Michalkiewicz: "Pan Niedzielski ma nas za idiotów, ale najwyraźniej słusznie"

Przypomnijmy, że do dnia 1 marca lekarze, farmaceuci jak i studenci medycyny mają obowiązek zaszczepienia się w pełni. Postulat obowiązkowych szczepień spotyka się ze sprzeciwem szerokich kręgów społecznych, których przedstawiciele bywają w mediach nazywani. Do tej grupy bywa zaliczany również Stanisław Michalkiewicz.
"Jak by rząd wprowadził przymus szczepień, jeszcze wsparty surowymi karami finansowymi, no to bym się zaszczepił. A co bym miał robić? Dlatego, że nie uważam, żeby szczepienia były szkodliwe." - powiedział w sesji publicysta. "Takim jak ja to zarzucają to, że są antyszczepionkowcami, ja nie jestem antyszczepionkowcem. Ja jestem przeciwnikiem segregacji sanitarnej, a to jest zupełnie co innego" - dodał.
Łatki antyszczepionkowców szczególnie chętnie są rozdawane przez przedstawicieli Lewicy, której posłowie złożyli 5 grudnia projekt prawa według którego wszyscy pełnoletni Polacy mieliby poddać się szczepieniu pod groźbą kar finansowych. Tego typu rozwiązanie jest obecnie testowane w Austrii, gdzie unikanie szczepienia skutkuje naliczeniem do 3600 euro kary po każdym zlekceważonym przez Austriaka wezwaniu. Łatka antyszczepionkowca wrzuca do jednego worka z osobami przeciwnymi szczepień także te osoby, które sprzeciwiają się wprowadzeniu obowiązku przyjęcia preparatu, opowiadając się za dobrowolnością. Stanisław Michalkiewicz jest tutaj dobrym przykładem takiej osoby - dystansującej się od tzw. antyszczepionkowców, ale jednocześnie będącej przeciwnikiem ustanowienia prawnych form dyskryminacji osób niezaszczepionych.
"Zresztą nie wiem, czy rząd by taki przymus wprowadził. On tu próbuje się bawić w takie figielki słowne, że to obowiązek to nie przymus itd. No najwyraźniej pan Niedzielski ma nas za idiotów, ale może słusznie. To po pierwsze" - zażartował Michalkiewicz, wytykając ministrowi zdrowia stosowanie chwytów językowych. Nie do końca słusznie - obowiązkiem szczepień nazwiemy sytuację, kiedy osobie niezaszczepionej wiesza się nad głową miecz w postaci np. kar finansowych mających ją skłonić do przyjęcia preparatu. Przymusem byłaby dopiero taka sytuacja, gdzie policja siłą prowadziłaby niezaszczepionych do najbliższej placówki medycznej, gdzie te osoby byłyby siłą poddawane zabiegowi.
"Ale jeszcze z jednego powodu takie figielki tu semantyczne robi, dlatego że Konstytucja zakazuje zmuszania obywateli do brania udziału w eksperymentach medycznych bez ich zgody. Więc tutaj wprowadzenie przymusu oznaczałoby wzięcie na siebie odpowiedzialności za delikt konstytucyjny" - dodał Michalkiewicz. I choć "eksperyment medyczny" to niezbyt fortunne określenie, to jednak mające uzasadnienie - z powodu konieczności szybkiego opracowania i rozdystrybuowania szczepionek nie zostały one dokładnie przebadane.
Prof. Horban: Być może trzeba będzie wprowadzić obowiązek szczepienia przeciw COVID-19

Żołnierze Wojska Polskiego zmuszani do szczepienia się przeciwko Covid-19? Bosak: "Dotarły do nas sygnały potwierdzające"

Hiszpania: Rząd przygotował przepisy, dzięki którym może zmusić obywateli do szczepień

Masz wątpliwości ws. szczepień? Bart Staszewski chce odbierać dzieci niezaszczepionym rodzicom

