[Tylko u nas] „Ducha we mnie nie zabijesz”. Zygmunt Poziomka pobity do krwi przez lewacką dzicz

- Panie Zygmuncie, po raz kolejny został Pan zaatakowany fizycznie na ulicy. Z jakiego powodu?
- Powód był jeden. Nie spodobała się młodemu mężczyźnie moja tablica z napisem "STREFA WOLNA OD IDEOLOGII LGBT+".
- Czy mógłby Pan opisać okoliczności zdarzenia?
- Przechodząc koło pomnika Wincentego Witosa, zostałem z zaskoczenia kopnięty w plecy, zacząłem go gonić, a on schował się za kumpli, po czym się wychylił i dostałem z pięści. Jego koledzy wtórowali: "Spadaj dziadku". Po zdarzeniu poszedłem na komisariat na Wilczej.
- Jak zareagowali gapie?
- Gapie krzyczeli, że to młodzież została napadnięta przeze mnie. Jedynie jeden mężczyzna doradził mi, żeby to zgłosić na policję.
- Jak zareagowała policja?
- Policja wezwała karetkę, by ocenić stan uszkodzenia ciała. Po 2,5 godzinach mojego oczekiwania na komisariacie przyszedł dyżurny i powiedział, że karetka nie dojedzie. Wezwano fotografa i zrobiono mi zdjęcia oraz przesłuchano.
- Czy chciałby Pan coś za naszym pośrednictwem przekazać napastnikom?
- Powtórzę to, co powiedziałem do napastnika. Możesz zabić moje ciało, lecz ducha we mnie nie zabijesz.
Rozmawiał Cezary Krysztopa.
Komentarze
Marek Miśko: Dwie Polski, dwa marsze

Prof. Boštjan M. Turk: Kluczowe wybory w USA i w Polsce, czyli Donald Tusk i dokumenty z przeszłości

Znany polski bloger ujawnił jak został jako dziecko nakłoniony do "zmiany płci". Dziś aktywiści usiłują go zastraszyć
Znana aktywistka i właścicielka kultowej warszawskiej kawiarni aresztowana
Awantura na Twitterze. Rzecznik MSZ odpowiedział aktywiście LGBT



