Robert Tekieli: Zrobione zostało wszystko. Teraz różańce w dłoń i módlmy się o większość konstytucyjną
09.10.2019 00:40

Komentarzy: 0
Udostępnij:
W prawie każdym kościele w Polsce codziennie wierni modlą się różańcem. Październik jest miesiącem maryjnym, różańcowym. Różaniec od dziewięciu wieków towarzyszy wszystkim człowieczym sprawom. Politycznym też. Nie dajmy sobie narzucić bzdury mówiącej, że wiara jest sprawą prywatną. Tylko wrogowie wiary i Kościoła katolickiego próbują wepchnąć nas do katakumb.
Ta modlitwa czyni cuda. Oto dwie historie opowiadające o niezwykłych wydarzeniach. Pokazują one, że różaniec ma wielką moc. Przekonał się o tym w XVI wieku Sulejman Wspaniały pod którego panowaniem potęga muzułmańskich Osmanów osiągnęła apogeum. Coraz bardziej bezczelna muzułmańska flota jego następcy atakował porty i nadbrzeżne miasta i była forpocztą tureckiego imperium. Cała Europa stała się realnie zagrożona przez wojujący islam. Papież Pius V stworzył Świętą Ligę, sojusz państw chrześcijańskich zdolny do powstrzymania islamskiego potopu.
Do decydującej bitwy 7 października u wybrzeży greckich w pobliżu Lepanto. Było to jedno z największych i najbardziej krwawych starć morskich w historii świata. Oprócz zwykłej na polu bitwy broni chrześcijanie użyli swojej Wunderwaffe , różańca. Modlili się żołnierze i dowódcy, całe załogi statków, papież i mieszkańcy wielu chrześcijańskich miast. Po zwycięstwie było dla nich oczywiste, że zawdzięczają je Maryi. Papież Pius V ustanowił dzień zwycięstwa pod Lepanto świętem Matki Bożej Różańcowej, nazywanym potem świętem Matki Boskiej Zwycięskiej.
I historia drugiego skutecznego szturmu modlitewnego do nieba. Z czasów współczesnych. Filipinami w latach 70. i 80. ubiegłego wieku rządził krwawy totalitarny dyktator Ferdinand Marcos. Zlikwidował wolną prasę, uwięził przywódców opozycji oraz kilka tysięcy "niepoprawnie myślących" żołnierzy i oficerów. Latem 1983 roku kazał zamordować znanego działacza opozycji Benigna Aquina. Wdowa, Corazon Aąuino, zaangażowała się w politykę. Wygrała wybory prezydenckie, czego Marcos nie uznał. Część żołnierzy stanęła po stronie demokracji. Marcos wezwał posłuszne sobie jednostki do spacyfikowania buntowników. Duchowy przywódca narodu kardynał Sin wezwał wiernych do modlitwy, by uratować ich życie. Od 22 do 25 lutego 1986 roku w Alei Objawienia się Świętych w Manili trwało potężne nabożeństwo różańcowe z udziałem przeszło dwóch milionów Filipińczyków. Zebrani nieustannie odmawiali różaniec, błagali Najświętszą Matkę o pomoc, kapłani odprawiali niepoliczone Msze św., a wszystkiemu towarzyszyły pieśni maryjne.
Wierni trwali tak przez cztery dni i cztery noce, wspomagani ustawiczną modlitwą leżących krzyżem zakonnic z kontemplacyjnych klasztorów.
Marcos wysłał 5 helikopterów, które miały zrzucić bomby na zebrany tłum. Piloci zobaczyli jednak przez chmury ogromny żywy krzyż, który utworzyła ponaddwumilionowa rzesza modlących się na różańcu ludzi. Zszokowani odmówili wykonania rozkazu. Dyktator rzucił czołgi przeciwko modlącym się. Do krwawej jatki nie doszło, bo kiedy żołnierze dochodzili już do Alei Objawienia, nagle ich oczom ukazała się piękna kobieta, która rzekła do nich: Stop, kochani żołnierze! Nie posuwajcie się dalej! Nie krzywdźcie moich dzieci! Jestem królową ich serc.
Wtedy Marcos wysłał komando śmierci. Jednak próba zagazowania manifestantów nie udała się, bo nagle odwrócił się wiatr. Potem despota nakazał ostrzelać buntowników ogniem z moździerzy. Nie padł ani jeden strzał. Okazało się, że wszystkie naboje to niewypały!
Rządy przejęła pani Aquino. Kardynał Sin pytany o to, jak w ogóle była możliwa ta bezkrwawa rewolucja, niezmiennie odpowiadał: Nie ma odpowiedzi. To był cud. Jestem przekonany, że cała cześć, całe uznanie i cała wdzięczność powinny być oddane Najświętszej Maryi Pannie, a przez Nią Jej Synowi i z Nim Ojcu w niebie.
Jest nas więcej niż dwa miliony Filipińczyków. Możemy wymodlić wszystko.
Do decydującej bitwy 7 października u wybrzeży greckich w pobliżu Lepanto. Było to jedno z największych i najbardziej krwawych starć morskich w historii świata. Oprócz zwykłej na polu bitwy broni chrześcijanie użyli swojej Wunderwaffe , różańca. Modlili się żołnierze i dowódcy, całe załogi statków, papież i mieszkańcy wielu chrześcijańskich miast. Po zwycięstwie było dla nich oczywiste, że zawdzięczają je Maryi. Papież Pius V ustanowił dzień zwycięstwa pod Lepanto świętem Matki Bożej Różańcowej, nazywanym potem świętem Matki Boskiej Zwycięskiej.
I historia drugiego skutecznego szturmu modlitewnego do nieba. Z czasów współczesnych. Filipinami w latach 70. i 80. ubiegłego wieku rządził krwawy totalitarny dyktator Ferdinand Marcos. Zlikwidował wolną prasę, uwięził przywódców opozycji oraz kilka tysięcy "niepoprawnie myślących" żołnierzy i oficerów. Latem 1983 roku kazał zamordować znanego działacza opozycji Benigna Aquina. Wdowa, Corazon Aąuino, zaangażowała się w politykę. Wygrała wybory prezydenckie, czego Marcos nie uznał. Część żołnierzy stanęła po stronie demokracji. Marcos wezwał posłuszne sobie jednostki do spacyfikowania buntowników. Duchowy przywódca narodu kardynał Sin wezwał wiernych do modlitwy, by uratować ich życie. Od 22 do 25 lutego 1986 roku w Alei Objawienia się Świętych w Manili trwało potężne nabożeństwo różańcowe z udziałem przeszło dwóch milionów Filipińczyków. Zebrani nieustannie odmawiali różaniec, błagali Najświętszą Matkę o pomoc, kapłani odprawiali niepoliczone Msze św., a wszystkiemu towarzyszyły pieśni maryjne.
Wierni trwali tak przez cztery dni i cztery noce, wspomagani ustawiczną modlitwą leżących krzyżem zakonnic z kontemplacyjnych klasztorów.
Marcos wysłał 5 helikopterów, które miały zrzucić bomby na zebrany tłum. Piloci zobaczyli jednak przez chmury ogromny żywy krzyż, który utworzyła ponaddwumilionowa rzesza modlących się na różańcu ludzi. Zszokowani odmówili wykonania rozkazu. Dyktator rzucił czołgi przeciwko modlącym się. Do krwawej jatki nie doszło, bo kiedy żołnierze dochodzili już do Alei Objawienia, nagle ich oczom ukazała się piękna kobieta, która rzekła do nich: Stop, kochani żołnierze! Nie posuwajcie się dalej! Nie krzywdźcie moich dzieci! Jestem królową ich serc.
Wtedy Marcos wysłał komando śmierci. Jednak próba zagazowania manifestantów nie udała się, bo nagle odwrócił się wiatr. Potem despota nakazał ostrzelać buntowników ogniem z moździerzy. Nie padł ani jeden strzał. Okazało się, że wszystkie naboje to niewypały!
Rządy przejęła pani Aquino. Kardynał Sin pytany o to, jak w ogóle była możliwa ta bezkrwawa rewolucja, niezmiennie odpowiadał: Nie ma odpowiedzi. To był cud. Jestem przekonany, że cała cześć, całe uznanie i cała wdzięczność powinny być oddane Najświętszej Maryi Pannie, a przez Nią Jej Synowi i z Nim Ojcu w niebie.
Jest nas więcej niż dwa miliony Filipińczyków. Możemy wymodlić wszystko.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.10.2019 00:40
[Tylko u nas] Robert Tekieli: Trwa wojna światowej lewicy z Polską
10.04.2019 03:46

