Niemiecka rafineria zatruwa polskie powietrze

Ogromne kontrowersje wzbudza sprawa niemieckiej rafinerii Schwedt znajdującej się tuż przy granicy z Polską. Według informacji portalu BiznesAlert.pl obchodzi ona unijną dyrektywę dotyczącą norm emisji siarki. Poseł PiS Małgorzata Golińska w rozmowie Tysol.pl ujawnia, że w 2017 Niemcy występując o zgodę na podwyższenie normy emisji, nie poinformowały Polski. Zgoda ta wygasła i obecnie trwają prace nad jej przedłużeniem.
Rafineria
Rafineria / Uckermaerker, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Portal BiznesAlert.pl zauważył, że chociaż w 2010 roku weszła w życie europejska dyrektywa dotycząca emisji przemysłowych i nastąpiło wdrożenie jej do niemieckiego prawa poprzez federalną ustawę o kontroli emisji, to sprawa ta jest lekceważona na poziomie landów, które rozdają specpozwolenia, obchodząc założenia dyrektywy. 

Niemcy przekazując kwestie kontroli emisji landom obchodzą obowiązujące przepisy i rozmywają odpowiedzialność za „indywidualne zezwolenia”. 

Kontekst: sprawa rafinerii Schwedt 

Z punktu widzenia Polski niezwykle istotna jest sprawa rafinerii Schwedt (PCK) znajdującej się blisko województwa zachodniopomorskiego.  - Mimo ustawy o informacji publicznej wniosek rafinerii o specpozwolenia na dodatkowe emisje siarki nie jest dostępny. Odpowiedzialny za to urzędnik nie wie, dlaczego w przypadku PCK, która należy w 54 procentach do rosyjskiego koncernu Rosnieft, tak jest, że ustawa o informacji publicznej nie jest przestrzegana - zaznaczył BiznesAlert. 

- Wniosek z 2017 roku zawierał między innymi dodatkowe emisje siarki na poziomie 500 mg/m3. Urzędnik landowy, który sprawdził ponownie wniosek. Najpierw twierdził, że wniosek ten jest nadal w mocy, po czym cofnął swoją ocenę i przyznał, że w tym przypadku pozwolenie przestało działać 31.12.2023. Rafineria PCK złożyła kolejny wniosek, który jednak przekracza wszelkie marginesy prawne odnośnie emisji siarki i jest w toku rozstrzygnięcia. Obecnie nie oddalono tego nowego wniosku, ale pozwolenie z 2017 roku wygasło. Co robi rafineria PCK obecnie ze swoimi wysokimi emisjami siarki? Tego nikt nie wie. Ale przy toaście na balu noworocznym szef PCK Ralf Schairer z kieliszkiem szampana w ręku powiedział, że rafineria czeka na to pozwolenie

- wyjawił Biznes Alert. Portal przedstawił także badania laboratoryjne, które wskazują, że ropa docierająca do niemieckiej rafinerii jest mocno zasiarczona. Chociaż oficjalnie jest ona kazachska, to według strony polskiej tak naprawdę może być to rosyjska ropa. 

Czytaj także: Według niemieckich ekspertów Odra ma się świetnie. Co z ekologiczną histerią?

Kontrowersyjna rafineria znajduje się blisko polskiej granicy 

(screen z Google Maps)

Pytania bez odpowiedzi 

Z pytaniami dotyczącymi tego, czy w regionie odnotowano zwiększoną emisję szkodliwych gazów i pierwiastków zwróciliśmy się we wtorek do Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, ale dotychczas nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Rzeczniczka Paulina Heigel w rozmowie z nami zapewniła, że odpowiedź na pytania jest przygotowywana i „być może będzie jeszcze w tym tygodniu”. Jeżeli się ona pojawi, dodamy ją do tego tekstu.

Zielony nie wie o sprawie 

O sprawę zapytaliśmy także szczecińskiego radnego z formacji Zielonych (należących do Koalicji Obywatelskiej)  Przemysława Słowika, który chce ubiegać się o fotel prezydenta miasta. Stwierdził on, że nie posiada wystarczającej wiedzy w tej sprawie, aby zabrać głos.

