„Tata, bo tam strzelają”. Wstrząsająca relacja świadka strzelaniny w Krakowie

- Prof. Michał Pędziwiatr opowiedział, że razem z kolegą chirurgiem Mateuszem Wierdakiem i rodzinami wybrał się na obiad. W pewnym momencie jego syn przybiegł z informacją, że na ulicy ktoś strzela do ludzi.
- Rodziny schroniły się w aptece, a obaj lekarze ruszyli na pomoc poszkodowanym, gdy tylko ustały strzały. Na miejscu zastali m.in. ciężko rannego policjanta.
- Mateusz Wierdak natychmiast przystąpił do tamowania krwawienia, wykorzystując wszystkie dostępne opatrunki i własne ręce. Jak podkreślił prof. Pędziwiatr, jego błyskawiczna reakcja prawdopodobnie uratowała funkcjonariuszowi życie.
Wstrząsająca relacja świadka strzelaniny w Krakowie
Prof. Michał Pędziwiatr opowiedział, że razem z kolegą chirurgiem Mateuszem Wierdakiem i rodzinami wybrali się na obiad.
Myśmy akurat wyszli z restauracji. Ja poszedłem do apteki, a reszta została przed apteką. No i nagle syn przybiegł i mówi: tata, bo tam strzelają do ludzi, ludzie upadają na ziemię. Ja się wychyliłem przez okno. No i widziałem, jak policjant obezwładnia tego zamachowca
— opowiada w rozmowie z "Faktem".
Rodziny skryły się w aptece, a myśmy pobiegli, jak ustały strzały
— dodaje.
Ofiarność Mateusza w tamowaniu krwawienia u tego najbardziej poszkodowanego policjanta na pewno uratowała mu życie. On, mówiąc zupełnie kolokwialnie, wepchał mu do klatki piersiowej wszystkie opatrunki i wpakował tam swoje ręce. Gdyby nie to, to nie wiem, jakby się to potoczyło dalej, ponieważ na karetkę trzeba było chwilę zaczekać, bo trzeba pamiętać, że karetki były rozdysponowane w inne miejsca
- relacjonował.
Strzelanina w Krakowie
W sobotnim ataku na krakowskim rynku zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych. Sprawca, 24-letni mężczyzna, został zatrzymany przez policję po wymianie ognia.
Od północy z soboty na niedzielę obowiązuje również dwudniowa żałoba narodowa.
Do strzelaniny doszło w sobotę po godz. 15 na Rynku Głównym w Krakowie. Zamaskowany 24-letni mężczyzna wjechał samochodem na płytę rynku i otworzył ogień do przypadkowych osób.
Według ustaleń policji sprawca jest obywatelem Polski, mieszkańcem Ostrowca Świętokrzyskiego. Miał pozwolenie na broń i nie był wcześniej karany ani notowany. W jego domu znaleziono ciała trzech osób – dwóch kobiet i mężczyzny. Jak poinformował premier Donald Tusk, wiele wskazuje na to, że byli to członkowie najbliższej rodziny zamachowca.
Komentarze
Znany dziennikarz był świadkiem tragedii w Krakowie. Opowiedział, co widział

Kolejny niepokojący incydent w Krakowie? Policja dementuje
Kraków w żałobie. Kondolencje płyną z całego świata











