Szukaj
Konto

Tadeusz Płużański: 80. lat temu. Pierwsze natarcie Polaków na Monte Cassino

11.05.2024 01:26
Ruiny klasztoru Monte Cassino
Źródło: Wikipedia domena publiczna
Komentarzy: 0
11 maja 1944 r. oddziały 2. Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa przeprowadził pierwsze natarcie na Monte Cassino. Tydzień później, 18 maja, zdobyliśmy ruiny klasztoru benedyktynów, z których Niemcy uczynili twierdzę wydawało się nie do zdobycia. W czasie walk zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych.

Monte Cassino to jedna z najsłynniejszych bitew w historii polskiego oręża. Wcześniej wzgórze starali się zdobyć Brytyjczycy, Amerykanie i Francuzi, jednak doborowe alianckie jednostki nie były w stanie sforsować niemieckich umocnień. Udało się to dopiero naszym rodakom.

Na gruzach załopotał biało-czerwony sztandar. Stało się tak zarówno dzięki doskonałemu wyszkoleniu polskich żołnierzy, jak i z powodu tego, że - jak pisał poeta - "po makach szedł żołnierz i ginął, lecz silniejszy od śmierci był gniew".

Zaiste polscy patrioci musieli odczuwać gniew - lata wojny, Polska okupowana przez dwóch zbrodniczych okupantów - hitlerowskie Niemcy i sowiecką Rosję. Rozłąka z rodzinami. Wcześniej większość bohaterów bitwy przeszła tułaczkę - wywózkę na Wschód, graniczące z cudem uniknięcie katyńskiej zbrodni, potem wędrówka przez Bliski Wschód do Włoch. I tu chwila triumfu pod Monte Cassino.

Obczyzna

Niedługo potem ci żołnierze, którzy przeżyli, musieli przełknąć kolejną gorzką pigułkę. Dowiedzieli się, że ich krew, cierpienie, poświęcenie zostały przehandlowane - że zostaliśmy jako kraj i naród sprzedani w ręce Stalina przez tych, w imieniu których walczyliśmy, których broniliśmy.

Zdecydowana większość polskich bohaterów musiała pozostać na obczyźnie. Nawet maskotka oddziału - oswojony niedźwiedź Wojtek - swoich dni dożywał w klatce w ogrodzie zoologicznym. Polscy żołnierze pełnili funkcje barmanów, niewykwalifikowanych robotników, sprzątali ulice. Tak Wielka Brytania dziękowała tym, którzy walczyli o jej i naszą wolność.

Na emigracji pozostał też autor poruszającej pieśni "Czerwone maki", Feliks Konarski. Tak samo popularni przedwojenni aktorzy - Szczepcio i Tońcio. Irena Bogdańska-Anders, żona generała Władysława Andersa, matka obecnej senator PiS. I sam dowódca polskiego II Korpusu.

Hańba

Generał Władysław Anders działał w strukturach emigracyjnego legalnego państwa. Inny polski dowódca, generał Maczek, musiał zostać barmanem. A oficerowi, który wracał do okupowanej przez Stalina Polski, twierdzącemu, że tylko krowa nie zmienia poglądów, niezwykle trafnie odparował: - "Krowa nigdy, świnia zawsze".

I warto pamiętać, że w czasie, gdy nasi bohaterowie tułali się po świecie, młody Wojtek Jaruzelski i Czesiek Kiszczak w okupowanym państwie za wypłacane przez wroga srebrniki pięli się w górę po czerwonej drabinie wpływów. I dziś, w wyniku weta prezydenta, wciąż mają stopnie generalskie, podobnie jak ci, którzy do Polski wrócić nie mogli. Brak ich degradacji jest hańbą dla niepodległego państwa polskiego.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.05.2024 01:26
Źródło: tysol.pl