Niemiecki protest przeciwko Zielonemu Ładowi

Kryzys w niemieckim rządzie nie pojawił się po zdymisjonowaniu ministra finansów Christiana Lindnera. Zaczął się dużo wcześniej, a w jego tle wyraźnie widać nierozstrzygnięte kwestie unijnej polityki migracyjnej oraz – to rzecz być może najważniejsza – unijną politykę klimatyczną, a przede wszystkim rozwiązania wprowadzane przez tzw. Zielony Ład. To program tylko pozornie niosący rozwiązania, a tak naprawdę szkodliwy dla gospodarki. Odejście od niego postulował głośno Lindner na kilka dni przed odwołaniem go z urzędu, co doprowadziło do bezprecedensowego kryzysu rządowego w Berlinie.
Olaf Scholz
Olaf Scholz / fot. Flickr.com/OSCE Parliamentary Assembly/CC BY-SA 2.0

Christian Lindner, lider Wolnej Partii Demokratycznej, jest politykiem od dawna lubianym przez biznes, choć to nie głosy przedsiębiorców dały mu miejsce w Bundestagu i zagwarantowały silną i stabilną pozycję w polityce. To jeden z niewielu obecnych polityków niemieckich, który lubi mówić prawdę, nie owijając w bawełnę, szczególnie jeśli chodzi o sprawy gospodarcze. Koncyliacyjny i raczej spokojny był w egzotycznej koalicji SPD, FDP i Zielonych gwarancją przeprowadzenia kraju przez możliwe kryzysy, które od 2021 roku nękały politykę i gospodarkę kraju Teutonów. Wybory – nieudane w przypadku polityki migracyjnej, polityki energetycznej i stosunków międzynarodowych, co przyznaje dzisiaj w badaniach większość rdzennych mieszkańców unijnej potęgi – których dokonywała poprzednia kanclerz Niemiec Angela Merkel, położyły się szerokim cieniem na decyzjach obecnego kanclerza Olafa Scholza, który niedługo po przejęciu władzy w 2021 roku (w którym Europa wciąż zmagała się z pandemią), musiał zmierzyć się z rosyjskim atakiem na Ukrainę i lewicową presją na zmiany przepisów dotyczących globalnych zmian w energetyce i gospodarkach. Scholz okazał się zbyt słaby, aby kategorycznie sprzeciwić się narzucanym przez Unię Europejską zmianom w prawie gospodarczym i energetycznym, czyli tzw. wspólnej polityce klimatycznej znanej także jako Zielony Ład. Polityce, która okazała się dla Niemców zbyt kosztowna, szczególnie że najsilniejsza netto gospodarka Europy już drugi rok z rzędu pozostaje w recesji, ciągnąc za sobą handlowych partnerów. Scholzowi nie starczyło również odwagi do wycofania się z polityki migracyjnej zapoczątkowanej przez jego poprzedniczkę, której echa odczuwają wszystkie kraje Europy.

Niemcy w kryzysie

Odwagi do przeprowadzenia zmian nie zabrakło ministrowi finansów Niemiec, który – dzisiaj zamknięte dla mediów spotkanie rządu z 5 i 6 listopada jest doskonale opisane – sprzeciwił się i polityce kanclerza, i Zielonemu Ładowi, i – w końcu – budżetowi Bundesrepubliki, który zakładał kilkukrotne przekroczenie bezpiecznego poziomu deficytu budżetowego.

Nawiasem mówiąc, Lindner jest pierwszym zachodnim i rządzącym politykiem, który w tak kategorycznym tonie skrytykował założenia Zielonego Ładu i zażądał natychmiastowego odejścia swojego kraju od europejskiej polityki klimatycznej lub przeprowadzenia wcześniejszych wyborów. Politykiem, który odważył się przywołać w swoim sprzeciwie wszystkie argumenty przeciwko Zielonemu Ładowi, które poruszane były w Polsce i o których mówi m.in. przygotowany przez NSZZ „Solidarność” raport „Drapieżny Zielony (nie)Ład” na temat skutków bezwarunkowego wprowadzenia „zielonych” rozwiązań w UE.

