[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: Sanitariuszkę „Inkę” nadal można szkalować, ale walka trwa
19.01.2019 00:54
![[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: Sanitariuszkę „Inkę” nadal można szkalować, ale walka trwa](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/f920fc0c-2209-434c-b665-13e8d1a7d375/28323.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
We Wschowie Danuta Siedzikówna, ps. Inka przegrała z tamtejszym wymiarem sprawiedliwości. Prokuratura Rejonowa w tym mieście umorzyła właśnie śledztwo w sprawie wpisów internetowych, które szkalowały dobre imię bohaterskiej sanitariuszki V Brygady Wileńskiej AK. Powód: niewykrycie sprawców. Zawiadomienie w tej sprawie pół roku temu złożyło Stowarzyszenie „Patriotyczny Głogów”, którego prezes komentuje: „To przegrana państwa polskiego”.
A zaczęło się tak. W czerwcu 2018 r. Stowarzyszenie "Patriotyczny Głogów" brało udział w uroczystościach nadania Szkole Podstawowej w Starych Drzewcach imienia Danuty Siedzikówny. Prezentowano przedstawienie "Zachowali się, jak trzeba". Wcześniej ks. Jarosław Wąsowicz podarował szkole pamiątkową tablicę ze srebrnym sercem "Inki".
Pod opisem wydarzenia na portalu informacyjnym "elka.pl" znalazły się komentarze:
"Ta Inka była sanitariuszką w bandzie i zamiast ratować to zabijała". "To ma być przykład? Przecież ona brała udział w zabijaniu Polaków".
Marcin Marciszak napisał wówczas: "Życiorys Inki, jej działalność tak bardzo związana ze służbą dla Narodu, dla wolnej Polski, stanowić powinna przykład, a nie pomawianie w tak obrzydliwy sposób. Uznaliśmy, że naszym obowiązkiem jest interweniować".
Stowarzyszenie złożyło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w Prokuraturze Rejonowej we Wschowie. Młodzi patrioci mieli nadzieję na wygraną, choć składany rok wcześniej podobny wniosek w sprawie mjr Hieronima Dekutowskiego "Zapory" prokuratura odrzuciła.
Tym razem "Patriotyczny Głogów" był uzbrojony w opinie ekspertów. Wiceszef IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk napisał, że walka "Inki" "o wolność Polski stanowi jeden z najpiękniejszych przykładów poświęcenia Ojczyźnie".
"Brała udział w wielu akcjach oddziału, zadziwiając swoją ofiarnością i poświęceniem (opatrywała zarówno partyzantów, jak i rannych żołnierzy i milicjantów") - podkreślił prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego.
A zdaniem Jacka Pawłowicza, dyrektora Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie, "takie kłamliwe informacje może rozpowszechniać tylko osoba, która nie zna prawdy i historii, ale karmi się nienawiścią".
Opinie autorytetów nie pomogły - prokuratura umorzyła śledztwo. Po zapoznaniu się z uzasadnieniem Stowarzyszenie "Patriotyczny Głogów" nie wyklucza odwołania.
Pierwsi w Polsce
Warto wrócić do historii młodych patriotów z Głogowa. Miejscowa gazeta "Głos Głogowa" 24 kwietnia 2014 r. biła na alarm: "Działacze SLD mówią, że to koniec obchodów 1 maja w naszym mieście". Organizację przejęło od nich… Stowarzyszenie Godzina dla Polski. Stowarzyszenie skupiało m.in. kibiców klubu Chrobry Głogów, których znakiem rozpoznawczym do dziś są szaliki z wyhaftowaną maksymą: "Armio Wyklęta. Głogów o Was pamięta". To z tego stowarzyszenia powstał w tym samym 2014 r. "Patriotyczny Głogów".
"Było nas wtedy sześcioro. Spotykaliśmy się raz w tygodniu. To były godziny rozmów o Polsce i wielkie marzenie o dumnym, uświadomionym i patriotycznym Głogowie" - wspominał Marcin Marciszak.
