Najnowszy "TS": Płacowe rewolucje. Czy w Polsce zarobki mogą wystrzelić w górę?
02.04.2018 20:47

Komentarzy: 0
Udostępnij:
„W Polsce mamy rynek pracownika”, „Spada bezrobocie”, „Wynagrodzenia rosną” – to hasła, które słyszymy w mediach już od kilku miesięcy. Podchodzimy do nich jednak z dystansem, bo choć dobre wyniki gospodarcze cieszą, przeciętny Kowalski raczej nie odczuł, by jego portfel stał się przez to relatywnie cięższy. Czy nad Wisłą w najbliższym czasie może nastąpić boom na rynku wynagrodzeń?
Robert Wąsik
"Nikt dzisiaj w Polsce nie ma wątpliwości, że mamy rynek pracownika" - mówiła jesienią ubiegłego roku minister Elżbieta Rafalska. - "Rosną wynagrodzenia, spada bezrobocie, poprawiają się wskaźniki zatrudnienia" - argumentowała. Jeśli dołożymy do tego jeszcze garść innych danych: 84 proc. Polaków nie boi się utraty pracy, 61 proc. pracowników oczekuje podwyżki płacy w najbliższych miesiącach, zaś z "Barometru Rynku Pracy IX" Work Service wynika, że 29 proc. firm zapowiada zwiększenie wynagrodzeń (to wzrost o 17 proc. względem poprzedniej edycji), to można wysnuć wniosek, że Polska jest krainą mlekiem i miodem płynącą. W takim razie skoro jest tak dobrze... to czemu jest tak źle?
Ile naprawdę zarabiają Polacy?
Obecnie średnia płaca w Polsce wynosi około 4589zł brutto (dane na styczeń 2018 r.). I choć na papierze kwota ta wygląda obiecująco, nikt nie ma wątpliwości, że Polacy w praktyce tyle nie zarabiają. Bardziej miarodajny obraz rzeczywistości przedstawił GUS w raporcie o tzw. strukturach wynagrodzeń, gdzie podano, w jaki sposób rozkładają się pensje Polaków. Badanie przeprowadza się co dwa lata, a ostatnie wykonano w październiku 2016 roku. - Najczęstsze miesięczne wynagrodzenie brutto otrzymywane przez pracowników wynosiło 2074 zł - czytamy w raporcie. To około 1,5 tys. na rękę. Co prawda gdyby badanie przeprowadzono dziś, wynik wyglądałby lepiej. Urosła gospodarka, na rynku brakuje pracowników, co bezpośrednio przekłada się na wzrost zarobków. Nie da się jednak ukryć, że w ciągu tych parunastu miesięcy do rewolucji na rynku płac nie doszło.
Bogaty jak Czech
Od marca pracownik Lidla w Czechach będzie zarabiał więcej, niż wynosi średnia płaca w Polsce - poinformowały media pod koniec lutego bieżącego roku. Niemiecka sieć podwyższyła wynagrodzenia dla pracowników do 28 tys. koron brutto miesięcznie. Nad Wisłą byłoby to około 4600 złotych brutto. Więcej niż zarabia nauczyciel akademicki. Płaca, o jakiej większość Polaków może tylko pomarzyć. Mało tego, po dwóch latach pracy w czeskim Lidlu kwoty mogą wzrosnąć nawet do 31 429 koron, zaś wypłatę w wysokości 36 tys. koron (prawie 6 tys. zł) będą otrzymywać pracownicy centrów logistycznych.
Co prawda Lidl w Polsce również wprowadził podwyżki. Dobrobyt, który do nas dotarł, jest jednak - w porównaniu z wynikami naszych południowych sąsiadów - znacznie mniej obfity. Początkujący pracownicy niemieckiego dyskontu będą zarabiać nad Wisłą od 2800 do 3550 zł brutto, w zależności od lokalizacji sklepu. Po dwóch latach można już liczyć na stawki rzędu 3150 do 4050 zł brutto. I choć kwota w porównaniu z Czechami nie jest spektakularna, na tle zarobków w innych branżach wygląda obiecująco i może się stać początkiem płacowej rewolucji.
Kasjer > naukowiec?
Do tej pory praca na kasie była synonimem porażki zawodowej - kiepsko płatna, bez perspektyw, za to często z poniżającym traktowaniem przez klientów i przełożonych. Mieli tam iść najgorsi. Tymczasem dzisiaj okazuje się, że wiele osób z wyższym wykształceniem zawiesza szukanie pracy w zawodzie na rzecz zatrudnienia w dyskoncie - mają tam niezłą płacę, bogate świadczenia socjalne i stabilną umowę o pracę...

