Łukasz Sakowski jako dziecko został przez dorosłego transseksualistę nakłoniony do "zmiany płci". Skarży się na decyzję sądu

- W 2023 roku znany jako "To tylko teoria" popularnonaukowy bloger Łukasz Sakowski, ujawnił, ze jako dziecko został zmanipulowany przez dorosłego transseksualistę i nakłoniony do tzw. "zmiany płci"
- Teraz Łukasz Sakowski skarży się, że "sąd uznał, że to on jest winien całej sytuacji"
"Sąd uznał, że tragedia wydarzyła się z mojej winy"
- "Jestem wyjątkowo zszokowany. Odebrałem wczoraj pismo z Sądu, dotyczące sprawy prowadzonej przez prokuraturę o nakłonienie mnie, gdy byłem dzieckiem, do zmiany płci przez dorosłego obcego transseksualistę z Internetu, a także o późniejsze nielegalne wysyłanie przez niego leków do zmiany płci. Oraz o wystawienie sfabrykowanych diagnoz umożliwiających dalszy proces zmiany płci przez psychologów i psychiatrów promowanych w środowisku transaktywistów. Sąd ustanowił, że prokuratura nie powinna zajmować się tą sprawą i wyjątkowo oburzające dla mnie jest uzasadnienie Sądu. Uznano, że jako dziecko sam "aktywnie dążyłem" do zmiany płci. Pominięto całkowicie fakt, że zostałem do tego zmanipulowany. Najpierw dorosły transseksualista z Internetu nakłonił mnie do używania form żeńskich i wybrania damskiego imienia, potem do żeńskich ubrań czy makijażu, a potem latami mnie groomingował, począwszy od czasu jak miałem 13-14 lat aż do 21. roku życia, kiedy dojrzałem, zrezygnowałem z operacji usunięcia jąder, przestałem brać leki do zmiany płci i wyrwałem się spod wpływu transseksualisty, oraz przekazu konstruowanego przez transaktywistów.
Jednak Sąd uznał, że cała tragedia wydarzyła się przede wszystkim z mojej winy, z powodu "samodzielnych decyzji i działań podejmowanych przez pokrzywdzonego". Z uzasadnienia wynika, że skoro nikt mi na siłę nie wciskał do gardła tabletek, to jestem winny tej sytuacji. Czyli manipulowanie 13-latków i wysyłanie im leków na czarno nie budzi zastrzeżeń prokuratury i Sądu?! A wiecie co jest jeszcze bardziej absurdalne? Sąd w uzasadnieniu napisał również, że mam wyższe wykształcenie biologiczne, więc byłem świadomy moich zachowań".
- pisze teraz w mediach społecznościowych Łukasz Sakowski.
"Miałem 13 lat"
- "Rzecz w tym, że sprawa zaczęła się jak miałem 13 lat, a dojrzałem do rezygnacji ze zmiany płci, jak miałem 21 — jeszcze przed uzyskaniem licencjatu. Biologiem i absolwentem studiów wyższych zostałem mając 23 lata. Rozumiecie to? Sąd uznał, że skoro miałem wykształcenie biologiczne w wieku 23 lat, to znaczy że musiałem być świadomy wszystkiego co się działo, będąc 13 latkiem. Takie chronologiczne czary-mary, byle znaleźć wymówkę do utrącenia sprawy. Nie wiem czy jest to niedbalstwo Sądu, zła wola czy ideologiczne nastawienie do tematu trans. Jest mi ciężko zaakceptować, że Sąd mógł winę za głębokie i wieloletnie manipulacje, nielegalne wysyłanie leków oraz wystawianie sfabrykowanych diagnoz zrzucić na barki pogubionego nastolatka, bo "sam dążył" do tego i jest w dorosłości "osobą z wyższym wykształceniem". Więc co, umiał cofać się w czasie i ostrzec siebie sprzed 10 lat?! Bardzo bym chciał!"
- pisze Sakowski.
"Przed zmianą władzy prokuratura była bardzo zainteresowana sprawą"
- "Dodam, że przed zmianą władzy w 2023 prokuratura była bardzo zainteresowana prowadzeniem tej sprawy. Potem zmienił się prokurator prowadzący a wraz z nim nastawienie, co może być związane z tym, że Adam Bodnar wprowadził rozporządzenie ułatwiające zmienianie płci w Polsce, a prokuratorzy otrzymali rekomendacje i szkolenia w nurcie afirmacji transseksualizmu. Nie twierdzę, że to motywowało prokuraturą i Sądem w tym przypadku, ale jest to bardzo niepokojący zbieg okoliczności. I mówię to jako osoba o poglądach centro-lewicowych, niezaangażowana w działania żadnej partii. A samo uzasadnienie nierozerwalnie łączy mi się z manipulowanymi i krzywdzonymi w różnych instytucjach i kościołach dziećmi, bo "same chciały", "same przyszły" itp. I moralnie, i prawnie, i faktograficznie uzasadnienie takie jest dla mnie nie do zaakceptowania. Ale od tej decyzji Sądu nie ma już opcji odwołania. Ja natomiast jestem na zupełnie innym etapie życia i chociaż czuję rozgoryczenie z powodu tego uzasadnienia, to jednocześnie bardzo potrzebuję odpocząć psychicznie i emocjonalnie od tego tematu. Gdyby Sąd po prostu uznał, że to dawna sprawa i trudno ją teraz badać, zamiast wymyślać, że sam chciałem i że moje 10 lat późniejsze wykształcenie sprawia, że byłem wszystkiego świadomy, to byłoby mi znacznie łatwiej. Pamiętajcie aby nie wiktymizować ofiar wmawiając im, że to ich wina, że same chciały. Szczególnie jeśli mowa o dziecku (...)".