Komentarzy: 0
Rozpoczęło się powstanie. Potrwa do 26 maja, potem rebelianci rozjadą się na wakacje i wrócą we wrześniu. W końcu wybory parlamentarne są najważniejsze. Za chwilę zaczną krzyczeć, że służba zdrowia w zapaści, że mamy państwo upadłe. Zaczną strajk rezydenci, jakiś budynek państwowy zostanie okupowany. Potem dołączą niepełnosprawni, pielęgniarki, nie wiem, maszyniści lokomotyw. Jakieś prawdziwe nieszczęście, kolejny Diduszko, który się poślizgnie. Ale najważniejsze są media. Każdy, kto przypomni sobie czas przed odejściem poprzedniego rządu PiSu, wie o czym mówię. To był medialny pucz.
Czytaj więcej
[Tylko u nas] Robert Tekieli: Opozycja się kanibalizuje
19.03.2019 22:38

Komentarzy: 0
Z coraz większą niechęcią przyglądam się polskiej scenie politycznej. PiS narzucił wreszcie własną narrację debacie publicznej, OK. Opozycja kanibalizuje się. To też mi jakoś nie przeszkadza. Wybory europejskie będą dla niej jeszcze w miarę, w miarę. Ale parlamentarne zakończą raczej historię PRLowskich formacji: SLD i PSL.
Czytaj więcej
[Tylko u nas] Robert Tekieli: Odpieprzcie się od naszych dzieci
12.03.2019 21:26
[Tylko u nas] Robert Tekieli: Rozbiór Polski na miasta, potem na regiony
05.03.2019 22:08

Komentarzy: 0
Czy Gdańsk to na pewno dalej polskie miasto? A Wrocław? No to może chociaż Poznań? \n\nKto wreszcie głośno to powie. Polska jest rozdrapywana na sztuki. Zaczynają od dużych miast.\n\nPrezydenci tych wolnych miast i festungów szykują się do konfederacji. Myślicie państwo, że żartuję?\n\nJuż w 2017 roku 12 prezydentów dużych polskich miast zadeklarowało wbrew polityce rządu: migrację trzeba wspierać. Takich gestów, anarchicznych, sprzecznych z unitarną ideą naszej konstytucji, było w ostatnich latach wiele. Są też politolodzy, tacy jak Rafał Matyja, tworzący intelektualne podwaliny pod takie mordercze dla kraju konfederacje.
Czytaj więcej
[Tylko u nas] Robert Tekieli: Chciałbym by pan Rabiej trzymał się z dala od moich dzieci
26.02.2019 21:38

