"Nigdy nie stosowałem dopingu". Dyskwalifikacja Jakuba Świerczoka

Wtedy to, jak podaje jego klub na oficjalnej stronie: "W teście antydopingowym przeprowadzonym po ćwierćfinałowym meczu azjatyckiej Ligi Mistrzów z Pohang Steelers [przegranym 0:3 - przyp. red.] w próbce A pobranej od Jakuba Świerczoka wykryto zakazaną substancję, a także kolejną w próbce B". Chodziło mianowicie o trimetazydynę (TMZ), którą stosuje się w leczeniu dławicy piersiowej i innych schorzeń, które są związane z sercem. Substancja ta pozwala zwiększyć przepływ krwi do serca, ogranicza wahanie ciśnienia krwi, a co najważniejsze, przyspiesza regenerację u sportowca.
W specjalnym oświadczeniu, które opublikował w mediach społecznościowych, napisał m.in.: "Nigdy nie stosowałem dopingu i po długotrwałym i kosztownym dochodzeniu ustaliłem, że pozytywny wynik testu był spowodowany przez zażywany przeze mnie suplement diety. To właśnie ten suplement był zanieczyszczony trimetazydyną. Dla jasności, trimetazydyna nie była wymieniona jako składnik suplementu diety i nie było powodu, aby podejrzewać, że suplement, który pochodził od renomowanego producenta, zawierał trimetazydynę. […] Ponadto dobrowolnie poddałem się i przeszedłem pozytywnie test na wariografie, który potwierdził, że nie zażyłem świadomie trimetazydyny"-dodał.
Droga do Japonii
Jakub Świerczok urodził się 28 grudnia 1992 roku w Tychach. Przygodę z piłką rozpoczął w wieku 10 lat w sekcji piłkarskiej Miejskiego Ośrodka Sportów Młodzieżowych w rodzinnym mieście. Rok później został z niej wyrzucony z powodu spóźnienia się o 2 dni na pierwszy powakacyjny trening. Wrócił do niej po trzech latach spędzonych w MK Górniku Katowice. W 2007 roku trafił do młodzieżowej drużyny Cracovii, skąd rok później na pół sezonu został wysłany do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Krakowie, po czym wrócił do "Pasów". Z tego klubu za 15 tysięcy złotych kupiła go Polonia Bytom, gdzie początkowo grał tylko w Młodej Ekstraklasie, a w pierwszym zespole zadebiutował już po spadku "Królowej Śląska" z naszej najwyższej ligi. Runda jesienna 2011 była znakomita w wykonaniu Świerczoka, gdyż ten w 18 meczach I Ligi strzelił 12 goli. Zimą zainteresowały się nim mocniejsze kluby, takie jak Wisła Kraków czy niemiecki FC Kaiserslautern. Jakub zdecydował się na wyjazd za granicę.
21 stycznia 2012 roku zadebiutował w zespole "Czerwonych Diabłów" w domowym spotkaniu Bundesligi z Werderem Brema. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem i, jak się okazało, był jedynym, w którym Świerczok zagrał od pierwszego do końcowego gwizdka. Łącznie wiosną w sezonie 2011/2012 zanotował 6 występów, ale nie zdołał trafić do siatki. Jeszcze w tej samej rundzie został zesłany do rezerw, które grały na czwartym poziomie rozgrywkowym. Tam w 9 spotkaniach zdobył 3 gole. Po czym zdecydowano, że dla utrzymania formy i regularnej gry lepiej będzie, jak Jakub zostanie wypożyczony. I tak oto latem 2012 roku ponownie wylądował w Piaście. Tam zdążył zagrać jedno spotkanie ligowe, po czym w spotkaniu reprezentacji U-21 doznał zerwania więzadeł krzyżowych. Kontuzja okazała się na tyle poważna, że przerwała jego grę aż do końca sezonu.
