Grupa Wyszehradzka - więcej pragmatyzmu, mniej romantyzmu

Chociaż pozornie zgadzamy się we wszystkim, nie można zapominać, że w politycznych sojuszach każdy z partnerów ma swoje interesy. Nie inaczej jest w przypadku Grupy Wyszehradzkiej.
Dominik Héjj
W ostatnich dwóch latach Grupa Wyszehradzka, czyli nieformalna grupa czterech państw (Polski, Czech, Słowacji i Węgier), znalazła się w centrum orientacji polskiej polityki zagranicznej. Wcześniej Warszawa patrzyła zdecydowanie dalej na Zachód, bardziej angażując się w zacieśnianie kontaktów w ramach m.in. Trójkąta Weimarskiego (Francja, Niemcy i Polska), aniżeli z naszymi partnerami w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Zaniedbano naturalną rolę przywództwa w regionie, uznając, że wielkość państwa niejako uzasadnia rozdawanie kart. Tak się jednak nie stało.
U zbiegu konfliktu Wschód-Zachód
W dniach 13-14 października w miejscowości Szekszárd na Węgrzech odbył się szczyt prezydentów państw wchodzących w skład V4. W komentarzach prasowych podkreślano głównie, że to nieco ponadtrzydziestotysięczne miasteczko, położone ok. 160 kilometrów na południe od Budapesztu, leżące przy autostradzie M6, znajduje się w regionie znanych na całym świecie winnic (zaiste, nie tylko tokajem człowiek żyje). Pominięto jednak dwa ważne aspekty związane z jego położeniem, gdzie w promieniu kilkudziesięciu kilometrów bodaj najdobitniej ścierają się interesy Zachodu i Wschodu. W odległości niespełna 15 kilometrów w miejscowości Medina znajduje się radar 3D NATO, a ok. 40 kilometrów od Szekszárdu elektrownia atomowa w Paks. Jej rozbudowa warta jest kilkanaście miliardów euro, a jej kredytodawcą i głównym wykonawcą są Rosjanie. Obydwie budowle widać z winnic wzgórza Szekszárd. Trójkąt Medina-Szekszárd-Paks wydaje się w tym kontekście zdecydowanie mniej romantyczny, a wino nabiera nieprzyjemnej goryczy.
Spotkania Grupy Wyszehradzkiej na poziomie prezydentów przebiegają zgoła inaczej aniżeli na szczeblu premierów. Można powiedzieć, że wszystko jest inne - od panującej atmosfery, zdecydowanie serdeczniejszej, poprzez temperaturę szczytu, poruszaną tematykę, a kończąc na dynamice spotkań i politycznych oczekiwaniach. Zawarta w konstytucjach Polski, Czech, Słowacji i Węgier pozycja ustrojowa prezydenta jest bowiem zdecydowanie bardziej reprezentacyjna, ograniczana przez wolę rządu i parlamentu. Dość powiedzieć, że na tle Miloša Zemana, Andreja Kiski i Jánosa Ádera nadzwyczaj aktywną prezydenturę, pełną inicjatyw w polityce zagranicznej, proponuje i realizuje prezydent Andrzej Duda.

