Szukaj
Konto

Polacy będą mogli pędzić bimber, żeby móc się ogrzać

05.08.2024 15:56
Kaloryfer, zdjęcie poglądowe
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
Jak informuje dziennik „Rzeczpospolita”, inżynierowie z Politechniki Warszawskiej opracowali ogniwo paliwowe typu Molten Carbonate e-Fuel Cell (MCeFC), które może być zasilane dowolnym alkoholem – choćby domowej produkcji bimbrem.

Wobec rosnących cen energii i ogrzewania, trwają poszukiwania na ekologiczne sposoby wytwarzania prądu i ciepła. Z pomocą przyszli naukowcy z Politechniki Warszawskiej.

Czytaj również: Jakie jest najważniejsze zadanie stojące przed rządem? Polacy odpowiedzieli [SONDAŻ]

Innowacyjny wynalazek Polaków

Ogniwo paliwowe MCeFC opracowane przez dra inż. Olafa Dybińskiego z PW, wykorzystywać może jako paliwo dowolny alkohol - metanol, etanol czy propanol albo butanol

- podaje "Rz" i dodaje, że "możliwe jest zalewanie ogniwa, jako paliwem, nawet bimbrem, który można wytworzyć samodzielnie".

Z technicznego punktu widzenia jest więc teoretycznie możliwe, że każdy potrafiący pędzić alkohol Polak może stać się samowystarczalny energetycznie

- wskazuje dziennik. W rozmowie z "Portalem Samorządowym" Dybiński wskazuje, że "będziemy mogli sami wytwarzać ciepło i prąd z bimbru własnej produkcji, o ile właśnie zużyjemy go na potrzeby energetyczne, zamiast wlewać w siebie".

Sęk jednak w tym, że nie jest to jednak takie proste. Aby za pomocą innowacyjnego urządzenia wyprodukować odpowiednią ilość energii dla jednorodzinnego domu, potrzeba mu dostarczyć miesięcznie około... 50-60 kg paliwa. Wytworzenie takiej ilości bimbru z pewnością nie jest zadaniem ani łatwym, ani tanim.

Czytaj również: Rachunki grozy. Minister: "Będą skonstruowane tak, żeby zachęcać do oszczędzania"

Komercyjna wersja urządzenia w ciągu 2-3 lat

Inżynierowie planują opracować komercyjną wersję urządzenia; ma być ona gotowa w ciągu 2-3 lat. Szacunkowy koszt zakupu ogniwa MCeFC ma wynosić około kilkadziesiąt tysięcy złotych za jeden moduł.

Na ten moment konstruktorzy jako główny problem wskazują kwestię paliwa, a konkretnie fakt, iż alkohol jest obłożony wysokimi podatkami i akcyzą. Wprowadzenie na rynek urządzenia może zatem wymagać zmian w prawie, które sprawią, że korzystanie z niego byłoby bardziej opłacalne. Dr inż. Olaf Dybiński ma też inny pomysł.

Jako prosty inżynier mam inną wizję, która wydaje się unikać skomplikowania w nazewnictwie alkoholu i paliwa. Mogłaby to być instalacja, do której wrzucamy odpady spożywcze, np. owoce czy innego rodzaju kompost. Po dodaniu drożdży, następowałaby fermentacja i wytwarzałby się alkohol

- wskazuje Dybiński.

Czytaj także: W Iustitii rośnie opór przeciwko Bodnarowi

Komentarzy: 0
Data publikacji: 05.08.2024 15:56
Źródło: rp.pl