Dzień po odwołaniu do mediów wyciekło tzw. stanowisko Lindnera”, czyli dokument, który otrzymali przed posiedzeniem rządu kanclerz oraz koalicyjni partnerzy szefa FDP. W dokumencie Lindner stanowczo sprzeciwia się zawieszeniu konstytucyjnego zakazu nadmiernego zadłużania się – niemieckiego hamulca zadłużenia – w celu załatania dziury w budżecie federalnym na rok 2025 wynoszącej około 10 miliardów euro. Domaga się również natychmiastowego rozwiązania niemieckiego funduszu klimatycznego, z którego rząd finansuje swoje projekty zielonej transformacji. Zasilony 200 miliardami euro z federalnego budżetu niemiecki fundusz klimatyczny to echo unijnego Zielonego Ładu, którego skutki w Niemczech mają polegać na likwidacji przemysłu węglowego, docelowej, ale możliwie najszybszej, rezygnacji z paliw kopalnych i przestawienia całej gospodarki na odnawialne źródła energii – bez względu na koszty, jakie za sobą pociągną. Koalicjanci Lindnera – Zieloni, bo to właśnie za nimi stoi podszyty ideologią komunistyczną nowy model europejskich gospodarek, oraz politycy SPD, którzy obiecali Unii Europejskiej bezwarunkowe wprowadzenie Zielonego Ładu i pilnowanie, żeby również inne kraje w trybie natychmiastowym rozpoczęły implementację unijnego programu – uznali dokument ministra finansów za akt wrogości.

Biznes i think tanki popierają Lindnera

18-stronicowe memorandum Lindnera pojawiło się na dwa tygodnie przed posiedzeniem Bundestagu zaplanowanym na 14 listopada – to dzień, w którym koalicja miała podjąć kluczowe decyzje dotyczące budżetu na przyszły rok. I już od pierwszych akapitów pismo Lindnera nie pozostawia złudzeń, że ani jemu, ani jego partii nie jest po drodze z koalicjantami w kwestiach wydatków i polityki gospodarczej. Postulaty wymienione w dokumencie natychmiast znalazły zwolenników, przede wszystkim wśród właścicieli niemieckich małych i średnich firm. Wstrzymanie wpłat na fundusz wymuszający na gospodarce likwidację tradycyjnych źródeł energii i znaczne zredukowanie wypłat z tytułu ubezpieczeń społecznych (co uderzyłoby przede wszystkim w imigrantów przyjeżdżających do Niemiec nie do pracy, ale po zasiłki) oraz idące za nim odchudzenie przerośniętej biurokracji pozwoliłoby na znaczne zmniejszenie podatków dla przedsiębiorstw. Z gospodarczego punktu widzenia to dobry ruch, bo generujące aktywność gospodarczą mniej obciążone przedsiębiorstwa wpływają nie tylko na rynek pracy i kondycję samej gospodarki, ale również na większe wpływy do budżetu federalnego w związku z rozwijającą się produkcją i handlem. Wydaje się również ruchem potrzebnym w świetle ostatnich danych makroekonomicznych Niemiec. Wynika z nich, że tamtejsze eksport i produkcja przemysłowa spadły bardziej niż oczekiwano – odpowiednio o 1,7 proc. i 2,5 proc.

Do nękanych złymi wiadomościami ministrów w rządzie Scholza doszły również informacje o planowanym zamknięciu trzech z dziesięciu największych fabryk Volkswagena, który nie wytrzymał konkurencji z chińskimi produktami i musi znacznie ograniczyć koszty (pracę w koncernie może stracić nawet 90. tys. osób) oraz ogłoszone przez niemiecki koncern Bosch zwolnienia około 7000 pracowników w najbliższych miesiącach.

