Szukaj
Konto

[Publicystyka "TS"] Agnieszka Żurek: #IamCristero

08.11.2019 18:05
[Publicystyka "TS"] Agnieszka Żurek: #IamCristero
Źródło: Jedna z figurek Pachamama tuż przed wrzuceniem do Tybru
Komentarzy: 0
Jak długo można milczeć? Kiedy milczenie jest jeszcze posłuszeństwem, a kiedy staje się tchórzostwem? Te pytania towarzyszą wielu katolikom w rozmaitych momentach życia. Szczególnie często wydają się padać od czasu objęcia Stolicy Piotrowej przez kardynała Jose Bergoglio. 
To symptomatyczne, że "twarzą" zakończonego właśnie Synodu Amazońskiego stała się słynna już Pachamama - pogańska bogini symbolizująca Matkę Ziemię.

Na początku Synodu odbyła się w Ogrodach Watykańskich ceremonia z udziałem figurek Pachamamy (nagich, ciężarnych kobiet), indiańskiej szamanki oraz… papieża Franciszka. Pogańskie rzeźby zostały następnie przeniesione do Bazyliki Świętego Piotra, a później w uroczystej procesji prowadzonej przez katolickich biskupów trafiły do kościoła Santa Maria in Traspontina, gdzie w czasie trwania Synodu, odbywały się obrzędy pod nazwą "chwil dla duchowości amazońskiej".

Kierowani pragnieniem, aby Synod poświęcił raczej więcej chwil dla duchowości katolickiej, młodzi ludzie z Austrii, po modlitwie i duchowym rozeznaniu, zdecydowali się na usunięcie z katolickiej świątyni pogańskich bóstw. Nagranie, w którym Pachamama trafia do Tybru, obiegło świat. Autorzy aktu Katolickiego Nieposłuszeństwa Obywatelskiego, z początku nie ujawniali swoich personaliów. Jak mówił w swojej relacji z Watykanu red. naczelny portalu PCh24.pl Krystian Kratiuk, do wrzucenia figurek Pachamamy do Tybru zaczęli się masowo przyznawać katolicy z różnych zakątków świata. W Internecie rozpoczęła się akcja pod hasłem: "IamCristero", w której wyrażano identyfikację z czynem młodych ludzi. Poparli go także niektórzy biskupi, sprzeciwiający się bałwochwalstwu w świątyni. W końcu głos zabrał także papież Franciszek, który - jak ma to w zwyczaju - także i teraz zaskoczył wiernych:

"Dzień dobry, chciałbym powiedzieć kilka słów o posążkach Pachamamy usuniętych z kościoła Santa Maria in Traspontina, które znajdowały się tam bez bałwochwalczych zamiarów i zostały wrzucone do Tybru. Przede wszystkim wydarzyło się to w Rzymie i jako biskup diecezji proszę o przebaczenie ludzi, których ten akt obraził" - stwierdził.

Umieszczenie pogańskich figur w katolickiej świątyni "bez bałwochwalczych zamiarów" brzmi jak wewnętrzna sprzeczność. Nie jest to zresztą pierwsza sytuacja, w której ludzie mający wolę wiary w to, że papież Franciszek prowadzi Kościół we właściwym kierunku, dwoją się i troją, żeby znaleźć wytłumaczenie dla jego słów i zachowań. Wielu katolików, w obawie przed tym, że krytyka głowy Kościoła może spowodować jego rozłam, zdaje się nie dostrzegać, że udawanie, że czegoś się nie widzi, nie spowoduje zniknięcia przedmiotu niepokoju. Trudno też podejmować jakiekolwiek działanie, nie mając jasnego oglądu sytuacji. Dzięki takim odważnym kapłanom, jak ojciec Augustyn Pelanowski czy ksiądz profesor Robert Skrzypczak, wiemy także, że wyrażanie niepokoju o dochowanie wierności Ewangelii przez kościelnych hierarchów, to nie grzech, a chrześcijański obowiązek.

Jeśli religia katolicka ma pozostać poważna, warto byłoby, gdyby poważnie traktował ją przede wszystkim namiestnik Chrystusa na ziemi. Odpowiedzią na odwieczne pytanie hierarchów pt. "Jak przyciągnąć młodzież do Kościoła?", nie jest Pachamama. Jak zwracał uwagę kardynał Raymond Leo Burke, tym, co przyciąga ludzi (nie tylko młodych) do Kościoła, jest prawda. New Age znajdą gdzie indziej, w atrakcyjniejszym wydaniu.

"Naszym celem jest zjednoczyć tych, którzy nie chcą pokłonić się "Matce Ziemi", tych, którzy rozumieją, że misją Kościoła jest wskazanie drogi zbawienia naszych dusz i życia jako uczniów Chrystusa, a nie uczestniczenie w świeckiej polityce i fałszowanie nauki Naszego Pana z obawy przed obrażeniem wyrazicieli obecnego ducha czasu"


- piszą w swoim manifeście przedstawiciele Instytutu Świętego Bonifacego, którzy ujawnili się jako autorzy wyrzucenia figurki Pachamamy do rzeki.

"Nie dla pogaństwa w Kościele! Nie dla globalistycznej agendy w Kościele! Nie dla trwającego niszczenia od wewnątrz!" - postulują.
W rozmowie z Michaelem Vorisem opublikowanej w serwisie Church Militant Alexander Tschugguel, młody mieszkaniec Wiednia, który przyznał się do wrzucenia figurek Pachamamy do Tybru, wyznaje:

"Jestem dumny z tego, że to się stało i wdzięczny za modlitwę, bo bez niej niczego nie jesteśmy w stanie zdziałać. Uznałem, że nie chcę się ukrywać, ale pragnę publicznie przyznać się do tego, co zrobiłem. Nie chcę, by myślano, że jest to jakaś tchórzliwa akcja. […] Chcemy pokazać, że są młodzi, świeccy, którzy sprzeciwiają się temu, by takie rzeczy działy się w Kościele katolickim".

Maryja już wiele lat temu przepowiadała w swoich orędziach, że w Kościele nadejdzie czas, kiedy to świeccy będą odważnie bronić wiary. Wydaje się, że ta chwila już nadeszła i że głośne mówienie prawdy i stawanie w obronie Ewangelii jest naszym obowiązkiem, nawet wtedy, gdy wykładnia niektórych hierarchów Kościoła bywa - delikatnie mówiąc - niejednoznaczna. Włączenie się świeckich do działania, będzie zapewne potężnym wsparciem dla wiernych nauce Chrystusa kapłanów, którym sytuacja narastającego konfliktu sumienia między obroną wiary a wiernością ślubom posłuszeństwa, musi przysparzać potężnych cierpień duchowych.

Agnieszka Żurek

Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.11.2019 18:05