-  Nie znam szczegółów tej sprawy, więc nie chciałbym się wypowiadać. Myślę, że to jest bardziej pytanie do ministra klimatu i środowiska. Na pewno jeżeli to ma wpływ na naszą stronę, bo znajduje się w bardzo bliskim sąsiedztwie, to powinniśmy na to zareagować i wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie – odpowiedział.

Czytaj także: Niemcy nie chcą płacić za parkowanie w Szczecinie

Polska nie była informowana 

Więcej o tej sprawie w rozmowie z Tysol.pl opowiedziała posłanka PiS Małgorzata Golińska, która w czasach pełnienia funkcji wiceministra klimatu i środowiska odpowiadała za kwestię norm emisyjnych, a która pochodzi z województwa zachodniopomorskiego. Ujawniła ona, że w 2017 Niemcy występując o zgodę na podwyższenie normy emisji, nie poinformowała o tym Polski.

- Na ten moment trzeba zweryfikować, czy oni obchodzą normy emisji, bo z informacji, które udało mi się wstępnie zweryfikować, to cały czas są w normach europejskich. Muszę sprawdzić jednak, czy polskie normy nie są mocniej zaostrzone i czy tutaj „będą się łapać” na nasze warunki. Czekamy także na raport z ich strony. Oni pierwszy raz o takie podwyższenie normy występowali w 2017 roku, o czym my nie wiedzieliśmy, bo nie dostaliśmy takiej informacji. Natomiast teraz, jakiś czas temu, kiedy wpłynęły pierwsze sygnały, zainterweniowaliśmy i czekamy na raport ze strony niemieckiej. Oczywiście mówię „czekamy”, ale nie do końca wiem, czy ten raport dzisiaj nie został przedłożony w Ministerstwie Klimatu. Temat jest jeszcze do zbadania. Moim zdaniem zanim powiemy, że zostały przekroczone normy, to trzeba zweryfikować, czy faktycznie tak jest. Prawdą jest, że wystąpili o zgodę na podwyższenie norm swoich emisji, ale tak jak mówię z moich informacji wynika, że dalej pozostaną w europejskich normach

- przekazała. 

Dopytaliśmy posłankę, kto decyduje o normach i jaka jest w tym rola Polski. – Normy europejskie to jest decyzja Komisji Europejskiej, ale ze względu na to, że jest to przy granicy z Polską, to my jako kraj potencjalnie narażony, powinniśmy od nich otrzymać informacje i zadeklarować udział w postępowaniu. Teraz oczywiście ze strony polskiego resortu klimatu powinien ten sygnał być podtrzymany i później wyrażona wola, żeby przystąpić do tego postępowania. Jesteśmy dzisiaj na etapie weryfikowania, czy urzędnicy obecnego Ministerstwa Klimatu i Środowiska lub Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska trzymają rękę na pulsie, czy też odpuścili temat – powiedziała. 

Aspekt prawny 

Zapytaliśmy doktora Dawida Sobczyńskiego o to, czy Niemcy i niemieckie podmioty mają obowiązek informować Polskę na tematy związane z emisją szkodliwych gazów i substancji w regionach przygranicznych. - Działania Komisji Europejskiej powinny być maksymalnie przejrzyste. Strona polska dysponuje prawem otrzymywania pełnych informacji o podmiotach emitujących zanieczyszczenia, które są położone w euroregionach. To całe polsko-niemieckie pogranicze jest pokryte bodajże czterema euroregionami i tam również na bazie współpracy transgranicznej i przygranicznej tego typu wymiana informacji powinna występować. Jeżeli podmiot niemiecki nie przedstawił polskiej stronie żadnych wyjaśnień czy dokumentów, to polska strona może żądać tego od Komisji Europejskiej, jako gwaranta przestrzegania prawa europejskiego, a prawo europejskie gwarantuje w tej mierze przejrzystość proceduralną oraz nakazuje bezwzględnie współpracować podmiotom w zakresie transgranicznym - ocenił specjalista od prawa europejskiego, wykładowca Collegium Intermarium w rozmowie z Tysol.pl.

