Krysztopa: Błagam Was, uratujmy te dzieci...

Myślę, że najlepiej to czym jest aborcja ilustrują przypadki dzieci, które ją przeżyły, a potem, gdzieś na metalowych stołach, w miskach, nie rozumiejąc co wyrwało je z bezpiecznego i ciepłego łona i wrzuciło do strasznego świata, w męczarniach i pośród obojętnych dorosłych, zmarły. Jak dziecko w Szpitalu (niestety) Świętej Rodziny w Warszawie, którego kierownictwa został wcześniej pozbawiony w atmosferze triumfu postępu nad ciemnogrodem wielki obrońca nienarodzonych i wspaniały człowiek profesor Bogdan Chazan. Takie właśnie były owego triumfu koszty.
Same narodziny są dla dziecka wielką traumą z wielu powodów. Świat, którego czuje się częścią zostaje mu odebrany, zaczyna odczuwać zimno, jego ciało zostaje zmuszone do zupełnie innych niż dotychczas mu znane, aktywności, zaczyna odczuwać brak bezpośredniego kontaktu z ciałem Matki. Niektórzy twierdzą, że zwyczaj natychmiastowego odcięcia pępowiny przyprawia go o dodatkowy stres i ból, ponieważ płuca nie od razu umieją oddychać. W przypadku większości dzieci, po tym stresie następuje ukojenie w ramionach matki. W przypadku tych, na które wydany został wyrok śmierci, o ile nawet nie został skutecznie wykonany w łonie, to co je czeka to godzinne nieludzkie wycie pośród bólu, strachu i obojętności. I śmierć.
Dlaczego uważam, że takie przypadki dobrze ilustrują istotę aborcji? Na przykład dlatego, ze przy okazji można zaobserwować pełną paletę ludzkich reakcji na koszmar. Począwszy od doskonałej obojętności tych, którzy amputowali sobie sumienie, w imię idei lewicowo-liberalnego nowego lepszego świata, który w tym bolesnym umieraniu dziecka widzi "prawo człowieka". Poprzez tych, którzy dla świętego spokoju i żeby nie być uznanymi za zacofanych troglodytów, udają że to nieludzkie wycie nie przewierca im serca na wskroś, a skończywszy na nas, teoretykach, którzy owszem, starają się wpłynąć na opinie publiczną, żeby dopuściła do siebie świadomość tego koszmaru, ale jednak nie robią niczego żeby to konkretne dziecko przed nim uratować. W imię spokoju społecznego, porządku prawnego jaki by nie był i własnego świętego spokoju.
Również dlatego, że dobrze pokazuje mechanizm manipulacji aborterów, którzy w uzasadnieniu koszmaru aborcji opowiadają o tym jak to abortowane dziecko nic nie czuje (szkoda, że nie mają okazji wytłumaczenia tego tym dzieciom umierającym na stalowych szpitalnych stołach), opowiadają o skrajnych przypadkach (dyżurnym jest tutaj argument o dzieciach z bezmózgowiem i innymi ciężkimi wadami). Podczas gdy w istocie przykrywa to jedynie koszmarny i potwierdzony danymi ministerstwa zdrowia opartymi na niechętnie przekazywanych przez szpitale, fakt, że większość przeprowadzanych w Polsce aborcji dotyczy dzieci z Zespołem Downa i Zespołem Turnera. A właściwie nie z Zespołem Downa i Zespołem Turnera, tylko z podejrzeniem Zespołu Downa i Zespołu Turnera.
Ja oczywiście nie jestem prawnikiem, a Trybunał Konstytucyjny będzie rozstrzygał przede wszystkim prawne kwestie zgodności z Konstytucją. Prawnikom lepiej wyjaśni to opinia Ordo Iuris przekazana Trybunałowi Konstytucyjnemu.
Ja mogę tylko, jako ojciec, obywatel i człowiek, błagać: Zakończmy to.
Czarzasty ogłasza termin. Sejm wkrótce wybierze sędziów TK
Biskupi Europy o kwestii aborcji: Komisja Europejska neguje zasady UE

Eksperci: Przyjmując masowo migrantów, popełniamy samobójstwo
Wskazaniem do aborcji mają być "silne wymioty" matki. Fundacja alarmuje ws. ciężarnej Gruzinki



