"Janek Wiśniewski padł". Antek Browarczyk też
17.12.2019 02:36

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Zginęli tego samego dnia – 17 grudnia. Zbyszek Godlewski – bohater „Ballady o Janku Wiśniewskim” – i Antoni Browarczyk. Pierwszy miał osiemnaście lat. Drugi – dwadzieścia. Pierwszego „na drzwiach ponieśli Świętojańską”. Drugiego – na parkowej ławce w centrum Gdańska. Pierwszy stał się symbolem ofiar grudnia 1970 roku. Drugi może stać się symbolem ofiar grudnia roku 1981.
Ważne wydarzenia - i te radosne, i te tragiczne - potrzebują symboli. Zbigniew Godlewski był pracownikiem Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Zginął od kuli żołnierza Ludowego Wojska Polskiego, które w "czarny czwartek" 17 grudnia 1970 r. brutalnie rozprawiło się z protestującymi robotnikami. Do historii przeszedł jako "Janek Wiśniewski", bohater ballady opowiadającej o tragedii stoczniowców i portowców z Gdańska i Gdyni. Stał się symbolem, bo jego ciało położone na drzwiach i przykryte biało-czerwoną flagą protestujący robotnicy nieśli w pochodzie ulicami Gdyni. Upamiętniają go ulice. W mieście "z morza i marzeń" Janka Wiśniewskiego, w rodzinnym Elblągu - już pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem.
Zupełnie inaczej pamięć zbiorowa Polaków obeszła się z Antonim Browarczykiem. Tymczasem on też mógłby stać się symbolem represji i zbrodni PRL - tyle że w stanie wojennym. Owszem, symbolem tych zbrodni jest przede wszystkim ofiara dziewięciu górników z kopalni "Wujek". Ale to bohater zbiorowy, rzadko (nad czym też można ubolewać) "rozbijany" na poszczególne postacie. Owszem, największym bodaj symbolem zbrodni dyktatury wojskowej lat 80. jest błogosławiony ksiądz Jerzego Popiełuszko. Ale on zginął przecież już po formalnym zniesieniu stanu wojennego. Antoni Browarczyk jest natomiast jedną z pierwszych i najmłodszych ofiar wojny przeciwko narodowi polskiemu, którą gen. Wojciech Jaruzelski wytoczył 13 grudnia 1981 roku.
Antek Browarczyk padł
Antoni Browarczyk urodził się 21 października 1961 roku w Gdańsku. Wchodził w dorosłość, gdy rodziła się Solidarność. Sympatyzował z ruchem antykomunistycznym, rozklejał związkowe plakaty, uczestniczył w gdańskim duszpasterstwie prowadzonym dla niepokornej młodzież przez dominikanów.
Jak wielu chłopaków w jego wieku miał dziewczynę, marzenia i kibicował gdańskiej Lechii. Zaledwie dzień przed śmiercią, 16 grudnia 1981 r. uczestniczył w wielkiej antykomunistycznej manifestacji. Do domu wrócił bardzo przejęty. Kolejnego dnia, wracając z praktyk zawodowych do domu, znowu znalazł się na solidarnościowej demonstracji przeciw wprowadzeniu stanu wojennego i pacyfikacji Stoczni Gdańskiej, która odbywała się w centrum Gdańska.
Okoliczności jego tragicznej śmierci wciąż pozostają niewyjaśnione. Według oficjalnej wersji wydarzeń Browarczyk był przypadkową ofiarą użycia przez "służby porządkowe" broni palnej podczas zatrzymania tłumu przed budynkiem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. Milicjanci mieli oddać strzały ostrzegawcze - najpierw w powietrze, później w siedzibę remontowanego akurat klubu studenckiego "Żak". W rejonie Huciska, naprzeciw znanego wszystkim w Trójmieście budynku LOT-u. "Tolek" Browarczyk miał zostać trafiony rykoszetem w głowę. Rannego znaleziono nieco dalej, na Targu Rakowym i na ławce zaniesiono do pobliskiego Szpitala Wojewódzkiego. Według oficjalnej dokumentacji zmarł tam 23 grudnia 1981 r. Podczas tej samej manifestacji ranne zostały jeszcze dwie osoby.
Pierwsze wątpliwości co do oficjalnej wersji pojawiły się, gdy rodzina zakwestionowała datę śmierci "Tolka". Zdaniem matki i siostry Antoniego Browarczyka nie żył już 18 grudnia - udało im się przedostać do szpitala i obejrzeć ciało ukochanej osoby. To bardzo prawdopodobne. Manipulowanie miejscem i datą śmierci należało do standardowych praktyk aparatu represji PRL. Chodziło o to, aby nie pociągnąć do odpowiedzialności konkretnych sprawców oraz aby w społecznym odbiorze nie kojarzono okoliczności śmierci danej osoby z tłumieniem antykomunistycznych manifestacji.
Niedawno do Instytutu Pamięci Narodowej zgłosił się nowy świadek, uczestnik manifestacji 17 grudnia 1981 r., który twierdzi, że widział śmierć Antoniego Browarczyka. Według jego relacji milicjanci (z ZOMO lub innej formacji) stojący obok siedziby KW PZPR w Gdańsku oddali strzały wprost do protestujących. Browarczyk miał zostać śmiertelnie trafiony w głowę na rogu Targu Drzewnego i ulicy Wały Jagiellońskie, a więc w miejscu oddalonym kilkadziesiąt metrów od tego, które dotychczas uważano za miejsce jego śmierci. Po rozpędzeniu demonstracji milicjanci mieli przewieźć ciało Browarczyka na Targ Rakowy.