Kalendarz kryzysu

Już po zdymisjonowaniu Christiana Lindnera z pracy w rządzie zrezygnowali pozostali ministrowie FDP, a prezydent Frank-Walter Steinmeier zadeklarował, że jest gotów podjąć decyzję o rozwiązaniu Bundestagu. Głos zabrały również najważniejsze think tanki i grupy lobbingowe, jednoznacznie popierając postulaty byłego już ministra finansów. Henning Vöpel, szef think tanku Centrum Polityki Europejskiej, uważa, że rząd Scholza „nie zdołał przywrócić niemieckiej gospodarce ścieżki wzrostu strukturalnego”. A skoro nie zdołał, mając w gabinecie przygotowanych do reform ministrów, tym bardziej nie zrobi tego teraz.

Vöpel zidentyfikował cztery priorytety, które musi podjąć okrojona koalicja rządowa, aby przywrócić gospodarkę na właściwe tory.
– Po pierwsze, stabilizacja transformacji energetycznej, która jest kluczowa dla połączenia ochrony klimatu z konkurencyjnością. Po drugie, redukcja biurokracji, co jest szybką ulgą, która nie wymaga pieniędzy. Po trzecie, wdrożenie cyfryzacji, która ma znaczny potencjał produktywności. I po czwarte, zachęty podatkowe dla inwestycji – wyjaśnia.

Kalendarz wydarzeń uzgodniony przez wszystkie największe niemieckie partie mówi, że przedterminowe wybory do Bundestagu odbędą się 23 lutego przyszłego roku. Głosowanie w sprawie wotum zaufania dla obecnego rządu odbędzie się 18 listopada, a przyszłoroczny budżet będzie wyłącznie prowizoryczny.

Zielony Ład, który stał się zarzewiem obecnego kryzysu w koalicji, znajdzie się w programach wyborczych wszystkich lewicowych ugrupowań, w tym SPD i Zielonych.

Ład... czy zagrożenie?

Zielony Ład jest jednym z najniebezpieczniejszych narzędzi przygotowanych przez unijną administrację, które ma położyć podwaliny pod stworzenie na bazie UE superpaństwa złożonego z europejskich regionów. Państwa narodowe mają zniknąć z mapy Europy. Wskazywali na to m.in. autorzy badania i raportu dotyczącego Zielonego Ładu, dr Katarzyna Obłąkowska i dr Artur Bartoszewicz. Z badania „Polacy o Zielonym Ładzie” jednoznacznie wynika, że jesteśmy przeciwni wprowadzeniu unijnych przepisów implementujących Zielony Ład nad Wisłą. Nie chcemy tracić naszego państwa, nie jesteśmy również zainteresowani unijnym rządem oraz na siłę wprowadzanymi ekologicznymi rozwiązaniami uderzającymi w biznes i rynek pracy.

Zdaniem naukowców Zielony Ład jest jednym z elementów wprowadzanego sukcesywnie – tak jak przewidywały to założenia komunistycznego Manifestu z Ventotene – superpaństwa ze stolicą w Brukseli, funkcjonującego jako federacja regionów.
Niemiecki głos Christiana Lindnera był pierwszym tak stanowczym protestem przeciwko rozwiązaniom zaplanowanym w Brukseli w Europie Zachodniej.

CZYTAJ TAKŻE:


 

POLECANE
Igrzyska 2026: Jeden z Polaków zachwycił na dużej skoczni z ostatniej chwili
Igrzyska 2026: Jeden z Polaków zachwycił na dużej skoczni

Kacper Tomasiak zdobył brązowy medal olimpijski w skokach narciarskich na dużym obiekcie w Predazzo. Zwyciężył Słoweniec Domen Prevc, a srebro wywalczył Japończyk Ren Nikaido.

