Karuzela z blogerami. Grzegorz „Bob Denard” Kałuża: To nie jest spór o demokrację

Po ostatnich wyborach samorządowych przeczytałem sporo analiz prasowych na temat przyczyn takich wyników i źródeł tak silnej polaryzacji społeczeństwa. Dziennikarze i renomowani eksperci podkreślają następujące przyczyny podejmowanych decyzji wyborczych:
Podział ekonomiczny - sympatykami PiS mają być beneficjenci programów socjalnych tej partii. Niezamożne, wielodzietne rodziny, korzystające z programu 500+. Ich politycznymi przeciwnikami mają w tej wizji być ludzie zamożni, zirytowani "trwonieniem" podatków na biedotę, na rodziny do niedawna kwalifikowane przez propagandystów totalnej opozycji jako patologiczne z samego powodu wielodzietności. Taki podział jest jednak sprzeczny z dobrym wynikiem PiS na Górnym Śląsku (średnia pensja brutto 4838 zł) i Dolnym Śląsku (4993), a nawet w najzamożniejszym Mazowieckiem (5697). Tymczasem w najuboższym województwie warmińsko-mazurskim (3924) zwyciężył Komitet Obywatelski, czyli PO z przystawką.
Podział historyczny - sympatie polityczne mają przebiegać wg granic dawnych zaborów. PiS ma mieć sympatyków jedynie na obszarach dawnej Galicji, trochę na obszarach rosyjskiej Kongresówki, a dawne obszary Prus mają być niezłomnie "proeuropejskie". Znowu mapa wyników (szczególnie w rozbiciu na powiaty) tylko częściowo podtrzymuje tę legendę. Jedynym województwem z prawdziwie pruskim dziedzictwem mentalnym możemy chyba dziś nazwać opolskie, wymuszone (podobno) przez zachodniego sąsiada podczas reformy administracyjnej.
Trzecim powodem podziału ma być wykształcenie. Rzekomo ludzie o większej wiedzy mają być sympatykami "europejskiej" Platformy, a ciemna, moherowa prowincja ma popierać "ksenofobiczne" PiS. Jeśli takie czynniki statystycznie są wykazywalne, to jest to największe oskarżenie polskich uczelni wyższych. Świadczyłoby to o masowej produkcji matołów z dyplomami, ponieważ w krajach Zachodu ta grupa społeczna bardzo silnie kieruje się oceną sytuacji gospodarczej. Rząd mogący się pochwalić najniższym bezrobociem od 25 lat, najlepszymi parametrami wzrostu PKB, ograniczeniem długu publicznego, wzrostem konsumpcji i ratingu gospodarki, na rynkach obcych ma pozycję stabilną.
Niestety, ten podział jest znacznie głębszy i bardziej dramatyczny. Jest to w istocie podział na ludzi wierzących w wartość i przyszłość polskiej państwowości oraz na sceptycznych co do tego. Przez lata PRL i III RP skutecznie wymazano z pamięci wielu jakąkolwiek wiedzę o nowoczesności, sukcesach i ambicjach II RP, której stulecie powstania właśnie obchodzimy. Tę pamięć w Polsce zastąpił obraz groteskowego PRL. Podstawy poglądów politycznych, pewną ideowość większość z nas wynosi z domu. Niestety, nasz tragiczny podział to nie tylko "trzecie pokolenie UB" w walce z "trzecim pokoleniem AK". To też spora grupa Polaków, która nie zdecydowała się na emigrację, ale własnego państwa nie lubi, nie ufa mu i niczego dobrego nigdy po nim się nie spodziewa. W ich głowach polskie to gorsze, mniej godne zaufania, tandetne z natury, bo niczego lepszego od PRL z polskością nie kojarzą. To im właśnie można łatwo wmówić, że jedyną alternatywą dla najedzonej Polski skolonizowanej przez Niemcy jest uboga Polska podbita przez Rosję. To im Onety, TVN-y i "Gazety Wyborcze" wmawiają skutecznie, że gospodarka równa wielkością Szwecji czy Austrii, która dla Niemiec jest dwukrotnie większym partnerem handlowym od mitologizowanej Rosji, zależy od kaprysu urzędnika w Brukseli.
Nie wystarczy jednak zarzucić tym ludziom braku patriotyzmu i się na nich obrazić. Dopóki nie dokonamy wysiłku oczyszczenia naszej przestrzeni medialnej z obcych wpływów, ten straszny podział będzie trwał w kolejnych pokoleniach. Oni też muszą uwierzyć w wartość posiadania własnego państwa, w wartość Niepodległej.
Grzegorz J. "Bob Denard" Kałuża
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (46/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Podział historyczny - sympatie polityczne mają przebiegać wg granic dawnych zaborów. PiS ma mieć sympatyków jedynie na obszarach dawnej Galicji, trochę na obszarach rosyjskiej Kongresówki, a dawne obszary Prus mają być niezłomnie "proeuropejskie". Znowu mapa wyników (szczególnie w rozbiciu na powiaty) tylko częściowo podtrzymuje tę legendę. Jedynym województwem z prawdziwie pruskim dziedzictwem mentalnym możemy chyba dziś nazwać opolskie, wymuszone (podobno) przez zachodniego sąsiada podczas reformy administracyjnej.
Trzecim powodem podziału ma być wykształcenie. Rzekomo ludzie o większej wiedzy mają być sympatykami "europejskiej" Platformy, a ciemna, moherowa prowincja ma popierać "ksenofobiczne" PiS. Jeśli takie czynniki statystycznie są wykazywalne, to jest to największe oskarżenie polskich uczelni wyższych. Świadczyłoby to o masowej produkcji matołów z dyplomami, ponieważ w krajach Zachodu ta grupa społeczna bardzo silnie kieruje się oceną sytuacji gospodarczej. Rząd mogący się pochwalić najniższym bezrobociem od 25 lat, najlepszymi parametrami wzrostu PKB, ograniczeniem długu publicznego, wzrostem konsumpcji i ratingu gospodarki, na rynkach obcych ma pozycję stabilną.
Niestety, ten podział jest znacznie głębszy i bardziej dramatyczny. Jest to w istocie podział na ludzi wierzących w wartość i przyszłość polskiej państwowości oraz na sceptycznych co do tego. Przez lata PRL i III RP skutecznie wymazano z pamięci wielu jakąkolwiek wiedzę o nowoczesności, sukcesach i ambicjach II RP, której stulecie powstania właśnie obchodzimy. Tę pamięć w Polsce zastąpił obraz groteskowego PRL. Podstawy poglądów politycznych, pewną ideowość większość z nas wynosi z domu. Niestety, nasz tragiczny podział to nie tylko "trzecie pokolenie UB" w walce z "trzecim pokoleniem AK". To też spora grupa Polaków, która nie zdecydowała się na emigrację, ale własnego państwa nie lubi, nie ufa mu i niczego dobrego nigdy po nim się nie spodziewa. W ich głowach polskie to gorsze, mniej godne zaufania, tandetne z natury, bo niczego lepszego od PRL z polskością nie kojarzą. To im właśnie można łatwo wmówić, że jedyną alternatywą dla najedzonej Polski skolonizowanej przez Niemcy jest uboga Polska podbita przez Rosję. To im Onety, TVN-y i "Gazety Wyborcze" wmawiają skutecznie, że gospodarka równa wielkością Szwecji czy Austrii, która dla Niemiec jest dwukrotnie większym partnerem handlowym od mitologizowanej Rosji, zależy od kaprysu urzędnika w Brukseli.
Nie wystarczy jednak zarzucić tym ludziom braku patriotyzmu i się na nich obrazić. Dopóki nie dokonamy wysiłku oczyszczenia naszej przestrzeni medialnej z obcych wpływów, ten straszny podział będzie trwał w kolejnych pokoleniach. Oni też muszą uwierzyć w wartość posiadania własnego państwa, w wartość Niepodległej.
Grzegorz J. "Bob Denard" Kałuża
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (46/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 16.11.2018 21:50
Komentarze
Dziennikarz vs mediaworker. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
13.07.2026 18:24