Wciąż nie wiemy zatem, gdzie i w jakich okolicznościach zginął dwudziestolatek z Gdańska. Nie wiemy też, kto strzelał. Wiemy, że podobnie jak Zbyszek Godlewski, "za chleb i wolność, i nową Polskę Antek Browarczyk padł".
W 1984 r. siostra Antoniego - Grażyna - napisała wiersz: "Zaledwie miał dwadzieścia lat, a już zabrano mu życie, on kochał »Solidarność« jak swoją matkę, za »Solidarność« przypłacił życiem. Smutna jest dola Brata, lecz prawda kryje się taka, zginął od kuli na ulicy Gdańska, a strzał był z ręki Polaka!!!". To prawdziwa "Ballada o Antku Browarczyku", jednej z symbolicznych ofiar stanu wojennego.
Adam Chmielecki
Zupełnie inaczej pamięć zbiorowa Polaków obeszła się z Antonim Browarczykiem. Tymczasem on też mógłby stać się symbolem represji i zbrodni PRL - tyle że w stanie wojennym. Owszem, symbolem tych zbrodni jest przede wszystkim ofiara dziewięciu górników z kopalni "Wujek". Ale to bohater zbiorowy, rzadko (nad czym też można ubolewać) "rozbijany" na poszczególne postacie. Owszem, największym bodaj symbolem zbrodni dyktatury wojskowej lat 80. jest błogosławiony ksiądz Jerzego Popiełuszko. Ale on zginął przecież już po formalnym zniesieniu stanu wojennego. Antoni Browarczyk jest natomiast jedną z pierwszych i najmłodszych ofiar wojny przeciwko narodowi polskiemu, którą gen. Wojciech Jaruzelski wytoczył 13 grudnia 1981 roku.
Antek Browarczyk padł
Antoni Browarczyk urodził się 21 października 1961 roku w Gdańsku. Wchodził w dorosłość, gdy rodziła się Solidarność. Sympatyzował z ruchem antykomunistycznym, rozklejał związkowe plakaty, uczestniczył w gdańskim duszpasterstwie prowadzonym dla niepokornej młodzież przez dominikanów.
Jak wielu chłopaków w jego wieku miał dziewczynę, marzenia i kibicował gdańskiej Lechii. Zaledwie dzień przed śmiercią, 16 grudnia 1981 r. uczestniczył w wielkiej antykomunistycznej manifestacji. Do domu wrócił bardzo przejęty. Kolejnego dnia, wracając z praktyk zawodowych do domu, znowu znalazł się na solidarnościowej demonstracji przeciw wprowadzeniu stanu wojennego i pacyfikacji Stoczni Gdańskiej, która odbywała się w centrum Gdańska.
Okoliczności jego tragicznej śmierci wciąż pozostają niewyjaśnione. Według oficjalnej wersji wydarzeń Browarczyk był przypadkową ofiarą użycia przez "służby porządkowe" broni palnej podczas zatrzymania tłumu przed budynkiem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. Milicjanci mieli oddać strzały ostrzegawcze - najpierw w powietrze, później w siedzibę remontowanego akurat klubu studenckiego "Żak". W rejonie Huciska, naprzeciw znanego wszystkim w Trójmieście budynku LOT-u. "Tolek" Browarczyk miał zostać trafiony rykoszetem w głowę. Rannego znaleziono nieco dalej, na Targu Rakowym i na ławce zaniesiono do pobliskiego Szpitala Wojewódzkiego. Według oficjalnej dokumentacji zmarł tam 23 grudnia 1981 r. Podczas tej samej manifestacji ranne zostały jeszcze dwie osoby.
Pierwsze wątpliwości co do oficjalnej wersji pojawiły się, gdy rodzina zakwestionowała datę śmierci "Tolka". Zdaniem matki i siostry Antoniego Browarczyka nie żył już 18 grudnia - udało im się przedostać do szpitala i obejrzeć ciało ukochanej osoby. To bardzo prawdopodobne. Manipulowanie miejscem i datą śmierci należało do standardowych praktyk aparatu represji PRL. Chodziło o to, aby nie pociągnąć do odpowiedzialności konkretnych sprawców oraz aby w społecznym odbiorze nie kojarzono okoliczności śmierci danej osoby z tłumieniem antykomunistycznych manifestacji.
Niedawno do Instytutu Pamięci Narodowej zgłosił się nowy świadek, uczestnik manifestacji 17 grudnia 1981 r., który twierdzi, że widział śmierć Antoniego Browarczyka. Według jego relacji milicjanci (z ZOMO lub innej formacji) stojący obok siedziby KW PZPR w Gdańsku oddali strzały wprost do protestujących. Browarczyk miał zostać śmiertelnie trafiony w głowę na rogu Targu Drzewnego i ulicy Wały Jagiellońskie, a więc w miejscu oddalonym kilkadziesiąt metrów od tego, które dotychczas uważano za miejsce jego śmierci. Po rozpędzeniu demonstracji milicjanci mieli przewieźć ciało Browarczyka na Targ Rakowy.
Wciąż nie wiemy zatem, gdzie i w jakich okolicznościach zginął dwudziestolatek z Gdańska. Nie wiemy też, kto strzelał. Wiemy, że podobnie jak Zbyszek Godlewski, "za chleb i wolność, i nową Polskę Antek Browarczyk padł".
W 1984 r. siostra Antoniego - Grażyna - napisała wiersz: "Zaledwie miał dwadzieścia lat, a już zabrano mu życie, on kochał »Solidarność« jak swoją matkę, za »Solidarność« przypłacił życiem. Smutna jest dola Brata, lecz prawda kryje się taka, zginął od kuli na ulicy Gdańska, a strzał był z ręki Polaka!!!". To prawdziwa "Ballada o Antku Browarczyku", jednej z symbolicznych ofiar stanu wojennego.
Adam Chmielecki

