Świdnik i Mielec wracają do gry. Polska armia nie zakupi 50 francuskich śmigłowców Caracal
10.10.2016 13:03

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Polska armia nie zakupi 50 francuskich śmigłowców wielozadaniowych Caracal. Ministerstwo Rozwoju przerwało negocjacje z konsorcjum Airbus Helicopters dotyczące offsetu za tę transakcję. To oznacza dwie rzeczy – nieuniknione odłożenie w czasie modernizacji polskiego komponentu śmigłowcowego sił zbrojnych oraz powrót do gry o kontrakt dwóch fabryk leżących w naszym kraju. Przetarg na śmigłowce transportowe toczył się przez kilkadziesiąt miesięcy i był jednym z tematów ubiegłorocznych kampanii wyborczych.
Przetargowe przepychanki
Ministerstwo Obrony Narodowej chciało stworzyć jednolitą platformę sprzętową dla różnego rodzaju działań - transportowych, ewakuacji medycznej, SAR (poszukiwania i ewakuacji załóg zestrzelonych maszyn) oraz patrolowania morskiego i zwalczania okrętów podwodnych. Planowano zakup 70 śmigłowców, które miały zastąpić obecnie użytkowane Mi -2 , Mi-8 i Mi-17 oraz morskie Mi-14. Do przetargu stanęły ostatecznie trzy firmy - Airbus Helicopters z EC 725 Caracal, Augusta Westland z AW 149 oraz Sikorsky z S-70 i Black Hawk. Dwie ostatnie maszyny miałyby być produkowane w Polsce - AW 149 w zakładach w Świdniku, zaś Black Hawki w Mielcu. Przepychanek ofertowych było sporo - najpierw Amerykanie, a potem Włosi od początku dawali do zrozumienia, że przedstawione warunki zamówienia preferują tak naprawdę jedną, francuska maszynę.
Prawdziwa burza wybuchła w kwietniu ubiegłego roku, gdy MON ogłosił, iż do dalszego etapu przetargu dopuszczono jedynie ofertę francuską - pozostałe miały nie spełniać wymogów formalnych i technicznych. Protestowały zgodnie obie polskie fabryki - zarówno ich zarządy, jak i związki zawodowe. Przedstawiane zarzuty dotyczyły zarówno kwestii formalnych, jak i samego proponowanego Polsce sprzętu. Można tu wyróżnić trzy zasadnicze problemy. Pierwszy - Caracale to maszyny wywodzące się technologicznie ze śmigłowca SA 330 Puma, skonstruowanego ponad pół wieku temu. Głęboko zmodernizowaną wersję zaprezentowano w roku 2000, do służby weszły w 2005 roku. Drugi zarzut to miejsce produkcji - wprawdzie zarząd Airbusa przekonywał, że "polskie" Caracale mają powstawać w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi, lecz stworzenie w łódzkich zakładach kompletnej produkcyjnej linii technologicznej oceniano jako mało realne. Trzecim zarzutem była cena - ostatecznie Polska miała zamówić 50 maszyn (zamiast początkowych 70) i to za 3 miliardy 250 milionów euro. Tymczasem siedem lat wcześniej rząd Brazylii kupił identyczną liczbę Caracali za niespełna dwa miliardy euro. Mówiono również głośno o hipotezie, że zakup Caracali przez Polskę miał być dla Francji formą zadośćuczynienia za straty, jakie francuski przemysł zbrojeniowy poniósł na skutek nałożonego na Rosję embarga - chodziło o dwa okręty desantowe typu Mistral wyprodukowane w stoczniach francuskich dla marynarki rosyjskiej. Ostatecznie Mistrale zostały sprzedane Egiptowi - hipoteza o rekompensacie straciła więc dziś aktualność.
Negocjacje bez porozumienia
Zarówno ówczesny minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, jak i odpowiedzialny bezpośrednio za przetarg wiceminister - generał Czesław Mroczek bronili podjętej decyzji, lecz procedury zakupu nie przeprowadzono do końca. Kluczem okazały się negocjacje offsetowe - czyli kwota, jaką Airbus zdecyduje się zainwestować w przedsięwzięcia gospodarcze w naszym kraju. Rokowania rozpoczęły się jeszcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi, po zmianie ekipy rządzącej były kontynuowane aż do początku października tego roku. 4 października Ministerstwo Rozwoju opublikowało komunikat głoszący, iż "Kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego. Resort informuje, że polska strona uznaje dalsze prowadzenie rozmów za »bezprzedmiotowe«".
Leszek Masierak
Cały artykuł w najnowszym numerze "TS", dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj
Ministerstwo Obrony Narodowej chciało stworzyć jednolitą platformę sprzętową dla różnego rodzaju działań - transportowych, ewakuacji medycznej, SAR (poszukiwania i ewakuacji załóg zestrzelonych maszyn) oraz patrolowania morskiego i zwalczania okrętów podwodnych. Planowano zakup 70 śmigłowców, które miały zastąpić obecnie użytkowane Mi -2 , Mi-8 i Mi-17 oraz morskie Mi-14. Do przetargu stanęły ostatecznie trzy firmy - Airbus Helicopters z EC 725 Caracal, Augusta Westland z AW 149 oraz Sikorsky z S-70 i Black Hawk. Dwie ostatnie maszyny miałyby być produkowane w Polsce - AW 149 w zakładach w Świdniku, zaś Black Hawki w Mielcu. Przepychanek ofertowych było sporo - najpierw Amerykanie, a potem Włosi od początku dawali do zrozumienia, że przedstawione warunki zamówienia preferują tak naprawdę jedną, francuska maszynę.
Prawdziwa burza wybuchła w kwietniu ubiegłego roku, gdy MON ogłosił, iż do dalszego etapu przetargu dopuszczono jedynie ofertę francuską - pozostałe miały nie spełniać wymogów formalnych i technicznych. Protestowały zgodnie obie polskie fabryki - zarówno ich zarządy, jak i związki zawodowe. Przedstawiane zarzuty dotyczyły zarówno kwestii formalnych, jak i samego proponowanego Polsce sprzętu. Można tu wyróżnić trzy zasadnicze problemy. Pierwszy - Caracale to maszyny wywodzące się technologicznie ze śmigłowca SA 330 Puma, skonstruowanego ponad pół wieku temu. Głęboko zmodernizowaną wersję zaprezentowano w roku 2000, do służby weszły w 2005 roku. Drugi zarzut to miejsce produkcji - wprawdzie zarząd Airbusa przekonywał, że "polskie" Caracale mają powstawać w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi, lecz stworzenie w łódzkich zakładach kompletnej produkcyjnej linii technologicznej oceniano jako mało realne. Trzecim zarzutem była cena - ostatecznie Polska miała zamówić 50 maszyn (zamiast początkowych 70) i to za 3 miliardy 250 milionów euro. Tymczasem siedem lat wcześniej rząd Brazylii kupił identyczną liczbę Caracali za niespełna dwa miliardy euro. Mówiono również głośno o hipotezie, że zakup Caracali przez Polskę miał być dla Francji formą zadośćuczynienia za straty, jakie francuski przemysł zbrojeniowy poniósł na skutek nałożonego na Rosję embarga - chodziło o dwa okręty desantowe typu Mistral wyprodukowane w stoczniach francuskich dla marynarki rosyjskiej. Ostatecznie Mistrale zostały sprzedane Egiptowi - hipoteza o rekompensacie straciła więc dziś aktualność.
Negocjacje bez porozumienia
Zarówno ówczesny minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, jak i odpowiedzialny bezpośrednio za przetarg wiceminister - generał Czesław Mroczek bronili podjętej decyzji, lecz procedury zakupu nie przeprowadzono do końca. Kluczem okazały się negocjacje offsetowe - czyli kwota, jaką Airbus zdecyduje się zainwestować w przedsięwzięcia gospodarcze w naszym kraju. Rokowania rozpoczęły się jeszcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi, po zmianie ekipy rządzącej były kontynuowane aż do początku października tego roku. 4 października Ministerstwo Rozwoju opublikowało komunikat głoszący, iż "Kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego. Resort informuje, że polska strona uznaje dalsze prowadzenie rozmów za »bezprzedmiotowe«".
Leszek Masierak
Cały artykuł w najnowszym numerze "TS", dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.10.2016 13:03
Nowe informacje ws. szpiega w MON. Wiemy, jak „wpadł”
04.02.2026 16:23

