Florek: Za polską reformą podatków poszliby inni eksploatowani przez koncerny
31.05.2016 14:35

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Władza powinna mówić o podatku handlowym jako narzędziu, które pozwoli wyrównać szanse konkurowania, a równa konkurencja jest motorem rozwoju gospodarczego - mówi w wywiadzie dla Gazety Prawnej Ryszard Florek, prezes firmy Fakro
Biznesmen, który był od początku wielkim zwolennikiem podatku bankowego, wierzy w jego skuteczność. Jego zdaniem jednak rząd w niewłaściwy sposób komunikuje cały pomysł: - Prawo i Sprawiedliwość komunikuje ten podatek jako cel fiskalny. To droga donikąd. Jeśli władza chce zyskać przychylność nieprzekonanych i Komisji Europejskiej, musi zmienić przekaz - uważa Florek i ocenia, że jeżeli zmieni się sposób komunikacji, jest 70 proc. szans, że podatek przejdzie.
- W gospodarce wolnorynkowej o wysokości wynagrodzeń nie decyduje pracodawca, lecz rynek pracy. W podobnych miejscowościach na podobnych stanowiskach są podobne wynagrodzenia - mówi Ryszard Florek i dodaje, że na statystyki, które wskazują na coś innego, ma wpływ wiele czynników. - Po pierwsze do średniej wliczane są też wysokie, wielomilionowe wynagrodzenia zachodnich menedżerów, zatrudnianych w polskich oddziałach koncernów. Po drugie, korporacje potrzebują więcej pracowników ze znajomością języków obcych, a ci są drożsi na rynku pracy. Po trzecie, w wielu polskich małych firmach część wynagrodzeń wypłacana jest nieoficjalnie, czego nie wykazuje się w statystykach. Wreszcie zachodnie firmy często tańsze miejsca pracy outsourcingują do polskich firm. Wchodząc na polski rynek pracy, aby pozyskać dobrego pracownika, muszą go podkupić, czyli zapłacić więcej.
Biznesmen uważa też, że wszelkie przepisy i regulacje unijne są podporządkowane zachodnim koncernom: - Jeżeli w Polsce udałoby się przeprowadzić reformę, za nami poszliby Węgrzy, Czesi, Słowacy, Rumuni, Bułgarzy, Grecy, Włosi i Hiszpanie. Oni też są eksploatowani przez zagranicznych gigantów.
więcej na: podatki.gazetaprawna.pl
- W gospodarce wolnorynkowej o wysokości wynagrodzeń nie decyduje pracodawca, lecz rynek pracy. W podobnych miejscowościach na podobnych stanowiskach są podobne wynagrodzenia - mówi Ryszard Florek i dodaje, że na statystyki, które wskazują na coś innego, ma wpływ wiele czynników. - Po pierwsze do średniej wliczane są też wysokie, wielomilionowe wynagrodzenia zachodnich menedżerów, zatrudnianych w polskich oddziałach koncernów. Po drugie, korporacje potrzebują więcej pracowników ze znajomością języków obcych, a ci są drożsi na rynku pracy. Po trzecie, w wielu polskich małych firmach część wynagrodzeń wypłacana jest nieoficjalnie, czego nie wykazuje się w statystykach. Wreszcie zachodnie firmy często tańsze miejsca pracy outsourcingują do polskich firm. Wchodząc na polski rynek pracy, aby pozyskać dobrego pracownika, muszą go podkupić, czyli zapłacić więcej.
Biznesmen uważa też, że wszelkie przepisy i regulacje unijne są podporządkowane zachodnim koncernom: - Jeżeli w Polsce udałoby się przeprowadzić reformę, za nami poszliby Węgrzy, Czesi, Słowacy, Rumuni, Bułgarzy, Grecy, Włosi i Hiszpanie. Oni też są eksploatowani przez zagranicznych gigantów.
więcej na: podatki.gazetaprawna.pl

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 31.05.2016 14:35