział w konkursie ogólnopolskim w monodramach. Finał konkursu był we Wrocławskim Teatrze Lalek. Gdy weszłam do magazynu lalek, od razu się zakochałam. Jednak chciałam się dostać na lalki do Wrocławia, nie do Białegostoku. Jestem ze Śląska, a to jest kawał drogi do Białegostoku.




- Czym obecnie się zajmujesz, bo jest tego dużo.
- Rzuciłam etatową pracę w teatrze. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Z teatrem rozstaliśmy się ugodowo.


- Jaki to był teatr?
- Teatr Lalki i Aktora "Kubuś" w Kielcach.


- Zrezygnowałaś z ciepłej posadki w teatrze.
- Nie żałuję tego. Jak pracowałam w teatrze, to wstawałam o 6 rano. Szłam biegać, po to żeby o 8 być już w teatrze. Potem przygotowania, malowanie i o 9 grasz pierwszy spektakl.


- Kto przychodzi o tej godzinie do teatru?
- Szkoły, przedszkola. Panie przyprowadzają o tej godzinie dzieci do teatru, bo jest im najwygodniej.


- Czyli obecnie jesteś wolnym strzelcem.
- Tak. Aktor jak jest na etacie - czy pracuje nad sobą czy nie - dwie premiery rocznie będzie miał. Nie musi się starać. Jak już aktor jest freelancerem, to musi dbać o swój warsztat.


- Próbowałaś swoich sił w serialu czy w filmie.
- Ja sobie daję czas i spokojnie wejdę do głównego obiegu. Teraz badam rynek. Już w czasie nauki w szkole teatralnej, pracowałam w teatrze. Środowisko w Warszawie mnie nie znało, więc muszę poznać wiele osób. Poznaję ludzi pracujących w przemyśle filmowym.


- Wszyscy muszą chodzić na castingi?
- Tak.


- A ty na jakie castingi chodzisz?
- Chodzę na castingi do reklam. W Polsce głównie kręci się reklamy. To są szybkie pieniądze. Korporacja potrzebuje reklamy. Na takie castingi dostaję zaproszenia.


- Kto wysyła Ci takie zaproszenia?
- Najpierw trzeba się zapisać do agencji aktorskiej.


- A jak się aktor nie zapisze, to będzie miał trudniej?
- Nie. Agencja pracuje po to, żeby mieć pieniądze. Dostaje wynagrodzenie za to, gdy ja wygram casting. Ich zadaniem jest zaprosić jak największą liczbę aktorów, żeby ktokolwiek dostał pieniądze. W mediach społecznościowych są różne grupy, np. praca w teatrze, praca w filmie, praca w filmie. Większość castingów które wygrałam, sama sobie ogarnęłam.


- To może ty założyłabyś taką agencję?
- Na razie skupiam się na sobie.




- Jak wygląda twój harmonogram dnia?
- Długo przygotowywałam się do tego, żeby rzucić etatową pracę i zacząć od początku. Zbierałam pieniądze, żeby móc spokojnie zacząć. Teraz jestem w stanie sama utrzymać się w Warszawie z mojej pracy. Praca w teatrze to jest piątek, sobota i niedziela. To są dni, kiedy wsiadam w samochód jadę do Kielc, bo tam gram.


- I gdzie jeszcze grasz?
- Gram w dwóch teatrach w Kielcach. Z moim starym teatrem współpracuję przy jednym spektaklu.


- Dlaczego jest tak małe uzwiązkowienie w polskim przemyśle filmowym?
- U mnie w teatrze był dwa związki zawodowe. Jeden z nich to ZZAP - Związek Zawodowy Aktorów Polskich Drugi to Solidarność, którzy zrzeszał pracowników administracyjnych, bo nie mogli należeć do związku aktorskiego.


- Związki zawodowe mają jakąś siłę w twojej branży?
- Jak pracowałam na etacie w teatrze, to będąc w związku, wiedziałam co się dzieje w teatrze. Dyrekcja zanim podjęła jakąkolwiek decyzję, to musiała się z nami skonsultować.


- Po co nagrałaś płytę "Poetic Syntetic"?
- Skończyłam szkołę muzyczną jako dorosła osoba. Robiłam to z czystą przyjemność. A musiałam zagospodarować mój wolny czas. Znalazłam klasę wokalu. I poszłam. Uczyłam się przez cztery lata. Potem chciałam spożytkować moją wiedzę, dlatego nagrałam płytę. Moja nauczycielka powiedziała mi, że dobrze śpiewam i co z tego. Ale nikt o tym nie wie. Powiedziała, żebym coś z tym zrobiła.


- Jak wyglądała selekcja tekstów na płytę? Bo zauważyłem, że jeszcze nie piszesz tekstów i nie komponujesz.
- Nie umiem pisać tekstów. Próbuję, ale na razie nie jestem z nich zadowolona.


- Aktorstwo przeszkadza w śpiewaniu?
- Aktorstwo przeszkadza słuchaczom w odbioru muzyki. Nie daję rady przy słuchaniu interpretacji na wrocławskim Przeglądzie Piosenki Aktorskiej.


- Do kogo kierujesz swoją płytę?
- To jest płyta dla osób, które lubią poezję.


- To zawężasz grono odbiorców. Bardzo mało Polaków czyta poezję.
- Wiem o tym.




- Jaki masz cel jako wokalistka?
- Nie myślę o statystycznym Kowalskim. Kowalski pójdzie na Zenka Martyniuka. Chcę mieć grupę odbiorców, która jest wrażliwa, zna się na poezji oraz będzie w stanie wydać pieniądze na moją płytę czy na mój koncert.


- W trakcie powstania płyty korzystałaś z akcji crowdfundingowych. Inaczej się nie dało?
- Może i by się dało. Ale w tamtym czasie wpadłam na taki pomysł. Potrzebowałam 5 tysięcy złotych. Udało mi się zebrać całą kwotę. Wcześniej przez 3 lata z własnych środków finansowych opłacała twórców z którymi współpracowałam. To była metoda prób i błędów.


- O której ty wstajesz?
- 5.45. Nie mam czasu wstawać po godz. 12.


- Co sądzisz o naturszczykach w teatrze czy na planie filmowym?
- To jest super. Nie mam z tym problemu.


- Więcej czasu zajmuje ci aktorstwo czy śpiewanie?
- Staram się rozłożyć równo akcenty. Koncerty gram w weekendy, gdy nie mam spektakli.


- Czym się wyróżniasz spośród polskich aktorek. Konkurencja jest naprawdę duża.
- Mam trzy bardzo mocne strony. Jestem kreatywna, jestem otwarta, jestem aktywna. Jeżeli chcesz mieć kogoś takiego jak ja w swoim zespole, to proszę bardzo.


Rozmawiał: Bartosz Boruciak




Komentarzy: 0
Data publikacji: 18.03.2019 20:59