- prosi Łukasz Sakowski.
"To Tylko Teoria"
Łukasz Sakowski to biolog i bloger z Poznania. Jego teksty trafiały do największych gazet w Polsce, a "To Tylko Teoria", blog prowadzony przez Sakowskiego, odwiedzają codziennie setki tysięcy osób. Sakowski znany jest też z procesów, które wytoczył Jerzemu Ziębie, prawomocnie skazanemu propagatorowi naturopatii i medycyny "niekonwencjonalnej". Sakowski ściągał też wielokrotnie uwagę mediów, krytykując w ostatnich latach ideologię gender i denialistów płciowych. Jak się dzisiaj okazuje, Sakowski poznał tragiczne skutki propagowania ideologii gender nie tylko od strony naukowej - sam bowiem miał paść jej ofiarą.
- Gdy byłem bardzo młody, zostałem zmanipulowany i nakłoniony do zmiany płci przez około 40-letniego transseksualistę. Przez kilka lat podawał mi blokery dojrzewania - niebezpieczne dla zdrowia środki blokujące działanie testosteronu - oraz hormony płci przeciwnej, czyli estrogeny. Tuż przed 18-stką psycholog, psychiatra i seksuolog po jednej wizycie, bez jakichkolwiek badań, sfabrykowali mi diagnozę transseksualizmu i skierowali, już oficjalnie, na zmianę płci, co nigdy nie powinno się było wydarzyć. Obecnie jestem po jej cofnięciu, wróceniu do prawdziwej płci, z którą się urodziłem, z czego bardzo się cieszę.
- czytamy w publikowanym na profilu Sakowskiego w 2023 roku wyznaniu.
Z tekstu biologa wynika, że środowisko, do którego trafił poprzez kontakt z transseksualistą, okazało się, przynajmniej po jakimś czasie, niezupełnie obiektywne:
Równolegle do opisanych wyżej wydarzeń, zacząłem chodzić na wizyty diagnostyczne do poznańskiej poradni seksuologiczno-psychologicznej. Prowadził ją znany profesor, o którym później było głośno w mediach, bo został skazany na karę bezwzględnego więzienia za molestowanie pacjentek.
"Ewa"
Pierwsze diagnozy, jakie nastolatek otrzymywał, jasno podkreślały, że jego chęć życia jako transseksualista wynikały z braku akceptacji siebie. Sakowski nie akceptował swojej homoseksualnej orientacji, wydawało mu się więc, że łatwiej mu będzie żyć postoperacyjnie jako "heteroseksualna kobieta". Aby pomóc nastolatkowi udawać kobietę, zapoznany transseksualista ("Ewa") załatwił Sakowskiemu nielegalne hormony i ich blokery:
Po niecałym roku, odkąd rozpocząłem zażywanie blokerów dojrzewania - gdy miałem jakieś 15 lat - Ewa zaczęła przysyłać mi również lek estrogenowy, dostępny tylko na receptę. Można powiedzieć, że wystartowałem wówczas już z pełną hormonalną terapią zmiany płci: nie tylko blokowałem swój testosteron, ale też przyjmowałem pochodną estradiolu w tabletkach
Dopiero pod wpływem dorosłych transseksualistów, pisze Sakowski, sfabrykowana została diagnoza, która umożliwiła mu przejście tzn. tranzycji, czyli chemicznej terapii transseksualnej:
(…) Na krótko przed osiemnastką poszedłem do pewnej poznańskiej psycholożki. Była znana w środowisku transseksualistów. Polecano ją na forach, oficjalnie rekomendowała ją fundacja Trans-Fuzja. Zrobiła na mnie wrażenie miłej, mającej poczucie misji. Wyjaśniłem jej, że od kilku lat otrzymuję "na czarno" blokery dojrzewania i hormony, od osoby transseksualnej poznanej w Internecie, oraz że moi rodzice o tym nie wiedzą. Nie zmartwiło jej to, przeciwnie. Wyraziła entuzjazm, że mogłem od tak młodego wieku "być sobą". Powiedziałem jej również o diagnozie sprzed trzech lat, na co dosłownie machnęła ręką i zareagowała z uśmiechem, że jej autor i tak będzie wkrótce siedział w więzieniu za molestowanie (proces owego profesora seksuologii już trwał, ale wyrok jeszcze wtedy nie zapadł). Dodała, żebym nie mówił o tej diagnozie w sądzie podczas procesu, lecz po prostu o tym zapomniał. Powiedziała też, że w razie pytań sądu powinienem mówić, że chodziłem do niej na wizyty przez dłuższy czas...