- Dobrym tego elementem jest ostatni projekt rozporządzenia Komisji Europejskiej, w którym planuje się wzmocnienie koordynowania infrastruktury krytycznej w regionach przygranicznych, żeby i przedsiębiorcy i obywatele Unii Europejskiej, którzy mieszkają w regionach przygranicznych, w sposób uprzywilejowany mogli uzyskać dostęp do infrastruktury typu gazociągi, wodociągi, sieci przesyłu prądu i tak dalej. To jest przyczynek do tego, by powiedzieć, że tym bardziej podmiot niemiecki powinien tutaj zachować maksymalną przejrzystość i współpracować z polskimi władzami zarówno publiczno-prawnymi jak władze województwa, powiatu czy państwowymi, centralnymi oraz oczywiście z podmiotami prawnymi i prawa prywatnego z Polski

 - dodał i zaznaczył, że jest to jego prywatna opinia, a nie podmiotów z którymi współpracuje. 

Brak symetrii 

Warto zwrócić uwagę, że chociaż Niemcy w 2017 roku nie poinformowały o swoich krokach dotyczących planów zwiększenia norm emisji, to zdecydowanie bardziej "konsekwentni" są w drugą stronę. Przeciwko Polsce wielokrotnie politycznie wykorzystywana była sprawa Odry. 

Niemcy mocno sprzeciwiali się planom rządu Prawa i Sprawiedliwości dotyczącym użeglowienia Odry. Jest bardzo możliwe, że nowy rząd im ulegnie. Pojawiały się już bowiem pomysły dotyczące tego, aby w okolicach polskiej części Odry ustanowić Park Narodowy, co raz na zawsze zakończyłoby kwestię użeglowienia. 


 

POLECANE
ONZ grozi bankructwo z ostatniej chwili
ONZ grozi bankructwo

Cytowany przez BBC szef organu ostrzegł, że Organizacji Narodów Zjednoczonych grozi „bezpośrednie załamanie finansowe" z powodu niepłacenia przez państwa członkowskie składek.

Premier Belgii wezwał przywódców UE do “rozprawienia się” z Komisją Europejską z ostatniej chwili
Premier Belgii wezwał przywódców UE do “rozprawienia się” z Komisją Europejską

Jak poinformował portal brusselsreport.eu. przemawiając na noworocznym wydarzeniu „Przyszłość Europy” belgijskiego dziennika De Tijd, premier Belgii Bart De Wever oświadczył, że europejscy przywódcy muszą podjąć „represje” wobec Komisji Europejskiej.

Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę z ostatniej chwili
Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę

W czwartek wieczorem na stacji metra Wandsbek Markt w Hamburgu imigrant z Sudanu wciągnął pod nadjeżdżający pociąg przypadkową dziewczynę. Zginęli oboje. Wydział zabójstw (LKA 41) przejął śledztwo w sprawie podejrzenia zabójstwa.

Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy

Czy ja kiedykolwiek pisałem Państwu, że Europa jest rządzona przez osobników, których charakteryzuje skrajny infantylizm? Pewnie pisałem i to wielokrotnie, ale dopiero wtedy, kiedy człowiek uświadomi sobie, że taka Francja – kraj zamieszkiwany przez niemalże 70 mln ludzi – kierowana jest batutą Emmanuela Macrona, człeka o intelekcie pośledniejszym, niż rozum Ewy Kopacz, może ogarnąć autentyczne przerażenie.

Zmarła znana hollywoodzka aktorka z ostatniej chwili
Zmarła znana hollywoodzka aktorka

Aktorka Catherine O'Hara zmarła w piątek w swoim domu w Los Angeles - poinformowała agencja reprezentująca artystkę. Urodzona w Kanadzie O'Hara miała 71 lat. Była znana m.in. z roli w filmie „Kevin sam w domu”, gdzie wcieliła się w matkę tytułowego chłopca czy kreacji w „Soku z żuka”.

Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic tylko u nas
Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic

Prokuratura postawiła żołnierzowi broniącemu granic zarzuty, a nielegalny imigrant domaga się odszkodowania. Agresor jest chroniony, a obrońca granic atakowany z urzędu. Ten scenariusz znamy z krajów Zachodu, a jest on elementem głębokiej inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie wojska i obywateli niezdolnymi do obrony granic.

Rada Europy nie uderza w terapie konwersyjne tylko w wolność tylko u nas
Rada Europy nie uderza w "terapie konwersyjne" tylko w wolność

Rada Europy przyjęła właśnie rezolucję, która zakazuje „terapii konwersyjnych”. Nawet na Zachodzie Europy, gdzie było to częstą praktyką nie stosuje się od dawna niebezpiecznych praktyk "konwersyjnych", za to Rada Europy wrzuca nieszkodliwe praktyki religijne do jednego worka z torturami. Nowa rezolucja wspiera też ideologię gender, zaprzeczając ludzkiej biologii.

Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji tylko u nas
Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji

Czy obywatel ma obowiązek podać swoje dane osobowe zawsze, gdy funkcjonariusz tego zażąda? Sąd Najwyższy w wyroku z 17 grudnia 2025 r. (II KK 473/25) odpowiada jednoznacznie: nie.

Byłem na obchodach wyzwolenia Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania tylko u nas
Byłem na obchodach "wyzwolenia" Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania

Jak co roku 27 stycznia, pragniemy uczcić pamięć naszych Przodków w Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jak co roku, towarzyszą nam te same procedury. Nikt bez zgody muzeum nie zostaje wpuszczony, by oddać hołd wszystkim ofiarom niemieckich zbrodni, w tym także Polakom. Świadczy temu szereg procedur, które działają tam od dłuższego już czasu. Procedur, które w żadnym innym byłym obozie czy to w Polsce czy na zachodzie, nie są praktykowane.

Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą tylko u nas
Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą

„Jeśli podążał za ROE (zasady użycia siły), to potknięcie się nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli takie ściganie zostanie dopuszczone, podważy to morale żołnierzy i poczucie obowiązku” - skomentował mjr Rocco Spencer, były oficer US Army, zarzuty wobec broniącego granicy żołnierza, który od prokuratury Waldemara Żurka usłyszał zarzuty.

REKLAMA

Niemiecka rafineria zatruwa polskie powietrze

Ogromne kontrowersje wzbudza sprawa niemieckiej rafinerii Schwedt znajdującej się tuż przy granicy z Polską. Według informacji portalu BiznesAlert.pl obchodzi ona unijną dyrektywę dotyczącą norm emisji siarki. Poseł PiS Małgorzata Golińska w rozmowie Tysol.pl ujawnia, że w 2017 Niemcy występując o zgodę na podwyższenie normy emisji, nie poinformowały Polski. Zgoda ta wygasła i obecnie trwają prace nad jej przedłużeniem.
Rafineria
Rafineria / Uckermaerker, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Portal BiznesAlert.pl zauważył, że chociaż w 2010 roku weszła w życie europejska dyrektywa dotycząca emisji przemysłowych i nastąpiło wdrożenie jej do niemieckiego prawa poprzez federalną ustawę o kontroli emisji, to sprawa ta jest lekceważona na poziomie landów, które rozdają specpozwolenia, obchodząc założenia dyrektywy. 

Niemcy przekazując kwestie kontroli emisji landom obchodzą obowiązujące przepisy i rozmywają odpowiedzialność za „indywidualne zezwolenia”. 

Kontekst: sprawa rafinerii Schwedt 

Z punktu widzenia Polski niezwykle istotna jest sprawa rafinerii Schwedt (PCK) znajdującej się blisko województwa zachodniopomorskiego.  - Mimo ustawy o informacji publicznej wniosek rafinerii o specpozwolenia na dodatkowe emisje siarki nie jest dostępny. Odpowiedzialny za to urzędnik nie wie, dlaczego w przypadku PCK, która należy w 54 procentach do rosyjskiego koncernu Rosnieft, tak jest, że ustawa o informacji publicznej nie jest przestrzegana - zaznaczył BiznesAlert. 