Swój 1-majowy happening reklamowali pod hasłem: "Nawet w tym dniu komuniści w Głogowie zejdą do podziemia". I rzeczywiście tylko wczesnym rankiem przestraszeni (post)komuniści złożyli kwiaty pod Pomnikiem Koalicji Antyhitlerowskiej (wcześniej nazywał się Armii Czerwonej). Potem było już tylko patriotycznie, czyli antykomunistycznie.
(Post)komuniści oczywiście pomstowali, że 1 maja to ich święto, że obchodzili je przez tyle lat III RP, a w PRL-u robili to ich ojcowie i dziadkowie, ale klamka zapadła - na happening zgodził się prezydent Głogowa Jan Zubowski. Młodzi patrioci po prostu złożyli wniosek jako pierwsi. "Nie mieliśmy podstaw, żeby im odmówić" - mówił w "Głosie Głogowa" rzecznik prezydenta miasta Krzysztof Sadowski.
I tak zamiast pochodów i przemówień czerwonych działaczy była wystawa "Bestie - cała prawda o komunie". Młodzi patrioci pokazywali sylwetki komunistycznych bandytów, którzy mordowali Żołnierzy Wyklętych, polskich działaczy niepodległościowych, i wszystkich tych, którzy nie chcieli w Polsce sowieckiej okupacji. Był Bierut, Berman, Radkiewicz, ale też ich następcy - Jaruzelski i Kiszczak, zbrodniczy oprawcy z UB i Informacji Wojskowej, krzywoprzysiężni sędziowie i prokuratorzy - mordercy sądowi. Nie zabrakło żyjących: Stefana Michnika, czy Zygmunta Baumana.
W ten sposób organizatorami 1 maja - pierwszy raz w Głogowie - była prawica. Ale chyba była to pierwsza tego typu inicjatywa w całej Polsce.
Bohaterowie zamiast utrwalaczy
Już w listopadzie 2015 r. staraniem "Patriotycznego Głogowa" stanął w mieście Pomnik Podziemia Niepodległościowego z dominującym znakiem Polski Walczącej. Stanowi hołd dla wszystkich ludzi oraz organizacji niepodległościowych walczących o Polskę. Począwszy od powstańców styczniowych, przez bohaterów wojny polsko-bolszewickiej, powstańców warszawskich i Żołnierzy Wyklętych.
Nie mniej istotny jest fakt, że ponik stanął w miejscu, w którym jeszcze kilka lat wcześniej znajdował się kamień upamiętniający funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa - utrwalaczy "ludowej" władzy.
Czytelnik może spytać: jak to się stało, że młode (w wielu znaczeniach) stowarzyszenie zbudowało w mieście pomnik? Otóż powstał dzięki mieszkańcom Głogowa, którzy zagłosowali na zgłoszony przez Patriotyczny Głogów w ramach Budżetu Obywatelskiego. Wkrótce pomnik odsłaniali kombatanci oraz m.in. prof. Krzysztof Szwagrzyk i moja skromna osoba.
W kolejnych latach całość założenia uzupełniły popiersia bohaterów polskiej niepodległości:
gen. Augusta Emila Fieldorfa pseudonim "Nil",
mjr. Zygmunta Szendzielarza pseudonim "Łupaszka",
ppor. Danuty Siedzikówny pseudonim "Inka",
płk. Witolda Pileckiego pseudonim "Witold",
por. Jana Rodowicza pseudonim "Anoda",
mjr. Hieronima Dekutowskiego pseudonim "Zapora",
st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza pseudonim "Rój",
płk. Łukasza Cieplińskiego pseudonim "Pług",
kpt. Stanisława Sojczyńskiego pseudonim "Warszyc",
oraz sierż. Józefa Franczaka, pseudonim "Lalek".
Tadeusz Płużański
Pod opisem wydarzenia na portalu informacyjnym "elka.pl" znalazły się komentarze:
"Ta Inka była sanitariuszką w bandzie i zamiast ratować to zabijała". "To ma być przykład? Przecież ona brała udział w zabijaniu Polaków".
