Szukaj
Konto

Mój sąsiad, rotmistrz Pilecki

16.05.2017 11:40
Anna Kłossowska
Źródło: archiwum własne autorki
Komentarzy: 0
Na warszawskim Żoliborzu wreszcie stanął pomnik rotmistrza Pileckiego
Najpierw ogrodzono część zielonego pasa, który biegnie wzdłuż Alei Wojska Polskiego od placu Inwalidów do Placu Grunwaldzkiego. Potem za niezbyt szczelnym parkanem ruszyły prace ziemne. Niskie temperatury na pewien czas je wstrzymały. I wtedy dopiero na ogrodzeniu pojawiła się informacja, że na nim, na przygotowywanym właśnie postumencie stanie pomnik, jaki powinien tu być od dawna. Mojego sąsiada, rotmistrza Witolda Pileckiego. Naturalnie ktoś może wzruszyć ramionami - przecież UB rozwaliło go na długo przed tym, nim Ty byłaś w planach. Naturalnie. Natomiast na moim Żoliborzu czas zawsze biegł inaczej. Tu pewne wydarzenia tak zapadły w pamięć, że się nie przedawniły. Jak ostatnie lata naszego księdza Jerzego, którego nie ma z nami od 33 lat, a mimo to nadal jest tu obecny. Dlatego równie obecny jest Witold Pilecki, współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, dobrowolny więzień Auschwitz, który do tego najstraszniejszego z obozów koncentracyjnych poszedł właśnie prosto stąd, z Alei Wojska. Tam, w Auschwitzu zbierał informacje na temat zbrodniczych aktów nazistów, ale i organizował ruch oporu. Po udanej ucieczce mógł wyjechać za granicę, mało tego, nawet dostał taki rozkaz. Jednak odmówił jego wykonania. Aresztowany przez komunistów, skazany w groteskowym procesie, skończył w anonimowym grobie z kulą w potylicy. Jak tylu innych naszych bohaterów.
W ostatni weekend odbyła się uroczystość odsłonięcia jego pomnika, w której uczestniczyły jego dzieci. A właściwie dwie, bo pierwszą, oicjalną zorganizowało Miasto Warszawa, a więc HGW, a drugą środowiska naroowe. Byłam na jednej i drugiej, bo uważałam, że po prostu muszę być. Dla Niego. Miałam "w tyle" cytując Elektryczne Gitary Hankę i "biełyje rozy", które zaraz za nią się ustawiły - swoją drogą ciekawa kombinacja. Nasza grupa zoliborska z Alei Wojska trzymała sie razem, zdala od nich. Był też prawnuk rotmistrza i przedstawiciele rządu z Mateuszem Morawieckim na czele. "Biełyje rozy" z "eNkami" w klapach próbowały w pewnym momencie sprowokować burdę, ale im się nie udało, nie tutaj, w środowisku ideologicznie im obcym. Upał bodaj pierwszy tej wiosny sprawił, że wystawione w górę kwiatki szybko zwiędły i wyglądały smętnie. Jak dwa idiotyczne w treści transparenty o tym, że rotmistrz Pilecki nie dzielił społeczeństwa. Naturalnie, że nie! To komuna je podzieliła, a teraz jej potomkowie.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.05.2017 11:40