- Wniosek z 2017 roku zawierał między innymi dodatkowe emisje siarki na poziomie 500 mg/m3. Urzędnik landowy, który sprawdził ponownie wniosek. Najpierw twierdził, że wniosek ten jest nadal w mocy, po czym cofnął swoją ocenę i przyznał, że w tym przypadku pozwolenie przestało działać 31.12.2023. Rafineria PCK złożyła kolejny wniosek, który jednak przekracza wszelkie marginesy prawne odnośnie emisji siarki i jest w toku rozstrzygnięcia. Obecnie nie oddalono tego nowego wniosku, ale pozwolenie z 2017 roku wygasło. Co robi rafineria PCK obecnie ze swoimi wysokimi emisjami siarki? Tego nikt nie wie. Ale przy toaście na balu noworocznym szef PCK Ralf Schairer z kieliszkiem szampana w ręku powiedział, że rafineria czeka na to pozwolenie

- wyjawił Biznes Alert. Portal przedstawił także badania laboratoryjne, które wskazują, że ropa docierająca do niemieckiej rafinerii jest mocno zasiarczona. Chociaż oficjalnie jest ona kazachska, to według strony polskiej tak naprawdę może być to rosyjska ropa. 

Czytaj także: Według niemieckich ekspertów Odra ma się świetnie. Co z ekologiczną histerią?

Kontrowersyjna rafineria znajduje się blisko polskiej granicy 

(screen z Google Maps)

Pytania bez odpowiedzi 

Z pytaniami dotyczącymi tego, czy w regionie odnotowano zwiększoną emisję szkodliwych gazów i pierwiastków zwróciliśmy się we wtorek do Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, ale dotychczas nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Rzeczniczka Paulina Heigel w rozmowie z nami zapewniła, że odpowiedź na pytania jest przygotowywana i „być może będzie jeszcze w tym tygodniu”. Jeżeli się ona pojawi, dodamy ją do tego tekstu.

Zielony nie wie o sprawie 

O sprawę zapytaliśmy także szczecińskiego radnego z formacji Zielonych (należących do Koalicji Obywatelskiej)  Przemysława Słowika, który chce ubiegać się o fotel prezydenta miasta. Stwierdził on, że nie posiada wystarczającej wiedzy w tej sprawie, aby zabrać głos.

-  Nie znam szczegółów tej sprawy, więc nie chciałbym się wypowiadać. Myślę, że to jest bardziej pytanie do ministra klimatu i środowiska. Na pewno jeżeli to ma wpływ na naszą stronę, bo znajduje się w bardzo bliskim sąsiedztwie, to powinniśmy na to zareagować i wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie – odpowiedział.

Czytaj także: Niemcy nie chcą płacić za parkowanie w Szczecinie

Polska nie była informowana 

Więcej o tej sprawie w rozmowie z Tysol.pl opowiedziała posłanka PiS Małgorzata Golińska, która w czasach pełnienia funkcji wiceministra klimatu i środowiska odpowiadała za kwestię norm emisyjnych, a która pochodzi z województwa zachodniopomorskiego. Ujawniła ona, że w 2017 Niemcy występując o zgodę na podwyższenie normy emisji, nie poinformowała o tym Polski.

- Na ten moment trzeba zweryfikować, czy oni obchodzą normy emisji, bo z informacji, które udało mi się wstępnie zweryfikować, to cały czas są w normach europejskich. Muszę sprawdzić jednak, czy polskie normy nie są mocniej zaostrzone i czy tutaj „będą się łapać” na nasze warunki. Czekamy także na raport z ich strony. Oni pierwszy raz o takie podwyższenie normy występowali w 2017 roku, o czym my nie wiedzieliśmy, bo nie dostaliśmy takiej informacji. Natomiast teraz, jakiś czas temu, kiedy wpłynęły pierwsze sygnały, zainterweniowaliśmy i czekamy na raport ze strony niemieckiej. Oczywiście mówię „czekamy”, ale nie do końca wiem, czy ten raport dzisiaj nie został przedłożony w Ministerstwie Klimatu. Temat jest jeszcze do zbadania. Moim zdaniem zanim powiemy, że zostały przekroczone normy, to trzeba zweryfikować, czy faktycznie tak jest. Prawdą jest, że wystąpili o zgodę na podwyższenie norm swoich emisji, ale tak jak mówię z moich informacji wynika, że dalej pozostaną w europejskich normach

- przekazała. 