Tragiczne skutki
Sakowski opisuje dalej, że przyjmowane sztucznie hormony upodobniły go na tyle do płci przeciwnej, że na początku studiów przypominał myląco kobietę. Tranzycja jednak nie uszczęśliwiła mężczyzny, postanowił więc ją przerwać. Pomocy w detranzycji szukał w środowisku aktywistów gender, tam jednak spotkał się z agresją transseksualistów:
Zastanawiałem się, jak to zrobić, aby wrócić z powrotem do męskich danych osobowych, gdyż nie istniała ścieżka prawna dla takiej sytuacji. O pomoc zwróciłem się na forum dla osób trans. Spotkałem się tam jednak z wrogością, uznano mnie za zdrajcę.
Biologiczne skutki przyjmowania żeńskich hormonów okazały się jednak trudne do cofnięcia: organizm mężczyzny tak długo znajdował się pod ich wpływem, że zmianom uległ nawet kościec i gruczoły w całym ciele:
Blokery dojrzewania oraz leki hormonalne zacząłem brać tak wcześnie i zażywałem je tak długo, że tkanka gruczołowa urosła jak u biologicznej kobiety. Moja klatka piersiowa do dzisiaj jest przez to zniekształcona, a blizny po operacji są bolesne. Mam też szerszą, kobiecą miednicę, z którą nic nie jestem w stanie zrobić - wcześnie zażyte blokery i hormony doprowadziły do kobiecej budowy kości.
Swoje wyznanie Sakowski kończy, podkreślając, że tranzycję przerwał i nie ma zamiaru wracać do tego etapu swojego życia. Na publikację tekstu zdecydował się natomiast ze względu na szantaże wypływające ze środowiska trans: jego dawni znajomi planowali manipulować jego historią, by powstrzymać go od krytykowania ideologii gender. Dodatkowo biolog tłumaczy, że swoim wyznaniem chciałby uchronić innych przed tragicznymi skutkami, jakie niesie za sobą transowanie dzieci i młodzieży.
Tranzycja i detranzycja
- Według oficjalnych definicji tranzycja to proces zmiany sposobu wyrażania swojej płci lub cech płciowych tak, aby były one zgodne z wewnętrznym poczuciem własnej tożsamości płciowej. W praktyce oznacza to przyjmowanie blokerów hormonów męskich lub żeńskich, co powoduje zanikanie drugorzędnych cech płciowych i liczne konsekwencje zdrowotne. Może oznaczać również zmiany chirurgiczne, celową kastrację, amputację piersi i chirurgiczne "odtworzenie" genitaliów płci przeciwnej, które jednak nigdy nie będą spełniały swoich cech płciowych.
- Rozczarowanie procesem tranzycji, która nie prowadzi do zmiany płci, ponieważ "zmienić płci" się nie da, prowadzi często do procesu detranzycji, w ramach którego usiłuje się odwrócić proces tranzycji i powrócić do stanu "naturalnego". Jednak niektórych elementów, takich jak kastracja, czy amputacja piersi, odwrócić się nie da. Ludzie, którzy ich dokonali są okaleczeni w sposób trwały
Jestem wyjątkowo zszokowany. Odebrałem wczoraj pismo z Sądu, dotyczące sprawy prowadzonej przez prokuraturę o nakłonienie mnie, gdy byłem dzieckiem, do zmiany płci przez dorosłego obcego transseksualistę z Internetu, a także o późniejsze nielegalne wysyłanie przez niego ... pic.twitter.com/evvch3AVJm
— Łukasz Sakowski (@totylkoteoria) September 18, 2025
Przyznano tytuły Biologicznej Bzdury Roku. Znamienne nazwiska
Waldemar Krysiak: Nie będzie ochrony dzieci przed transowaniem
"Koło na Rzecz Równości i Różnorodności UŚ" nie życzy sobie wykładu Łukasza Sakowskiego, który został jako nastolatek nakłoniony do tranzycji przez dorosłego transseksualistę
Jest sukces Łukasza Sakowskiego w sporze z "Asz Dziennikiem". Sąd podjął decyzję
[Tylko u nas] "Do brania blokerów dojrzewania w wieku 14 lat nakłaniał mnie dorosły transseksualista"





