"Kilka trupów przyniesionych do pieca miało wydarte serca”. Po obozie Ebensee w Austrii został tylko brama
Przeżycia obozowe w podobozie Ebensee były tak makabryczne, że przytaczam fragment z książki innego byłego więźnia tego podobozu Michała Rusinka, opisującego w swojej książce "Z barykady w dolinę głodu" nie tylko katorżniczą pracę jaką więźniowie musieli wykonywać ale także wspomina o głodzie jaki w Ebensee panował a który powodował, że: "kilka trupów przyniesionych do pieca miało wydarte serca". Nieco dalej, jest kolejne, jakże makabryczne zdanie: "A dnia 24 kwietnia i akurat na 24 bloku, dziesięć metrów na przeciw naszego baraku, przyłapuję dwóch ludzi jedzących ciepłe jeszcze krwawe pośladki".
Inny były więzień podobozu Ebensee Mieczysław Herubin, w swych relacjach potwierdzał, że najgorszy ze wszystkiego był głód, z powodu którego dochodziło do aktów kanibalizmu. Pytałem wówczas głośno, jaka musi być znieczulica u osób odpowiedzialnych za pamięć o ludziach, którzy przechodzili takie piekło - by tak opieszale zajmować się problematyką pamięci o byłych obozach koncentracyjnych, by nie angażować się w pomoc takim opiekunom, jakim był Władysław Żuk, mający w 2007 r. - 88 lat, (ur. 10.07.1919 r. w Warszawie).
Dzisiaj po terenie podobozu Ebensee została tylko brama główna do obozu (jak niżej).

Austriacy zacierają ślady
Polecam artykuł jaki na temat podobozu w Ebensee ukazał się 25.06.2007 r. w "Gazecie Krakowskiej", natomiast TYSOL.pl z datą 14.08.2018 r. opublikował artykuł: https://www.tysol.pl/a22731-jerzy-klistala-refleksje-nad-zaniedbana-pamiecia-o-bylych-niemieckich-obozach-koncentracyjnych
W wielkim skrócie wspomnę, że podobóz w Ebensee - KONZENTRATIONSLAGER EBENSEE (filia KL Mauthausen) powstał w listopadzie 1943 r., był usytuowany w malowniczej miejscowości Ebensee w Górnej Austrii - w austriackich Alpach i w niedalekiej odległości od jeziora Trausee. U podnóża Alp pracą tysięcy więźniów tego podobozu, drążono system sztolni, w których hitlerowcy planowali uruchomienie doświadczalnego ośrodka rakietowego - przeniesienie takiego ośrodka z Pennemünde do rejonów bezpiecznych od bombardowań. Niestety, działania wojenne na froncie wschodnim pokrzyżowały zamiary Niemców - więc w wydrążonych tunelach umieszczono rafinerię ropy naftowej i fabrykę części do czołgów Styer-Daimler-Puch AG. Praca więźniów przy drążeniu tuneli była jednak bezwzględnie egzekwowana, była katorżniczą pracą pod ziemią, przy wyjątkowo nędznych warunkach bytu więźniów. Nędzne obozowe zaopatrzenie przyczyniło się do zupełnego wycieńczenia, głodu, chorób i śmierci tysięcy więźniów. Obecnie, w tym Miejscu Pamięci, widok na teren po byłym podobozie rozpoczyna się i kończy na zarysie łuków bramy, którędy - gdy obóz był czynny, wchodzili i wychodzili więźniowie do pracy w sztolniach.
Władze Austriackie zaraz po wojnie (w 1945 r.) dosyć szybko uporały się z zatarciem śladów po byłym obozie, gdyż teren ten sprzedawały za bezcen prywatnym osobom i udostępniły tak dogodne kredyty budowlane, że w miejsca gdzie stały baraki obozowe w bardzo krótkim okresie powstały wille i domki jednorodzinne.
W artykule w TYSOL-u, zwróciłem uwagę, że powstają różne instytucje, które w założeniu posługują się szczytnymi frazesami o upamiętnianiu ofiar drugiej wojny światowej. Inicjatywy te firmuje autorytet wielu znanych i utytułowanych osób, ale stale polega to na "konstytuowaniu się" tych jednostek, natomiast mało czytelne są ich praktyczne działania. Oczywiście, za tworzeniem tych "szczytnych" przedsięwzięć i instytucji, idzie liczba nowych etatów, ustala się niemały budżet na ten cel, ale w praktyce na upamiętnienie męczeństwa byłych i zamordowanych więźniów finansowe wsparcie jest bardzo skromne (by nie powiedzieć żadne).
Żeby nie być posądzonym o gołosłowność, podałem przykład "troskliwości" Ministerstwa Spraw Zagranicznych o miejsca eksterminacji Polaków w takiej miejscowości jak Ebensee w Austrii, gdzie mieścił się ów podobóz Mauthausen, gdzie były więzień Władysław Żuk, po wyzwoleniu Ebensee, z własnej inicjatywy i na swój koszt podjął się opieki miejscem, w którym ginęli jego koledzy więźniowie. Powstał niewielki cmentarz, obok cmentarza kapliczka, powstało w centrum miasteczka Muzeum poświęcone więźniom z Polski).
Były więzień żebrze o pomoc
Pan Władysław Żuk pozostał w tym przedsięwzięciu sam i zmuszony był dosłownie żebrać u polskich władz o jakąkolwiek pomoc - udzielaną bardzo niechętnie.
Pytałem wówczas głośno, jaka musi być znieczulica u osób odpowiedzialnych za pamięć o ludziach, którzy przechodzili takie piekło - by tak opieszale zajmować się problematyką pamięci o byłych obozach koncentracyjnych, by nie angażować się w pomoc takim opiekunom, jakim był Władysław Żuk.
"NIECH ŚMIERĆ NASZA WRÓCI CI WOLNOŚĆ POLSKO" - taki oto napis umieszczony jest na jednym z pomników na terenie po byłym podobozie. Ten kawałek terenu ocalił od zabudowy Pan Władysław Żuk i z jego inicjatywy na miejscu krematorium oraz "rewiru szpitalnego" znajduje się obecnie cmentarz ofiar obozowych.
[Pan Żuk przy pomniku informuje o zamordowanych kolegach]