Dopytaliśmy posłankę, kto decyduje o normach i jaka jest w tym rola Polski. – Normy europejskie to jest decyzja Komisji Europejskiej, ale ze względu na to, że jest to przy granicy z Polską, to my jako kraj potencjalnie narażony, powinniśmy od nich otrzymać informacje i zadeklarować udział w postępowaniu. Teraz oczywiście ze strony polskiego resortu klimatu powinien ten sygnał być podtrzymany i później wyrażona wola, żeby przystąpić do tego postępowania. Jesteśmy dzisiaj na etapie weryfikowania, czy urzędnicy obecnego Ministerstwa Klimatu i Środowiska lub Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska trzymają rękę na pulsie, czy też odpuścili temat – powiedziała. 

Aspekt prawny 

Zapytaliśmy doktora Dawida Sobczyńskiego o to, czy Niemcy i niemieckie podmioty mają obowiązek informować Polskę na tematy związane z emisją szkodliwych gazów i substancji w regionach przygranicznych. - Działania Komisji Europejskiej powinny być maksymalnie przejrzyste. Strona polska dysponuje prawem otrzymywania pełnych informacji o podmiotach emitujących zanieczyszczenia, które są położone w euroregionach. To całe polsko-niemieckie pogranicze jest pokryte bodajże czterema euroregionami i tam również na bazie współpracy transgranicznej i przygranicznej tego typu wymiana informacji powinna występować. Jeżeli podmiot niemiecki nie przedstawił polskiej stronie żadnych wyjaśnień czy dokumentów, to polska strona może żądać tego od Komisji Europejskiej, jako gwaranta przestrzegania prawa europejskiego, a prawo europejskie gwarantuje w tej mierze przejrzystość proceduralną oraz nakazuje bezwzględnie współpracować podmiotom w zakresie transgranicznym - ocenił specjalista od prawa europejskiego, wykładowca Collegium Intermarium w rozmowie z Tysol.pl.

- Dobrym tego elementem jest ostatni projekt rozporządzenia Komisji Europejskiej, w którym planuje się wzmocnienie koordynowania infrastruktury krytycznej w regionach przygranicznych, żeby i przedsiębiorcy i obywatele Unii Europejskiej, którzy mieszkają w regionach przygranicznych, w sposób uprzywilejowany mogli uzyskać dostęp do infrastruktury typu gazociągi, wodociągi, sieci przesyłu prądu i tak dalej. To jest przyczynek do tego, by powiedzieć, że tym bardziej podmiot niemiecki powinien tutaj zachować maksymalną przejrzystość i współpracować z polskimi władzami zarówno publiczno-prawnymi jak władze województwa, powiatu czy państwowymi, centralnymi oraz oczywiście z podmiotami prawnymi i prawa prywatnego z Polski

 - dodał i zaznaczył, że jest to jego prywatna opinia, a nie podmiotów z którymi współpracuje. 

Brak symetrii 

Warto zwrócić uwagę, że chociaż Niemcy w 2017 roku nie poinformowały o swoich krokach dotyczących planów zwiększenia norm emisji, to zdecydowanie bardziej "konsekwentni" są w drugą stronę. Przeciwko Polsce wielokrotnie politycznie wykorzystywana była sprawa Odry. 

Niemcy mocno sprzeciwiali się planom rządu Prawa i Sprawiedliwości dotyczącym użeglowienia Odry. Jest bardzo możliwe, że nowy rząd im ulegnie. Pojawiały się już bowiem pomysły dotyczące tego, aby w okolicach polskiej części Odry ustanowić Park Narodowy, co raz na zawsze zakończyłoby kwestię użeglowienia. 



 

Polecane