Ten kraj coraz popularniejszy wśród Polaków. Prawie dwa razy więcej turystów Wiadomości
Ten kraj coraz popularniejszy wśród Polaków. Prawie dwa razy więcej turystów

Ruch turystyczny do Wietnamu wyraźnie rośnie, a wśród odwiedzających coraz większą grupę stanowią Polacy. Dane za styczeń 2026 roku pokazują, że kraj w Azji Południowo-Wschodniej odwiedziło 17 240 turystów z Polski. To niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej.

Prognoza pogody. IMGW wydał komunikat na najbliższe dni Wiadomości
Prognoza pogody. IMGW wydał komunikat na najbliższe dni

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował, że od Atlantyku, przez Półwysep Iberyjski, centralną Europę, po północ Rosji rozciągać się będą układy wysokiego ciśnienia. Resztę kontynentu obejmą aktywne niże z układami frontów atmosferycznych. Przeważający obszar kraju będzie w zasięgu klina wyżu znad południowej Skandynawii i Bałtyku, natomiast nad południowe rejony, z południowego zachodu nasunie się zatoka niżowa wraz z pofalowanym frontem atmosferycznym, związana z niżem znad Włoch. Z północy zacznie napływać powietrze arktyczne.

Niemieccy aktywiści domagają się zamknięcia szwajcarskich elektrowni jądrowych tylko u nas
Niemieccy aktywiści domagają się zamknięcia szwajcarskich elektrowni jądrowych

W obliczu rosnącego niepokoju o bezpieczeństwo energetyki jądrowej, Niemcy coraz głośniej domagają się wyłączenia szwajcarskich elektrowni atomowych (AKW) położonych blisko granicy. Studia i raporty podkreślają ogromne zagrożenia dla Badenii-Wirtembergii i całych Południowych Niemiec w przypadku awarii.

Amerykanie ruszyli po Lewandowskiego. Konkretna oferta na stole Wiadomości
Amerykanie ruszyli po Lewandowskiego. Konkretna oferta na stole

Amerykański Chicago Fire złożył konkretną ofertę Robertowi Lewandowskiemu. Trener Gregg Berhalter poleciał do Barcelony, by osobiście spotkać się z napastnikiem, jego żoną i agentem. Klub z MLS ma też pierwszeństwo w rozmowach - dopóki negocjacje trwają, inne zespoły ligi nie mogą rozpocząć starań o transfer.

Walentynki napędziły turystykę. Zakopane przeżywa prawdziwe oblężenie Wiadomości
Walentynki napędziły turystykę. Zakopane przeżywa prawdziwe oblężenie

Zakopane przeżywa walentynkowe oblężenie. Już od rana na popularnej zakopiance panował wzmożony ruch samochodowy, a w sobotę w mieście pod Giewontem trudno znaleźć wolne miejsce parkingowe. Na ulicach panuje tłok, a Krupówki są wypełnione spacerującymi parami

Dramat znanej polskiej piosenkarki. Jej słowa chwytają za serce Wiadomości
Dramat znanej polskiej piosenkarki. Jej słowa chwytają za serce

Ewa Bem w rozmowie z mediami wróciła do trudnych chwil związanych z chorobą nowotworową i śmiercią męża, Ryszarda Sibilskiego. Artystka przyznała, że przez długi czas była przekonana, iż to ona odejdzie pierwsza.

Przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. Zapytano Polaków z ostatniej chwili
Przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. Zapytano Polaków

Czy Polska powinna powrócić do obowiązkowej służby wojskowej? Zapytała o to Polaków pracownia Social Changes na zlecenie Telewizji wPolsce24.

Kryptodyktatura dopadła sędziego Dariusza Łubowskiego tylko u nas
Kryptodyktatura dopadła sędziego Dariusza Łubowskiego

Wyrok w sprawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Marcin Romanowski wywołał burzliwą debatę o granicach niezależności sędziowskiej. Po decyzji sędziego Dariusz Łubowski i użyciu w uzasadnieniu słowa „kryptodyktatura” pojawiły się zmiany w jego obowiązkach służbowych. Czy to zwykła reorganizacja pracy sądu, czy element szerszego sporu o praworządność? Sprawa budzi pytania o relacje między władzą wykonawczą a wymiarem sprawiedliwości.