[Pan Żuk w Muzeum utworzonym w Ebensee poświęconym więźniom z Polski]

Przy pomniku o tak wymownym napisie j.w., opowiadał Władysław Żuk swoje obozowe przeżycia, opowiadał też z wielkim przejęciem, że opiekuje się cmentarzem na którym spoczywają szczątki kolegów - współwięźniów, którzy nie mieli tyle szczęścia, by doczekać wolności. Dodam do tego okazywaną niechęć Polakom w Muzeum byłego KL Mauthausen, gdzie zginęło tak wielu Polaków, że film o historii tego obozu wyświetlany był w wersjach: włoskiej, francuskiej, angielskiej i niemieckiej, nie było jednak tłumaczenia na język polski.
Brak było również w Muzeum Mauthausen książek o martyrologii Polaków w tym obozie!
KL Mauthausen-Gusen
Kolejnym miejscem odwiedzonym w ramach "wyjazdu do miejsc pamięci", był teren dawnego obozu w Gusen. Z osobistych doświadczeń, obóz ten był utożsamiany z KL Mauthausen, gdy tymczasem Gusen był filią KL Mauthausen, i dzieli je odległość ok. 5 km.
Dziś po tym jednym z największych miejsc zagłady Polaków w czasie wojny światowej (szczególnie unicestwiania polskiej inteligencji) znajduje się m.in. izba pamięci oraz piece krematoryjne, przy którym delegacja ponownie złożyła biało-czerwone wieńce i zapaliła znicze.
[Tą "izbą pamięci" opiekuje się Pani Martha Gammer - działaczka społeczna - Polka]

KL Mauthausen - jego podobozy m.in. w Ebensee i Gusen (Gisen I, II, III), które Niemcy zbudowali na terenie Austrii, należały do najcięższych w III Rzeszy. W samym Gusen, które naziści zaplanowali jako miejsce zagłady polskiej inteligencji, zginęło ok. 27 tys. Polaków (Informacja z Linzu Norberta Nowotnika - PAP).
Sekretarz Rady Andrzej Krzysztof Kunert przypominając o Gusen stwierdził: "Gusen to jedno z tych miejsc, które krwawo zapisały się w historii Polski wiosną 1940 r. Wtedy to zapadła decyzja brutalnego uderzenia w elitę narodu, społeczeństwa i państwa polskiego".
W grudniu 1939 r. zapadła decyzja o utworzeniu filii obozu Mauthausen w oddalonym o 4,5 km Gusen, przy tamtejszych kamieniołomach. Prace rozpoczęto wiosną 1940 - grupa kilkuset więźniów z obozu Mauthausen codziennie pokonywała drogę między obozem macierzystym a Gusen, by wybudować baraki dla więźniów. Podobóz został oficjalnie otwarty 25.05.1940. Jedną z podstaw decyzji o jej utworzeniu było przeznaczenie jej dla izolacji i niszczenia polskiej inteligencji w ramach akcji Intelligenzaktion. Pierwszym komendantem podobozu Gusen został Karl Chmielewski. (9.03.1944 r. w pobliżu utworzono kolejny podobóz, który określono mianem "Gusen II", zaś w 1944 w miejscowości Lungitz powstał "Gusen III").
KL Mauthausen-Gusen należał do najcięższych obozów III Rzeszy. Według zeznań świadków ludzie, którzy przyjeżdżali do tego obozu z Auschwitz-Birkenau umierali w niedługim czasie, a ci, którym udawało się przeżyć, zgodnie twierdzili, że byliby gotowi wracać do Auschwitz na kolanach. SS-mani nadzorujący budowę tego obozu w Gusen nazywali go: "obóz zagłady dla polskiej inteligencji".
Zdjęcia (5 i 6)
[Brama wejściowa do obozu w latach jego funkcjonowania]