"Nikt dzisiaj w Polsce nie ma wątpliwości, że mamy rynek pracownika" - mówiła jesienią ubiegłego roku minister Elżbieta Rafalska. - "Rosną wynagrodzenia, spada bezrobocie, poprawiają się wskaźniki zatrudnienia" - argumentowała. Jeśli dołożymy do tego jeszcze garść innych danych: 84 proc. Polaków nie boi się utraty pracy, 61 proc. pracowników oczekuje podwyżki płacy w najbliższych miesiącach, zaś z "Barometru Rynku Pracy IX" Work Service wynika, że 29 proc. firm zapowiada zwiększenie wynagrodzeń (to wzrost o 17 proc. względem poprzedniej edycji), to można wysnuć wniosek, że Polska jest krainą mlekiem i miodem płynącą. W takim razie skoro jest tak dobrze... to czemu jest tak źle?
Ile naprawdę zarabiają Polacy?
Obecnie średnia płaca w Polsce wynosi około 4589zł brutto (dane na styczeń 2018 r.). I choć na papierze kwota ta wygląda obiecująco, nikt nie ma wątpliwości, że Polacy w praktyce tyle nie zarabiają. Bardziej miarodajny obraz rzeczywistości przedstawił GUS w raporcie o tzw. strukturach wynagrodzeń, gdzie podano, w jaki sposób rozkładają się pensje Polaków. Badanie przeprowadza się co dwa lata, a ostatnie wykonano w październiku 2016 roku. - Najczęstsze miesięczne wynagrodzenie brutto otrzymywane przez pracowników wynosiło 2074 zł - czytamy w raporcie. To około 1,5 tys. na rękę. Co prawda gdyby badanie przeprowadzono dziś, wynik wyglądałby lepiej. Urosła gospodarka, na rynku brakuje pracowników, co bezpośrednio przekłada się na wzrost zarobków. Nie da się jednak ukryć, że w ciągu tych parunastu miesięcy do rewolucji na rynku płac nie doszło.
Bogaty jak Czech
Od marca pracownik Lidla w Czechach będzie zarabiał więcej, niż wynosi średnia płaca w Polsce - poinformowały media pod koniec lutego bieżącego roku. Niemiecka sieć podwyższyła wynagrodzenia dla pracowników do 28 tys. koron brutto miesięcznie. Nad Wisłą byłoby to około 4600 złotych brutto. Więcej niż zarabia nauczyciel akademicki. Płaca, o jakiej większość Polaków może tylko pomarzyć. Mało tego, po dwóch latach pracy w czeskim Lidlu kwoty mogą wzrosnąć nawet do 31 429 koron, zaś wypłatę w wysokości 36 tys. koron (prawie 6 tys. zł) będą otrzymywać pracownicy centrów logistycznych.
Co prawda Lidl w Polsce również wprowadził podwyżki. Dobrobyt, który do nas dotarł, jest jednak - w porównaniu z wynikami naszych południowych sąsiadów - znacznie mniej obfity. Początkujący pracownicy niemieckiego dyskontu będą zarabiać nad Wisłą od 2800 do 3550 zł brutto, w zależności od lokalizacji sklepu. Po dwóch latach można już liczyć na stawki rzędu 3150 do 4050 zł brutto. I choć kwota w porównaniu z Czechami nie jest spektakularna, na tle zarobków w innych branżach wygląda obiecująco i może się stać początkiem płacowej rewolucji.
Kasjer > naukowiec?
Do tej pory praca na kasie była synonimem porażki zawodowej - kiepsko płatna, bez perspektyw, za to często z poniżającym traktowaniem przez klientów i przełożonych. Mieli tam iść najgorsi. Tymczasem dzisiaj okazuje się, że wiele osób z wyższym wykształceniem zawiesza szukanie pracy w zawodzie na rzecz zatrudnienia w dyskoncie - mają tam niezłą płacę, bogate świadczenia socjalne i stabilną umowę o pracę...


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.04.2018 20:47
Podwyżki w Węglokoks Energia. Związki podpisały porozumienie
06.03.2025 10:00

Komentarzy: 0
– To były pierwsze rozmowy płacowe z nowym zarządem. Okazało się, że nowe władze Grupy podeszły do rozmów w sposób konstruktywny, co bardzo cieszy – skomentował Dariusz Gierek, przewodniczący Solidarności w Grupie Kapitałowej Węglokoks Energia.
Czytaj więcej
Którzy polscy pisarze zarabiają najwięcej? Opublikowano dane za 2024 r.
27.01.2025 16:26
Są dane o wynagrodzeniu sędziego Juszczyszyna. Zawrotne kwoty, orzekania brak
10.12.2024 21:11
Posłowie kontra rząd w sprawie jawności płac. NSZZ "S": Brakuje poważnego podejścia do tematu
10.12.2024 11:01

Komentarzy: 0
"Posłowie KO chcą wprowadzić jawność wynagrodzeń do Kodeksu pracy. W Sejmie złożyli projekt, który przewiduje m.in. podawanie wysokości pensji w ogłoszeniach o pracę, a także informowanie pracowników o średnich płacach dla danej grupy etatowców w firmie" – pisze we wtorek "DGP".
Czytaj więcej
Aktorka znana z serialu "Pierwsza miłość" zwróciła uwagę na skandaliczną sytuację
02.11.2024 17:58