Pałac Buckingham. Książęca para opublikowała poruszający wpis Wiadomości
Pałac Buckingham. Książęca para opublikowała poruszający wpis

Książę i księżna Walii postanowili uczcić walentynki uroczym czarno-białym zdjęciem, które opublikowali w mediach społecznościowych. „Szczęśliwych walentynek!” – życzyli fanom rodziny królewskiej.

REKLAMA

Niemiecki protest przeciwko Zielonemu Ładowi

Kryzys w niemieckim rządzie nie pojawił się po zdymisjonowaniu ministra finansów Christiana Lindnera. Zaczął się dużo wcześniej, a w jego tle wyraźnie widać nierozstrzygnięte kwestie unijnej polityki migracyjnej oraz – to rzecz być może najważniejsza – unijną politykę klimatyczną, a przede wszystkim rozwiązania wprowadzane przez tzw. Zielony Ład. To program tylko pozornie niosący rozwiązania, a tak naprawdę szkodliwy dla gospodarki. Odejście od niego postulował głośno Lindner na kilka dni przed odwołaniem go z urzędu, co doprowadziło do bezprecedensowego kryzysu rządowego w Berlinie.
Olaf Scholz
Olaf Scholz / fot. Flickr.com/OSCE Parliamentary Assembly/CC BY-SA 2.0

Christian Lindner, lider Wolnej Partii Demokratycznej, jest politykiem od dawna lubianym przez biznes, choć to nie głosy przedsiębiorców dały mu miejsce w Bundestagu i zagwarantowały silną i stabilną pozycję w polityce. To jeden z niewielu obecnych polityków niemieckich, który lubi mówić prawdę, nie owijając w bawełnę, szczególnie jeśli chodzi o sprawy gospodarcze. Koncyliacyjny i raczej spokojny był w egzotycznej koalicji SPD, FDP i Zielonych gwarancją przeprowadzenia kraju przez możliwe kryzysy, które od 2021 roku nękały politykę i gospodarkę kraju Teutonów. Wybory – nieudane w przypadku polityki migracyjnej, polityki energetycznej i stosunków międzynarodowych, co przyznaje dzisiaj w badaniach większość rdzennych mieszkańców unijnej potęgi – których dokonywała poprzednia kanclerz Niemiec Angela Merkel, położyły się szerokim cieniem na decyzjach obecnego kanclerza Olafa Scholza, który niedługo po przejęciu władzy w 2021 roku (w którym Europa wciąż zmagała się z pandemią), musiał zmierzyć się z rosyjskim atakiem na Ukrainę i lewicową presją na zmiany przepisów dotyczących globalnych zmian w energetyce i gospodarkach. Scholz okazał się zbyt słaby, aby kategorycznie sprzeciwić się narzucanym przez Unię Europejską zmianom w prawie gospodarczym i energetycznym, czyli tzw. wspólnej polityce klimatycznej znanej także jako Zielony Ład. Polityce, która okazała się dla Niemców zbyt kosztowna, szczególnie że najsilniejsza netto gospodarka Europy już drugi rok z rzędu pozostaje w recesji, ciągnąc za sobą handlowych partnerów. Scholzowi nie starczyło również odwagi do wycofania się z polityki migracyjnej zapoczątkowanej przez jego poprzedniczkę, której echa odczuwają wszystkie kraje Europy.

Niemcy w kryzysie

Odwagi do przeprowadzenia zmian nie zabrakło ministrowi finansów Niemiec, który – dzisiaj zamknięte dla mediów spotkanie rządu z 5 i 6 listopada jest doskonale opisane – sprzeciwił się i polityce kanclerza, i Zielonemu Ładowi, i – w końcu – budżetowi Bundesrepubliki, który zakładał kilkukrotne przekroczenie bezpiecznego poziomu deficytu budżetowego.