Komentarzy: 0
Czy media przestały pełnić swoją podstawową misję, stając się narzędziem politycznej walki? Stronnicze reakcje na kolejne afery władzy każą postawić pytanie o kondycję współczesnego dziennikarstwa i przyszłość tego zawodu. Skąd bierze się narastające społeczne zniechęcenie do mediów? Czy możliwe jest odwrócenie tego trendu? Temu zagadnieniu poświęcamy najnowszy numer „Tygodnika Solidarność”. Oprócz obszernego tematu numeru przygotowaliśmy także analizy dotyczące polityki krajowej i zagranicznej, teksty historyczne i religijne oraz relacje z działalności NSZZ „Solidarność”.
Czytaj więcej
Rafał Woś: Planowanie wakacji to piękny moment
07.07.2026 17:59

Komentarzy: 0
Wakacje są potrzebne. Każdemu. I chyba tylko prowokator albo szaleniec może przekonywać, że jest inaczej. A nawet jak będzie przekonywał, to nie zamierzam dać się przekonać. Sorry, Winnetou, ale taki mamy klimat.
Czytaj więcej
Jakie plany na wakacje? Nowy numer "Tygodnika Solidarnośc"
06.07.2026 17:05

Komentarzy: 0
Wakacje zwykle kojarzą się z oddechem od spraw bieżących, ale rzeczywistość polityczna i społeczna nie zatrzymuje się ani na moment. W najnowszym „Tygodniku Solidarność” prowadzimy Czytelnika przez konflikty polityczne, gorące debaty społeczne i spory o prawa pracownicze.
Czytaj więcej
Dla władzy wszystko. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
29.06.2026 17:29

Komentarzy: 0
Dlaczego coraz częściej wybranych obowiązują inne zasady niż resztę społeczeństwa? W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” stawiamy to pytanie w kontekście ostatnich wydarzeń ujawniających łamanie standardów życia publicznego, patologii instytucjonalnych oraz narastającego poczucia nierówności wobec prawa. Pokazujemy mechanizmy władzy i uprzywilejowania – od polityki i administracji, przez świat kultury, po konkretne sprawy, które w ostatnich tygodniach elektryzowały opinię publiczną.
Czytaj więcej
Polski gen wolności. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
22.06.2026 21:37

Komentarzy: 0
Nowy numer „Tygodnika Solidarność” podejmuje temat polskiej tradycji wolności, pokazując jej historyczne korzenie w robotniczych zrywach oraz współczesne odbicia w sporach o pracę, godność i demokrację. W numerze analizowane są także skutki polityki klimatycznej UE dla polskiej gospodarki, kulisy sporów na prawicy oraz napięcia wokół relacji polsko-ukraińskich.
Czytaj więcej