Stan aktualny w 2023 r.

Została brama
Brama wejściowa do obozu zamieniona została w prywatną willę. Obok Memoriału, tuz przy dawnym krematorium, na terenie dawnego obozu KL Gusen wybudowano osiedle mieszkaniowe.
Do końca funkcjonowania tego obozu Polacy stanowili w nim większość. W Gusen umieszczono także wielu powstańców warszawskich. W obozie zginął m.in. zakatowany na śmierć za odmowę przyznania, że Adolf Hitler jest Bogiem, polski męczennik Edmund Kałas, a także pionier kinematografii, konstruktor i wynalazca Kazimierz Prószyński.
Śmiertelność wśród więźniów wzrastała, co spowodowało zainstalowanie krematoriów już w styczniu 1941. W lutym 1942 przeprowadzono pierwsze zagazowanie więźniów, były to próby na jeńcach radzieckich. W drugiej połowie 1941 r. miał miejsce napływ dużej liczby jeńców radzieckich. Wśród wielu narodowości były również duże grupy Węgrów i Holendrów. W Gusen oraz w Mauthausen hitlerowcy uwięzili również około 450 Świadków Jehowy.
Więźniowie pracowali w morderczych warunkach w kamieniołomie lub w okolicznych fabrykach, głównie zakładach zbrojeniowych. Szczególnie trudne były roboty przy budowie fabryk podziemnych. Śmierć więźniów powodowana była z systemu terroru wewnątrz obozowego, złych warunków bytowych, chorób i epidemii, a także eksperymentów medycznych i pseudomedycznych. Regularnie zdarzały się również masowe egzekucje, przez rozstrzelanie bądź zagazowanie, również w specjalnych ciężarówkach.
Obóz w Gusen został oswobodzony 5.05.1945 r., przez amerykańskich żołnierzy.
Ocaleni więźniowie z obozu Gusen I, II i III wg obywatelstwa: 8471 Polaków, 8258 jeńców radzieckich, 1183 Niemców i Austriaków, 875 Włochów, 864 Jugosłowian, 831 Hiszpanów, 286 Czechów, 173 Węgrów, 163 Francuzów, 119 Greków oraz 169 osób innych narodowości.
Podobnie jak w Muzeum Auschwitz?
Czy zmiana wyposażenia pomieszczeń po więźniach policyjnych w bloku nr 11 w Muzeum Auschwitz-Birkenau nie ma podobnych znamion umniejszania pamięci o więźniach Polakach? Chyba byli więźniowie KL Auschwitz którym udało się przeżyć w tym piekle na ziemi i którzy w 1947 r. byli twórcami tego Muzeum (czcząc pamięć o zamordowanych kolegach) z wyjątkowym znawstwem i świadomością wiedzieli jak eksponować poszczególne bloki, pomieszczenia w blokach, oraz ich wyposażenie!
"Dożynki". Dziś przypada rocznica drugiej, po Rzezi Woli, największej masakry ludności cywilnej przez Niemców podczas II WŚ

Prezydent Starzyński do końca wierny Warszawie

Świat zapomniał o niemieckich zbrodniach, najszybciej zapomnieli Niemcy, a najgorzej, że i my zapominamy
Niemiec rozlicza się z niemiecką historią i jej fałszowaniem: Dobry Panie, miej kiedyś miłosierdzie, takie jakie mają Polacy

Niemieckie państwo, chroniąc zbrodniarzy, przerzuciło winę na następne pokolenia Niemców