Nawiasem mówiąc, Lindner jest pierwszym zachodnim i rządzącym politykiem, który w tak kategorycznym tonie skrytykował założenia Zielonego Ładu i zażądał natychmiastowego odejścia swojego kraju od europejskiej polityki klimatycznej lub przeprowadzenia wcześniejszych wyborów. Politykiem, który odważył się przywołać w swoim sprzeciwie wszystkie argumenty przeciwko Zielonemu Ładowi, które poruszane były w Polsce i o których mówi m.in. przygotowany przez NSZZ „Solidarność” raport „Drapieżny Zielony (nie)Ład” na temat skutków bezwarunkowego wprowadzenia „zielonych” rozwiązań w UE.

Dzień po odwołaniu do mediów wyciekło tzw. stanowisko Lindnera”, czyli dokument, który otrzymali przed posiedzeniem rządu kanclerz oraz koalicyjni partnerzy szefa FDP. W dokumencie Lindner stanowczo sprzeciwia się zawieszeniu konstytucyjnego zakazu nadmiernego zadłużania się – niemieckiego hamulca zadłużenia – w celu załatania dziury w budżecie federalnym na rok 2025 wynoszącej około 10 miliardów euro. Domaga się również natychmiastowego rozwiązania niemieckiego funduszu klimatycznego, z którego rząd finansuje swoje projekty zielonej transformacji. Zasilony 200 miliardami euro z federalnego budżetu niemiecki fundusz klimatyczny to echo unijnego Zielonego Ładu, którego skutki w Niemczech mają polegać na likwidacji przemysłu węglowego, docelowej, ale możliwie najszybszej, rezygnacji z paliw kopalnych i przestawienia całej gospodarki na odnawialne źródła energii – bez względu na koszty, jakie za sobą pociągną. Koalicjanci Lindnera – Zieloni, bo to właśnie za nimi stoi podszyty ideologią komunistyczną nowy model europejskich gospodarek, oraz politycy SPD, którzy obiecali Unii Europejskiej bezwarunkowe wprowadzenie Zielonego Ładu i pilnowanie, żeby również inne kraje w trybie natychmiastowym rozpoczęły implementację unijnego programu – uznali dokument ministra finansów za akt wrogości.

Biznes i think tanki popierają Lindnera

18-stronicowe memorandum Lindnera pojawiło się na dwa tygodnie przed posiedzeniem Bundestagu zaplanowanym na 14 listopada – to dzień, w którym koalicja miała podjąć kluczowe decyzje dotyczące budżetu na przyszły rok. I już od pierwszych akapitów pismo Lindnera nie pozostawia złudzeń, że ani jemu, ani jego partii nie jest po drodze z koalicjantami w kwestiach wydatków i polityki gospodarczej. Postulaty wymienione w dokumencie natychmiast znalazły zwolenników, przede wszystkim wśród właścicieli niemieckich małych i średnich firm. Wstrzymanie wpłat na fundusz wymuszający na gospodarce likwidację tradycyjnych źródeł energii i znaczne zredukowanie wypłat z tytułu ubezpieczeń społecznych (co uderzyłoby przede wszystkim w imigrantów przyjeżdżających do Niemiec nie do pracy, ale po zasiłki) oraz idące za nim odchudzenie przerośniętej biurokracji pozwoliłoby na znaczne zmniejszenie podatków dla przedsiębiorstw. Z gospodarczego punktu widzenia to dobry ruch, bo generujące aktywność gospodarczą mniej obciążone przedsiębiorstwa wpływają nie tylko na rynek pracy i kondycję samej gospodarki, ale również na większe wpływy do budżetu federalnego w związku z rozwijającą się produkcją i handlem. Wydaje się również ruchem potrzebnym w świetle ostatnich danych makroekonomicznych Niemiec. Wynika z nich, że tamtejsze eksport i produkcja przemysłowa spadły bardziej niż oczekiwano – odpowiednio o 1,7 proc. i 2,5 proc.

