Zapadł wyrok w sprawie tragedii na A1. Sebastian Majtczak usłyszał decyzję sądu

- Sebastian Majtczak został skazany na 8 lat więzienia za spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.
- Sąd orzekł 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów oraz 2,5 mln zł zadośćuczynienia dla bliskich ofiar.
- BMW prowadzone przez Majtczaka poruszało się z prędkością od 315 do 329 km/h.
- Skazany będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 6 latach. Wyrok jest nieprawomocny.
Zapadł wyrok w sprawie tragedii na A1
W środę, 21 października, Sąd w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił wyrok w sprawie Sebastiana Majtczaka. Po niemal roku procesu uznano go za winnego spowodowania wypadku, do którego doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1.
Sędzia Renata Folkman podkreśliła, że wyłączną odpowiedzialność za tragedię ponosi oskarżony.
- Wyłącznie działania oskarżonego do tego wypadku doprowadziły. Patryk Biały prowadzący Kia nie mógł uniknąć tego zdarzenia i do końca nie miał świadomości śmiertelnego zagrożenia
- mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Renata Folkman.
BMW jechało ponad 300 km/h. Sąd nie uwierzył oskarżonemu
Według opinii biegłych BMW prowadzone przez Majtczaka poruszało się z prędkością od 315 do 329 km/h. Oskarżony twierdził natomiast, że nie przekroczył 200 km/h. Sąd odrzucił tę wersję, opierając się na analizach ekspertów oraz zeznaniach świadków.
W trakcie procesu ustalono również, że samochód został wcześniej zmodyfikowany. Moc silnika zwiększono do około 650 KM, a fabryczny ogranicznik prędkości do 250 km/h został usunięty.
- Potrzebne mu to było do jazdy z prędkością wyścigową po drodze publicznej. Zamiast udać się na tor Formuły 1 sprawdzał, ile uda się wydobyć prędkości z tak stuningowanego BMW. Nie wiadomo, ile tego rodzaju eksperymentów wcześniej przeprowadzał, poza tym jednym, który zakończył się tragedią, która kosztowała życie rodziny Biały. Jeden z pracowników Majtczaka powiedział na sali, że jeździli ponad 200 km/h kiedy tylko się dało, a raz nawet 300 km/h
- przypominała sędzia Folkman.
W wypadku zginęli rodzice i ich pięcioletni syn
Do tragedii doszło 16 września 2023 roku w pobliżu Sierosławia, niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego. BMW prowadzone przez Majtczaka zderzyło się z Kią Proceed, którą podróżowali Patryk i Martyna wraz z pięcioletnim synem Oliwierem. Po uderzeniu Kia wpadła na bariery i stanęła w płomieniach. Mimo prób pomocy ze strony świadków całej trójki nie udało się uratować. Podczas procesu Majtczak nie przyznawał się do winy. Jego obrona kwestionowała ustalenia biegłych i domagała się uniewinnienia.
8 lat więzienia i milionowe zadośćuczynienie
Sąd wymierzył Majtczakowi karę 8 lat pozbawienia wolności, czyli najwyższą przewidzianą przy przyjętej kwalifikacji prawnej. Oprócz tego orzekł 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz zadośćuczynienie w wysokości 2,5 mln zł, po 500 tys. zł dla każdego z pięciorga rodziców ofiar. Skazany będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po odbyciu 6 lat kary. Nie oznacza to jednak automatycznego wyjścia na wolność. Po wypadku Majtczak wyjechał z Polski. Został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a w maju 2025 roku sprowadzono go do kraju.
Wyrok jest nieprawomocny. Strony mają możliwość złożenia apelacji.
Komentarze
Ważny komunikat dla klientów Getin Noble Banku

Odebrano dzieci rodzicom, bo Rzecznik Praw Dziecka poczuła się urażona? Burza w sieci

Agora musi przeprosić siostry zmarłego ks. Jankowskiego. Sąd wydał prawomocny wyrok
Zwrot w sprawie posła KO. Sąd nie zgodził się na areszt

Sąd wydał wyrok ws. reportera Telewizji Republika








