Niestrajkująca nauczycielka: List otwarty na tablicy w pokoju nauczycielskim

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Drogie koleżanki, drodzy koledzy! Z niektórymi z Was pracuję kilkanaście lat, z niektórymi jeszcze dłużej. Razem zjedliśmy beczkę soli. Bywało lepiej, bywało gorzej, ale zawsze mogliśmy liczyć na wzajemne wsparcie, pomoc, zrozumienie, również kiedy kogoś z nas dotykał los, spotykała go tragedia. Staliśmy za sobą murem. Umieliśmy współpracować, rozmawiać, dobrze się bawić. Lubiliśmy się i szanowaliśmy. Również ze względu na Was przychodziłam do szkoły chętnie, nawet gdy czułam się przytłoczona obowiązkami i wydawało mi się, że nie dam rady.
Kiedy pojawiły się pierwsze pogłoski o możliwości strajku, głośno i wyraźnie mówiłam o tym, że nie wezmę w nim udziału, wyjaśniając, dlaczego. Wielu z Was stanęło wtedy na stanowisku, że każdy musi zadecydować sam. Nigdy Waszej decyzji nie krytykowałam, choć forma planowanego protestu była dla mnie nie do przyjęcia. Na zewnątrz broniłam Waszego stanowiska, dementując mity na temat pracy nauczyciela, mówiąc o odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa, bezsilności wobec rozszalałej w szkołach biurokracji.
Z niepokojem obserwowałam rosnące niezadowolenie społeczne, widoczne w mediach społecznościowych, coraz silniejszą falę krytyki skierowaną przeciw nauczycielom. Wiedzieliście o tym, co sądzę o strajku podczas egzaminów i konsekwencjach takiej decyzji. Tylko jedna z Was wykrzyczała mi w twarz, że jeśli wywalczy dla mnie podwyżkę, powinnam się jej zrzec. Za nią i za Was pracowałam przy organizowaniu egzaminu gimnazjalnego. To jej dziecko będzie także dzięki mnie od poniedziałku zdawało egzamin ósmoklasisty. Reszta z Was milczała.
W środę przyszliście ubrani na czarno, żeby okazać mi swoją dezaprobatę. W czasie kiedy siedzieliście przy kawie, wzajemnie utwierdzając się w słuszności swojej niechęci do mnie i przestrzegając się wzajemnie, żeby nikt z Was przypadkiem ze mną nie rozmawiał, pomagałam przy organizacji egzaminów, dziękowałam wolontariuszom, którzy umożliwili jego przeprowadzenie, wspierałam na duchu uczniów, uśmiechałam się do nich, próbowałam żartami rozładować i stres i tremę.
Nie utworzyliście wprawdzie czarnego szpaleru, przywodzącego na myśl zomowskie "ścieżki zdrowia" jak w niektórych szkołach, ale kto wie, jak mało brakowało.
Nie wiem, czy są z siebie dumni autorzy plakatów "Tylko świnie siedzą na egzaminie" albo ci, którzy doprowadzili szykanowaniem do tego, że jedną z ich koleżanek zabrało wczoraj pogotowie z podejrzeniem udaru. Nie wiem, czy Wy jesteście z siebie dumni. Jestem jednak przekonana, że kiedy strajk dobiegnie końca, wspólne przebywanie w pokoju nauczycielskim będzie dla Was trudniejsze niż dla mnie.
Już nigdy nie będziemy sobie ufać. Nawet Wy sami nie będziecie potrafili obdarzyć zaufaniem siebie nawzajem, wiedząc już, jacy potraficie być okrutni, bezwzględni i jak łatwo wejść Wam w rolę prześladowcy. Wasza postawa podczas strajku pokazała dokładnie to samo, czego dowiódł stanfordzki eksperyment więzienny Philipa Zimbardo z 1971 roku. Cieszę się, że nie znalazłam się w Waszym "eksperymencie" po stronie strażników.
A kiedy myślę o przyszłości naszych wzajemnych relacji, z tyłu głowy kołacze mi się fraszka Sztaudyngera:
Wasza koleżanka z pracy [dane do wiadomości Redakcji]
Z niepokojem obserwowałam rosnące niezadowolenie społeczne, widoczne w mediach społecznościowych, coraz silniejszą falę krytyki skierowaną przeciw nauczycielom. Wiedzieliście o tym, co sądzę o strajku podczas egzaminów i konsekwencjach takiej decyzji. Tylko jedna z Was wykrzyczała mi w twarz, że jeśli wywalczy dla mnie podwyżkę, powinnam się jej zrzec. Za nią i za Was pracowałam przy organizowaniu egzaminu gimnazjalnego. To jej dziecko będzie także dzięki mnie od poniedziałku zdawało egzamin ósmoklasisty. Reszta z Was milczała.
W środę przyszliście ubrani na czarno, żeby okazać mi swoją dezaprobatę. W czasie kiedy siedzieliście przy kawie, wzajemnie utwierdzając się w słuszności swojej niechęci do mnie i przestrzegając się wzajemnie, żeby nikt z Was przypadkiem ze mną nie rozmawiał, pomagałam przy organizacji egzaminów, dziękowałam wolontariuszom, którzy umożliwili jego przeprowadzenie, wspierałam na duchu uczniów, uśmiechałam się do nich, próbowałam żartami rozładować i stres i tremę.
Nie utworzyliście wprawdzie czarnego szpaleru, przywodzącego na myśl zomowskie "ścieżki zdrowia" jak w niektórych szkołach, ale kto wie, jak mało brakowało.
Nie wiem, czy są z siebie dumni autorzy plakatów "Tylko świnie siedzą na egzaminie" albo ci, którzy doprowadzili szykanowaniem do tego, że jedną z ich koleżanek zabrało wczoraj pogotowie z podejrzeniem udaru. Nie wiem, czy Wy jesteście z siebie dumni. Jestem jednak przekonana, że kiedy strajk dobiegnie końca, wspólne przebywanie w pokoju nauczycielskim będzie dla Was trudniejsze niż dla mnie.
Już nigdy nie będziemy sobie ufać. Nawet Wy sami nie będziecie potrafili obdarzyć zaufaniem siebie nawzajem, wiedząc już, jacy potraficie być okrutni, bezwzględni i jak łatwo wejść Wam w rolę prześladowcy. Wasza postawa podczas strajku pokazała dokładnie to samo, czego dowiódł stanfordzki eksperyment więzienny Philipa Zimbardo z 1971 roku. Cieszę się, że nie znalazłam się w Waszym "eksperymencie" po stronie strażników.
A kiedy myślę o przyszłości naszych wzajemnych relacji, z tyłu głowy kołacze mi się fraszka Sztaudyngera:
Żyłem z wami, kochałem i cierpiałem z wami,
Teraz żyjcie, kochajcie, cierpcie sobie sami.
Wasza koleżanka z pracy [dane do wiadomości Redakcji]

