Jan Wróbel: Mianowanie swoich przez swoich

- Michał Drewnicki deklaruje walkę z nepotyzmem, ale jednocześnie dopuszcza obsadzanie stanowisk przez ludzi związanych z partią.
- Autor uważa, że w realnym świecie politycy i tak będą mianować „swoich”.
- Ostatecznie o skali tego zjawiska decydują wyborcy.
Sam Drewnicki bowiem wymienia osoby nominowane pośród znajomych nawet przez złego i krytykowanego prezydenta Aleksandra Miszalskiego… które są dobrymi fachowcami. Sprawdziły się. A zatem metoda jest dobra, w każdym razie do przyjęcia. Nie krytykuje on partyjnego kandydata PiS, wiceprezesa Małopolskich Dworców Autobusowych:
„Akurat nie znam dokumentów dotyczących tej nominacji, ale jeżeli ta osoba się zna, ma doświadczenie i wykształcenie kierunkowe, to nie widzę przeszkód, by pełniła ważną funkcję”.
Z przekonaniem broni innego kolegi z partii:
„Akurat o Mariuszu Kękusiu nawet Koalicja Obywatelska mówi w superlatywach”.
A zatem przekaz Drewnickiego jest taki: właściwie dalej będą powoływani ludzie partii. Bo przecież nie ma powodu, aby nie mianować swoich, byle tylko się nadawali.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.