Do nękanych złymi wiadomościami ministrów w rządzie Scholza doszły również informacje o planowanym zamknięciu trzech z dziesięciu największych fabryk Volkswagena, który nie wytrzymał konkurencji z chińskimi produktami i musi znacznie ograniczyć koszty (pracę w koncernie może stracić nawet 90. tys. osób) oraz ogłoszone przez niemiecki koncern Bosch zwolnienia około 7000 pracowników w najbliższych miesiącach.

Kalendarz kryzysu

Już po zdymisjonowaniu Christiana Lindnera z pracy w rządzie zrezygnowali pozostali ministrowie FDP, a prezydent Frank-Walter Steinmeier zadeklarował, że jest gotów podjąć decyzję o rozwiązaniu Bundestagu. Głos zabrały również najważniejsze think tanki i grupy lobbingowe, jednoznacznie popierając postulaty byłego już ministra finansów. Henning Vöpel, szef think tanku Centrum Polityki Europejskiej, uważa, że rząd Scholza „nie zdołał przywrócić niemieckiej gospodarce ścieżki wzrostu strukturalnego”. A skoro nie zdołał, mając w gabinecie przygotowanych do reform ministrów, tym bardziej nie zrobi tego teraz.

Vöpel zidentyfikował cztery priorytety, które musi podjąć okrojona koalicja rządowa, aby przywrócić gospodarkę na właściwe tory.
– Po pierwsze, stabilizacja transformacji energetycznej, która jest kluczowa dla połączenia ochrony klimatu z konkurencyjnością. Po drugie, redukcja biurokracji, co jest szybką ulgą, która nie wymaga pieniędzy. Po trzecie, wdrożenie cyfryzacji, która ma znaczny potencjał produktywności. I po czwarte, zachęty podatkowe dla inwestycji – wyjaśnia.

Kalendarz wydarzeń uzgodniony przez wszystkie największe niemieckie partie mówi, że przedterminowe wybory do Bundestagu odbędą się 23 lutego przyszłego roku. Głosowanie w sprawie wotum zaufania dla obecnego rządu odbędzie się 18 listopada, a przyszłoroczny budżet będzie wyłącznie prowizoryczny.

Zielony Ład, który stał się zarzewiem obecnego kryzysu w koalicji, znajdzie się w programach wyborczych wszystkich lewicowych ugrupowań, w tym SPD i Zielonych.

Ład... czy zagrożenie?

Zielony Ład jest jednym z najniebezpieczniejszych narzędzi przygotowanych przez unijną administrację, które ma położyć podwaliny pod stworzenie na bazie UE superpaństwa złożonego z europejskich regionów. Państwa narodowe mają zniknąć z mapy Europy. Wskazywali na to m.in. autorzy badania i raportu dotyczącego Zielonego Ładu, dr Katarzyna Obłąkowska i dr Artur Bartoszewicz. Z badania „Polacy o Zielonym Ładzie” jednoznacznie wynika, że jesteśmy przeciwni wprowadzeniu unijnych przepisów implementujących Zielony Ład nad Wisłą. Nie chcemy tracić naszego państwa, nie jesteśmy również zainteresowani unijnym rządem oraz na siłę wprowadzanymi ekologicznymi rozwiązaniami uderzającymi w biznes i rynek pracy.

Zdaniem naukowców Zielony Ład jest jednym z elementów wprowadzanego sukcesywnie – tak jak przewidywały to założenia komunistycznego Manifestu z Ventotene – superpaństwa ze stolicą w Brukseli, funkcjonującego jako federacja regionów.
Niemiecki głos Christiana Lindnera był pierwszym tak stanowczym protestem przeciwko rozwiązaniom zaplanowanym w Brukseli w Europie Zachodniej.

CZYTAJ TAKŻE:



 

Polecane