Ryszard Czarnecki: Smutno, śmiesznie, strasznie...

Zabolało! Trzykrotny z rzędu klubowy mistrz Europy w siatkówce mężczyzn Zakłady Azotowe Kędzierzyn-Koźle czyli po prostu "Zaksa" nie obroni tytułu. W walce o ćwierćfinał przegrali z klubem z Turcji. Nie wystarczyło 3:2 u siebie. Skoro w pierwszym secie roztrwonili przewagę 17:11 i 24:21i nie wykorzystali co najmniej czterech setboli, to…
Co dalej z polską siatkówką?
Cóż, ten piękny sen klubu z Opolszczyzny się skończył, ale nie mamy żadnego upadku polskiej siatkówki, skoro Projekt Warszawa właśnie awansował - po raz drugi w swojej historii - do finału Challenge Cup, a siatkarki z Grot Budowlanych Łódź do półfinału w innym europejskim pucharze.
Zaś Jastrzębski Węgiel ma szansę na co najmniej powtórkę ubiegłorocznego sukcesu, czyli zagranie w finale Ligi Mistrzów, a może nawet wygranie LM. Żal mi "Zaksy". Nie żal mi "baloników na drucikach, blaszanych bębenków", jak z piosenki Jacka Laskowskiego o "Kolorowych jarmarkach". Żal mi tylko legendy, którą na razie trzeba zawiesić na kołku. "Zaksy" nie wyeliminował niesprawiedliwy sędzia, osłabiły ją kontuzje i to poważnie - to prawda. Ale przecież coś tam się w tej perfekcyjnym maszynie zacięło, skoro niemal cudem, w ostatnim meczu, ledwo wyszli ze swojej grupy w Lidze Mistrzów. Cóż, stało się.
Historia trochę śmieszna
To była historia smutna, a teraz historia trochę śmieszna, choć pewnie naszego mistrza Australian Open, Jana Zielińskiego śmieszyła mniej. Gdy wraz ze swoją partnerką z Tajwanu podnosił puchar za zwycięstwo, nie wiedział, że jak go odpakuje wieczorem w hotelu, to zobaczy wygrawerowany napis z… błędem w jego nazwisku. Polak oddał puchar, bo trudno, żeby zaakceptował, że AO w grze mieszanej wygrał jakiś "Zielińksi", a nie, jak Pan Bóg, przykazał: Zieliński. Australijczycy zaliczyli mega wpadkę - ale nie ostatnią. Do wyjazdu Zielińskiego nie byli w stanie poprawić napisu, choć to dla grawera pestka. W związku z tym wysłali puchar pocztą, gdzie po wojażach przez siedem państw, dotarł do Warszawy. Wtedy z kolei nasi celnicy nie chcieli go przez kilka dni wydać. Dobrze, że więcej szczęścia Jan Zieliński miał na korcie zdobywając puchar, niż po jego zdobyciu z tymże pucharem…
Było smutno, było śmiesznie, a na koniec strasznie, czyli pomysł miliardera Petera Thieli, aby urządzić Igrzyska, na których dozwolony byłby doping! Cóż, świat się kończy, a farsa zastępuje sport…
*tekst ukazał się na portalu po-bandzie.com.pl (08.02.2024)
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pamięć o generale Kuklińskim w Muzeum Zimnej Wojny
Komentarze
Tłumy pożegnały Jacka Magierę na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach

Nie żyje legendarny piłkarz. Mial zaledwie 48 lat
Jacek Magiera pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Nawrockiego

Iga Świątek bez Darii Abramowicz
Trenerski debiut Francisco Roiga. Pewne zwycięstwo Igi Świątek