W ostatnich dwóch latach Grupa Wyszehradzka, czyli nieformalna grupa czterech państw (Polski, Czech, Słowacji i Węgier), znalazła się w centrum orientacji polskiej polityki zagranicznej. Wcześniej Warszawa patrzyła zdecydowanie dalej na Zachód, bardziej angażując się w zacieśnianie kontaktów w ramach m.in. Trójkąta Weimarskiego (Francja, Niemcy i Polska), aniżeli z naszymi partnerami w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Zaniedbano naturalną rolę przywództwa w regionie, uznając, że wielkość państwa niejako uzasadnia rozdawanie kart. Tak się jednak nie stało.
U zbiegu konfliktu Wschód-Zachód
W dniach 13-14 października w miejscowości Szekszárd na Węgrzech odbył się szczyt prezydentów państw wchodzących w skład V4. W komentarzach prasowych podkreślano głównie, że to nieco ponadtrzydziestotysięczne miasteczko, położone ok. 160 kilometrów na południe od Budapesztu, leżące przy autostradzie M6, znajduje się w regionie znanych na całym świecie winnic (zaiste, nie tylko tokajem człowiek żyje). Pominięto jednak dwa ważne aspekty związane z jego położeniem, gdzie w promieniu kilkudziesięciu kilometrów bodaj najdobitniej ścierają się interesy Zachodu i Wschodu. W odległości niespełna 15 kilometrów w miejscowości Medina znajduje się radar 3D NATO, a ok. 40 kilometrów od Szekszárdu elektrownia atomowa w Paks. Jej rozbudowa warta jest kilkanaście miliardów euro, a jej kredytodawcą i głównym wykonawcą są Rosjanie. Obydwie budowle widać z winnic wzgórza Szekszárd. Trójkąt Medina-Szekszárd-Paks wydaje się w tym kontekście zdecydowanie mniej romantyczny, a wino nabiera nieprzyjemnej goryczy.
Spotkania Grupy Wyszehradzkiej na poziomie prezydentów przebiegają zgoła inaczej aniżeli na szczeblu premierów. Można powiedzieć, że wszystko jest inne - od panującej atmosfery, zdecydowanie serdeczniejszej, poprzez temperaturę szczytu, poruszaną tematykę, a kończąc na dynamice spotkań i politycznych oczekiwaniach. Zawarta w konstytucjach Polski, Czech, Słowacji i Węgier pozycja ustrojowa prezydenta jest bowiem zdecydowanie bardziej reprezentacyjna, ograniczana przez wolę rządu i parlamentu. Dość powiedzieć, że na tle Miloša Zemana, Andreja Kiski i Jánosa Ádera nadzwyczaj aktywną prezydenturę, pełną inicjatyw w polityce zagranicznej, proponuje i realizuje prezydent Andrzej Duda.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 25.10.2017 13:00
Komentarze
Norwegowie nadal nie chcą do UE. Nawet młodzi są sceptyczni wobec Brukseli
10.08.2026 17:26

Komentarzy: 0
Norwegia pozostaje sceptyczna wobec Unii Europejskiej. Nowy sondaż pokazuje, że 49 proc. badanych sprzeciwia się członkostwu, a szczególnie interesujące są wyniki wśród młodych Norwegów.
Czytaj więcej
Bruksela daje zielone światło. Chodzi o 33 mld zł
10.08.2026 16:18
Europa miała rezygnować z rosyjskiego gazu. Dane mówią co innego
08.08.2026 11:39

Komentarzy: 0
Europa miała odchodzić od rosyjskiego gazu, tymczasem najnowsze dane pokazują wzrost importu LNG z Rosji. Jednocześnie uwagę zwraca poziom zapełnienia magazynów przed kolejnym sezonem grzewczym.
Czytaj więcej
22 państwa UE wydały wspólny apel ws. imigracji. Pod listem podpisał się Tusk
01.08.2026 12:43

Komentarzy: 0
Przywódcy 22 krajów Unii Europejskiej, w tym polski premier Donald Tusk, we wspólnym liście do szefów instytucji unijnych napisali, że są zdeterminowani, aby zapobiegać próbom podważania integralności granic zewnętrznych Wspólnoty, jak miało to miejsce w ostatnich dniach w Ceucie, hiszpańskiej eksklawie w Afryce Płn.
Czytaj więcej
Śledztwo w TSUE. Prywatne interesy sędziów pod lupą
31.07.2026 13:57

Komentarzy: 0
Dziennikarskie śledztwo wykazało możliwe konflikty interesów w najważniejszym sądzie Unii Europejskiej. Część jego członków orzekała w sprawach dotyczących firm lub branż, z którymi łączyły ich prywatne inwestycje.
Czytaj więcej
