GOEBBELS I INNI
Dzieje się! Wszędzie. "Obyś szył w ciekawych czasach" - mówi chińskie przysłowie. Po sąsiedzku, w komunistycznej Korei zmarł tamtejszy Goebbels, czyli gość odpowiadający za propagandę w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej (oficjalna nazwa państwa, które oczywiście nie jest ani demokratyczne, ani ludowe) - Kim Ki Nam.
A propos Goebbelsa, ale tego prawdziwego- niemieckiego to w europarlamencie mieliśmy deputowanego o tym samym nazwisku. Był "nr 2" u socjalistów, ale pochodził nie z Niemiec,tylko z Luksemburga i miał na imię Robert. Opowiadał, jak kiedyś na międzynarodowej konferencji, w której brał udział jako przedstawiciel PE, prowadzący zaprosił go do zabrania głosu, mówiąc: "A teraz przemówi pan Göring". Pan Goebbels z Wielkiego Księstwa Luksemburg, które oczywiście nie jest wcale wielkie tak, jak KRLD nie jest demokratyczne, był zagorzałym lewicowcem i do tego stopnia nie znosił prawicy, że w czasie wystąpienia jednego z europosłów PiS, siedząc w prestiżowym pierwszym rzędzie w europarlamencie, zaczął na niego pohukiwać i pokazywać… satanistyczne gesty. Pana Goebbelsa nie ma już w europarlamencie, ale ideologiczna zajadłość lewicy do prawicy - znacznie większa niż prawicy do lewicy - została. Tylko czekam na oświadczenie jakiegoś lewicowego wariatuńcia, który oskarży nas o zjadanie dzieci na śniadanie. Można by to zresztą połączyć z wypowiedzią niemieckiej wiceprzewodniczącej europarlamentu, także socjalistki Frau Katariny Barley, która wzywała, aby "zagłodzić Polskę" (i Węgry też). Ta córka Niemki i Brytyjczyka nawiązała w ten sposób do praktyki sprzed kilku dekad, bo jej rodacy, rzeczywiście, zagłodzili na śmierć dziesiątki tysięcy Polaków. Zresztą Greków również, skoro tylko w Atenach z powodu głodu w czasie okupacji III Rzeszy w latach 1941-44 zmarło 40 tysięcy ludzi. Oczywiście wielu naszych zachodnich sąsiadów woli o tym nie pamiętać...
*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej" (15.05.2024)