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.12.2019 02:36
XXXV WZD NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze. O przyszłości Związku
05.02.2026 21:17

Komentarzy: 0
W dniu 05.02.2026 roku w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie odbyło się XXXV Walne Zebranie Delegatów Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność”. W tym najważniejszym wydarzeniu Regionu delegaci podsumowywali ostatni okres działalności związku, debatowali nad przyszłością i rozwojem struktur na Mazowszu.
Czytaj więcej
Karczmy Piwne – tradycjo, trwaj!
27.01.2026 15:33
Komentarzy: 0
Biesiadna muzyka, rozśpiewane gardła, rubaszny humor, pełne kufle, ale też patriotyczne uniesienia i troska o polską rację stanu. To wszystko znajdziemy na karczmach piwnych, które nierozerwalnie łączą się z górniczą tradycją. Wszystko ma tu swoje miejsce i doskonale ze sobą współgra, bo człowiek, który ciężko pracuje, zasługuje też na relaks i zabawę, pamiętając przy tym, co w życiu jest ważne.
Czytaj więcej
Za nami międzynarodowe seminarium EZA. Rozmawiano o cyfrowej transformacji pracy
17.01.2026 14:18
Komentarzy: 0
Eksperci, związkowcy i przedstawiciele nauki z 11 krajów spotkali się w Warszawie, aby omówić wpływ automatyzacji, pracy platformowej i sztucznej inteligencji na życie pracowników. Dziś zakończyło się międzynarodowe seminarium pt. „Cyfrowa transformacja pracy – zagrożenia i możliwości: zadania dla partnerów społecznych”, organizowane w ramach cyklu seminariów EZA.
Czytaj więcej
Konferencja oświatowej Solidarności w Warszawie: „W trosce o przyszłość polskiej szkoły”
09.01.2026 16:35

Komentarzy: 0
W najbliższą sobotę 10 stycznia w Warszawie odbędzie się duża konferencja organizowana przez Krajową Sekcję Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” oraz Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. Wśród prelegentów wystąpią pedagodzy, nauczyciele, działacze społeczni, związkowcy, samorządowcy, dziennikarze i wszyscy, którym na sercu leży polska szkoła.
Czytaj więcej
Rafał Woś w Radiu Wnet: Bardzo zła sytuacja w handlu. Za dużo obowiązków, niskie płace
31.12.2025 14:12

Komentarzy: 0
– Handel to bardzo ważna branża każdej gospodarki, a polskiej w szczególności. 2 mln ludzi zatrudnionych w szeroko rozumianym handlu to ok. 1/3 wszystkich pracujących w naszym kraju. Ich warunki pracy są bardzo złe – mówił w swoim programie „Woś Wnet” Rafał Woś, wicenaczelny „Tygodnika Solidarność”.
Czytaj więcej