Marcin Marciszak napisał wówczas: "Życiorys Inki, jej działalność tak bardzo związana ze służbą dla Narodu, dla wolnej Polski, stanowić powinna przykład, a nie pomawianie w tak obrzydliwy sposób. Uznaliśmy, że naszym obowiązkiem jest interweniować".
Stowarzyszenie złożyło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w Prokuraturze Rejonowej we Wschowie. Młodzi patrioci mieli nadzieję na wygraną, choć składany rok wcześniej podobny wniosek w sprawie mjr Hieronima Dekutowskiego "Zapory" prokuratura odrzuciła.
Tym razem "Patriotyczny Głogów" był uzbrojony w opinie ekspertów. Wiceszef IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk napisał, że walka "Inki" "o wolność Polski stanowi jeden z najpiękniejszych przykładów poświęcenia Ojczyźnie".
"Brała udział w wielu akcjach oddziału, zadziwiając swoją ofiarnością i poświęceniem (opatrywała zarówno partyzantów, jak i rannych żołnierzy i milicjantów") - podkreślił prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego.
A zdaniem Jacka Pawłowicza, dyrektora Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie, "takie kłamliwe informacje może rozpowszechniać tylko osoba, która nie zna prawdy i historii, ale karmi się nienawiścią".
Opinie autorytetów nie pomogły - prokuratura umorzyła śledztwo. Po zapoznaniu się z uzasadnieniem Stowarzyszenie "Patriotyczny Głogów" nie wyklucza odwołania.
Pierwsi w Polsce
Warto wrócić do historii młodych patriotów z Głogowa. Miejscowa gazeta "Głos Głogowa" 24 kwietnia 2014 r. biła na alarm: "Działacze SLD mówią, że to koniec obchodów 1 maja w naszym mieście". Organizację przejęło od nich… Stowarzyszenie Godzina dla Polski. Stowarzyszenie skupiało m.in. kibiców klubu Chrobry Głogów, których znakiem rozpoznawczym do dziś są szaliki z wyhaftowaną maksymą: "Armio Wyklęta. Głogów o Was pamięta". To z tego stowarzyszenia powstał w tym samym 2014 r. "Patriotyczny Głogów".
"Było nas wtedy sześcioro. Spotykaliśmy się raz w tygodniu. To były godziny rozmów o Polsce i wielkie marzenie o dumnym, uświadomionym i patriotycznym Głogowie" - wspominał Marcin Marciszak.
Swój 1-majowy happening reklamowali pod hasłem: "Nawet w tym dniu komuniści w Głogowie zejdą do podziemia". I rzeczywiście tylko wczesnym rankiem przestraszeni (post)komuniści złożyli kwiaty pod Pomnikiem Koalicji Antyhitlerowskiej (wcześniej nazywał się Armii Czerwonej). Potem było już tylko patriotycznie, czyli antykomunistycznie.
(Post)komuniści oczywiście pomstowali, że 1 maja to ich święto, że obchodzili je przez tyle lat III RP, a w PRL-u robili to ich ojcowie i dziadkowie, ale klamka zapadła - na happening zgodził się prezydent Głogowa Jan Zubowski. Młodzi patrioci po prostu złożyli wniosek jako pierwsi. "Nie mieliśmy podstaw, żeby im odmówić" - mówił w "Głosie Głogowa" rzecznik prezydenta miasta Krzysztof Sadowski.
I tak zamiast pochodów i przemówień czerwonych działaczy była wystawa "Bestie - cała prawda o komunie". Młodzi patrioci pokazywali sylwetki komunistycznych bandytów, którzy mordowali Żołnierzy Wyklętych, polskich działaczy niepodległościowych, i wszystkich tych, którzy nie chcieli w Polsce sowieckiej okupacji. Był Bierut, Berman, Radkiewicz, ale też ich następcy - Jaruzelski i Kiszczak, zbrodniczy oprawcy z UB i Informacji Wojskowej, krzywoprzysiężni sędziowie i prokuratorzy - mordercy sądowi. Nie zabrakło żyjących: Stefana Michnika, czy Zygmunta Baumana.
