Wszyscy mordercy porucznika „Anody”?

- Jan Rodowicz "Anoda", był żołnierzem batalionu "Zośka", bohaterem odznaczonym Krzyżem Walecznych i Virtuti Militari
- Aresztowany przez UB w mieszkaniu przy ulicy Lwowskiej 7/10 w Warszawie w Wigilię 24 grudnia 1948 r.
- 7 stycznia 1949 r. miał "popełnić samobójstwo" wyskakując z okna
Oprawcy Jana Rodowicza
Na Koszykową trafił po aresztowaniu przez UB w mieszkaniu przy ulicy Lwowskiej 7/10 w Warszawie w Wigilię 24 grudnia 1948 r. Stało się tak na wniosek ppłk Julii Brystiger, "Luny", dyrektor Departamentu V MBP. W 1957 r. planowano pociągnąć ją do odpowiedzialności karnej, ale nigdy nie stanęła przed sądem. Krwawa "Luna" zmarła w 1975 r., podobno jako głęboko wierząca katoliczka i została pochowana na Powązkach Wojskowych w Warszawie.
Oficjalne śledztwo
W latach dziewięćdziesiątych XX w. przeprowadzono oficjalne śledztwo, połączone z ekshumacją. Wtedy też przesłuchano żyjących oprawców Rodowicza. To mjr Wiktor Herer, naczelnik Wydziału IV Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, który specjalizował się w inwigilowaniu środowisk artystycznych i akademickich - to on formalnie wydał nakaz aresztowania "Anody", oraz por. Bronisław Klejn. Obaj kategorycznie zaprzeczali, jakoby Rodowicz był w gmachu resortu torturowany.
Klejn stwierdził, że tylko raz przesłuchiwał Rodowicza na polecenie swego przełożonego. Miał za zadanie przetrzymać go przez kilkanaście minut i doprowadzić do szefa. Zapewniał też, że był to jego pierwszy i jedyny kontakt z "Anodą", gdyż przesłuchiwanie go nie leżał o w jego kompetencjach. - Nie upilnowałem. Wymknął się - twierdził Klejn. W świetle jego zeznań "Anoda" wyskoczył przez otwarte na oścież okno w pokoju, do którego sekretarka poleciła konwojentowi wprowadzić więźnia na czas oczekiwania na Herera.
Kłamstwa i bezkarność
Klejn kłamał. Według dokumentów zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej, "Anoda" był przesłuchiwany co najmniej czterokrotnie: zaraz po zatrzymaniu, 24 grudnia, a później 29 grudnia oraz 4 i 7 stycznia. Rodowicza przesłuchiwał również Wiktor Herer. Wspomniana Julia Brystigerowa pisała o nim
"Zdolny. Dobrze pracuje z agenturą. Decyzje podejmuje szybko, czasem jednak nie do końca przemyślane. Wadą jego charakteru jest porywczość i brak opanowania".
Wiktor Herer został w latach 70. profesorem nauk ekonomicznych, członkiem prezydium Polskiej Akademii Nauk, a w 1980 r. z rekomendacji Jacka Kuronia doradcą Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" ds. rolnictwa. Zmarł w 2003 r. - nie osądzony.
Komentarze
Bruksela zdecydowała ws. właściciela TVN. Jest zielone światło

Prezydent zdecydował ws. sędziego TK. Padła data

Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska

Dlaczego Dawid Kacprzyk nie został jeszcze przesłuchany? Prokuratura tłumaczy
Fryzura i makijaż za ponad 20 tys. zł. Zapłaci Senat