Komentarzy: 0
„Miał być wielki sukces, ale wyszła groteska. Okazuje się, że zatrzymany ws. szpiegostwa pracownik MON pojechał na urlop na Białoruś. «Wpadł», gdy sam poinformował przełożonych, że nie może wrócić do pracy, bo utknął na Białorusi” – poinformował na platformie X były minister spraw wewnętrznych i administracji, obecnie zaś europoseł Mariusz Kamiński.
Czytaj więcej
Szpieg w MON. Nowe informacje po zatrzymaniu pracownika resortu
03.02.2026 18:44

Komentarzy: 0
Służba Kontrwywiadu Wojskowego zdobyła potężne, obciążające informacje potwierdzające, że zatrzymany we wtorek pracownik MON szpiegował na rzecz obcego wywiadu - powiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Zaznaczył, że nie był to pracownik „wielkiego kalibru”, a cywil.
Czytaj więcej
„To zdrada państwa wobec ludzi w mundurach”. Burza w sieci po zarzutach karnych dla żołnierza broniącego granicy
30.01.2026 14:52

Komentarzy: 0
„Sprawa żołnierza, który otrzymał zarzuty za obronę granicy opisana dziś przez Onet, to skandal państwowy i akt zdrady państwa Tuska wobec ludzi w mundurach” – pisze w mediach społecznościowych były szef MON Mariusz Błaszczak. Sprawa wywołała w piątek prawdziwą burzę, a komunikat wydało Ministerstwo Obrony Narodowej.
Czytaj więcej
„Wbrew rządowej propagandzie...”. Mariusz Błaszczak studzi emocje ws. pieniędzy z programu SAFE
26.01.2026 21:21

Komentarzy: 0
W poniedziałek MON poinformował, że Komisja Europejska pozytywnie zaopiniowała dokumenty złożone przez Polskę, które dotyczą pozyskania funduszy w wysokości blisko 44 mld euro z programu SAFE. Narrację rządu krytycznie skomentował były szef MON, Mariusz Błaszczak.
Czytaj więcej
Zakończyło się spotkanie w Pałacu Prezydenckim. "Prezydent otrzymał raporty"
15.01.2026 14:09

Komentarzy: 0
W czwartek przed godz. 14 zakończyło się spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem oraz szefami służb. Głos zabrał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Czytaj więcej