W ten sposób organizatorami 1 maja - pierwszy raz w Głogowie - była prawica. Ale chyba była to pierwsza tego typu inicjatywa w całej Polsce.
Bohaterowie zamiast utrwalaczy
Już w listopadzie 2015 r. staraniem "Patriotycznego Głogowa" stanął w mieście Pomnik Podziemia Niepodległościowego z dominującym znakiem Polski Walczącej. Stanowi hołd dla wszystkich ludzi oraz organizacji niepodległościowych walczących o Polskę. Począwszy od powstańców styczniowych, przez bohaterów wojny polsko-bolszewickiej, powstańców warszawskich i Żołnierzy Wyklętych.
Nie mniej istotny jest fakt, że ponik stanął w miejscu, w którym jeszcze kilka lat wcześniej znajdował się kamień upamiętniający funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa - utrwalaczy "ludowej" władzy.
Czytelnik może spytać: jak to się stało, że młode (w wielu znaczeniach) stowarzyszenie zbudowało w mieście pomnik? Otóż powstał dzięki mieszkańcom Głogowa, którzy zagłosowali na zgłoszony przez Patriotyczny Głogów w ramach Budżetu Obywatelskiego. Wkrótce pomnik odsłaniali kombatanci oraz m.in. prof. Krzysztof Szwagrzyk i moja skromna osoba.
W kolejnych latach całość założenia uzupełniły popiersia bohaterów polskiej niepodległości:
gen. Augusta Emila Fieldorfa pseudonim "Nil",
mjr. Zygmunta Szendzielarza pseudonim "Łupaszka",
ppor. Danuty Siedzikówny pseudonim "Inka",
płk. Witolda Pileckiego pseudonim "Witold",
por. Jana Rodowicza pseudonim "Anoda",
mjr. Hieronima Dekutowskiego pseudonim "Zapora",
st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza pseudonim "Rój",
płk. Łukasza Cieplińskiego pseudonim "Pług",
kpt. Stanisława Sojczyńskiego pseudonim "Warszyc",
oraz sierż. Józefa Franczaka, pseudonim "Lalek".
Tadeusz Płużański

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.01.2019 00:54
Tadeusz Płużański: Sowieckie bestialstwo na Kresach II RP
21.09.2024 00:15

Komentarzy: 0
W nocy z 21 na 22 września 1939 r. sowieci zajęli Grodno, które przez dwa dni stawiało im opór. Bo na odparcie napastnika kresy II RP nie były gotowe. Walczyły, bo jedyną alternatywą była niewola. Walczyły z regularnymi jednostkami Armii Czerwonej, ale też z bandami przestępców, które na sygnał komitetów rewolucyjnych i na podstawie list proskrypcyjnych mordowały bezbronną ludność polską.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Sądowy morderca „Inki”
02.09.2024 18:06
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Dla komuny spiskowcy
08.08.2024 20:52

Komentarzy: 0
7 sierpnia 1952 r. na terenie więzienia mokotowskiego przy ul. Rakowieckiej w Warszawie kat zamordował sześciu oficerów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, oskarżonych przez władze komunistyczne o „udział w spisku mającym na celu obalenie siłą władz państwa i szpiegostwo”. Od strzału w tył głowy zginęli: płk Bernard Adamecki, płk August Menczak, płk Józef Jungraw, ppłk Władysław Minakowski, ppłk Szczepan Ścibior i ppłk Stanisław Michowski.
Czytaj więcej
Tadeusz Płużański: Dzierżyński, Berling - obalamy komusze ubeliski
20.07.2024 13:07

Komentarzy: 0
20 lipca 1951 r. w Warszawie, na placu Bankowym, przemianowanym na plac Dzierżyńskiego, komuniści odsłonili pomnik Feliksa Dzierżyńskiego. To symboliczny moment utrwalenia prosowieckiej władzy w Polsce. 17 listopada 1989 r. tenże pomnik krwawego Feliksa, zwanego też „czerwonym katem”, został zdemontowany. To jeden z symboli upadku tzw. Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Towarzysz generał i „porządki” na „Łączce”
18.07.2024 19:56