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Tagi
Data publikacji: 13.04.2019 15:32
Komentarze
[Tylko u nas] R. Proksa: Będziemy apelować do naszych członków, aby nie wpisywali się w politykę ZNP
09.08.2019 12:43

Komentarzy: 0
– We wrześniu rozpoczyna się nowy rok szkolny. Dla niektórych nauczycieli będzie to trudne emocjonalnie. Bo okaże się, że w tym samym budynku będą codziennie mijać się na korytarzach skłóceni nauczyciele: ci, którzy strajkowali, i ci, którzy postanowili nie zostawiać uczniów samych. W wielu szkołach przecież doszło do zachowań nielicujących z etosem zawodu nauczyciela – przyznaje Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność, w rozmowie z Marcinem Koziestańskim.
Czytaj więcej
[Tylko u nas] Piontkowski: Nakłady na edukację wyraźnie wzrosły. Mam nadzieję, że nauczyciele to docenią
07.08.2019 22:30

Komentarzy: 0
- Rodzi się pytanie, czy związki z powodów politycznych czy ekonomiczno-płacowych zachęcały do strajków? Mam nadzieję, że ten drugi element był ważniejszy. Gdy pokazujemy wyraźny wzrost nakładów na szkolnictwo, to mamy nadzieję, że nauczyciele, a także związki to docenią. Najważniejsi są jednak sami nauczyciele. Mam wrażenie, że na wiosnę zadziałały przede wszystkim emocje - mówi na temat strajków w oświacie minister edukacji Dariusz Piontkowski, w rozmowie z Mateuszem Kosińskim i Jakubem Pacanem.
Czytaj więcej
Tadeusz Majchrowicz: "Działania ZNP były decyzją polityczną. Gdyby "S" nie podpisała porozumienia..."
02.07.2019 22:56
[video] Broniarz niczego się nie nauczył. "Strajk polegający na całkowitym powstrzymaniu się od pracy"
14.06.2019 00:31

Komentarzy: 0
Niedawny strajk ZNP, jako wymierzony w uczniów i rodziców, nie spotkał się z poparcie społecznym i w efekcie poniósł klęskę. To co nauczyciele uzyskali, zostało wywalczone przez nauczycielską Solidarność, która protestowała według zasady "sprawy dorosłych załatwiamy między dorosłymi". Najwyraźniej jednak Sławomir Broniarz szef postkomunistycznego ZNP, nie wyciągnął wniosków z tej lekcji
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Nieświeży ciamajdan Broniarza
03.05.2019 22:28

Komentarzy: 0
Pan oburzony Sławomir, kiedyś nauczyciel Broniarz, bardzo jest zawiedziony, że egzaminy odbyły się bez zakłóceń. Bardzo zawiedziony jest, był i będzie. Taki jego zawód i zadanie. Gdy Platforma ,podobno obywatelska, nie rządzi, to musi się starać i namawiać wszystkich nauczycieli do buntu i niezadowolenia, ponieważ przyszedł czas na kolejny ciamajdan.
Czytaj więcej