Latem 2013 roku Świerczok wrócił do Kaiserslautern, lecz pech chciał, że uraz więzadeł odnowił się. I to na tyle poważnie, że pierwszy mecz po kontuzji zagrał dopiero na początku maja następnego roku w barwach rezerw klubu z południowo-zachodnich Niemiec. Występował tam do końca 2014 roku, a po rozegraniu 14 spotkań i strzeleniu 5 goli rozwiązał umowę. Zimą wrócił do Polski, a jego nowym klubem został Zawisza Bydgoszcz. W barwach "Niebiesko-Czarnych" zdobył swoje pierwsze bramki w Ekstraklasie, a konkretnie 4. Potrzebował na to 14 występów. Jednak nie zdołał uratować Zawiszy przed spadkiem. Dokonał tej sztuki sezon później w ekipie Górnika Łęczna, gdzie w 31 meczach siedmiokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Następny sezon spędził jednak na zapleczu ekstraklasy, gdzie grając w GKS Tychy, został wicekrólem strzelców tej klasy rozgrywek. Jego 16 goli w 30 spotkaniach pomogło "Trójkolorowym" uratować I Ligę. W jeszcze lepszej formie strzeleckiej był w Zagłębiu Lubin. W rundzie jesiennej 2017 trafiał do siatki 16 razy w 21 występach, co zaowocowało debiutem reprezentacyjnym u Adama Nawałki (0:0 z Urugwajem w Warszawie w listopadzie 2017 roku) oraz kolejnym transferem zagranicznym.
Tym razem Świerczok wyjechał do Bułgarii, a jego nowym klubem był hegemon tamtejszych rozgrywek-Łudogorec Razgrad. Z tą drużyną trzy razy został mistrzem kraju, a także po raz pierwszy grał w europejskich pucharach i strzelał tam gole. W lidze bułgarskiej rozegrał 59 spotkań i zdobył 24 bramki, zaś w Lidze Mistrzów i Lidze Europy łącznie wystąpił w 23 meczach i dziesięciokrotnie pokonał bramkarzy rywali. Mierzył się z takimi rywalami, jak Bayer Leverkusen, Inter Mediolan czy AC Milan. W marcu 2020 roku on i jego dziewczyna (obecnie żona, była piłkarka ręczna Alina Wojtas) byli na ustach całej Bułgarii, gdy pomogli 73-letniej kobiecie, która zemdlała w pobliżu swojego domu w Razgradzie, odsuwając ją od drogi i wzywając pogotowie ratunkowe. Latem tego samego roku postanowiono go ponownie wypożyczyć do Piasta. Gliwicki klub skończył sezon na 6. miejscu w lidze, a Jakub w 23 spotkaniach strzelił 15 goli, co dało mu tytuł wicekróla strzelców Ekstraklasy. To zaowocowało kolejnymi powołaniami do reprezentacji Polski.
Do trzech meczów za kadencji Adama Nawałki Świerczok dorzucił 3 kolejne. 1 czerwca zeszłego roku we Wrocławiu zdobył jedyną bramkę dla Biało-Czerwonych w zremisowanym 1:1 starciu z Rosją. U Paulo Sousy zagrał jeszcze towarzysko przeciw Islandii (2:2) i na Euro 2020 przeciw Szwecji (2:3). Po turnieju Piast wykupił go z Łudogorca za milion euro, po czym sprzedał go do klubu z Nagoi za 2 miliony. Wydawał się wówczas znakomitym zakupem - w 21 spotkaniach zdobył dla klubu z prefektury Aichi 12 bramek i wygrał Puchar Ligi.
Lecz niestety nadeszły problemy z dopingiem i skończyło się to, co dobre w jego karierze. Świerczok ogłosił, że będzie odwoływał się od wyroku AFC w Trybunale Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie (CAS). Czy to pomoże mu szybciej niż w grudniu 2025 roku wrócić na boisko? Przekonamy się w swoim czasie.
Tekst pochodzi z 45. (1764) numeru "Tygodnika Solidarność".

Komentarze
Lewandowski na ławce! Jest skład na mecz Polska–Szwecja

Fatalna wiadomość dla kadry Urbana. Pilny komunikat PZPN




