Szukaj
Konto

Małe reaktory jądrowe - Polska będzie królikiem doświadczalnym?

Małe reaktory jądrowe - Polska będzie królikiem doświadczalnym?
Źródło: mage.space | Autor: proj. L. P i mage.space | Licencja: Tygodnik Solidarność | Small Modular Reactor
Jesteśmy bombardowani informacjami o tym, że Polska miałaby się stać liderem na globalnej mapie projektów SMR. Sprytnie skonstruowane ziarno tej wizji paść ma na żyzny grunt ambicji rozwojowych Polaków. Nie dajmy się oszukać: we wszystkich państwach zachodniego świata razem wziętych na ten moment zapadła decyzja o budowie jednego reaktora SMR o mocy do 300 MW. Podejmowanie decyzji o budowie większej ilości – zanim ten pierwszy zostanie wybudowany i uruchomiony – byłoby skrajną naiwnością.
Co musisz wiedzieć:
  • Polska chce postawić na SMR-y na dużą skalę, choć na świecie rozpoczęto dotąd budowę tylko jednego reaktora tej technologii.
  • BWRX-300 nie ma jeszcze pełnego zatwierdzenia technologii w żadnym państwie.
  • Autor przekonuje, że Polska może stać się królikiem doświadczalnym, finansując z pieniędzy podatników niedojrzałą i potencjalnie nieopłacalną technologię.

Mały atom – śliska sprawa, czyli o SMR jako Systemowym Mamieniu Rodaków

W czwartek, 16 lipca, odbyło się kolejne kuriozalne wydarzenie w pełnej dziwnych zwrotów historii rozwoju SMR w Polsce: sejmowa Komisja Ochrony Środowiska większością 22 z 36 głosujących posłów udzieliła prezydentowi Stalowej Woli zgody na bezprzetargową sprzedaż prawie 300 ha gruntów pod projekt SMR. Zgoda dotyczy jednej lub obu działek o powierzchni 101 ha i 166 ha na terenie planowanego Strategicznego Parku Przemysłowego. W trakcie dyskusji posłowie i przedstawiciele Ministerstwa Energii wskazywali, że sprzedaż na tym etapie nie jest ani potrzebna, ani uzasadniona, bo po pierwsze wszystkie badania środowiskowe dla tej lokalizacji można przeprowadzić przed jej zakupem, a po drugie w ogóle nie wiadomo, czy kiedykolwiek udzielona zostanie zgoda odpowiednich organów i uzyskane finansowanie na inwestycję jądrową w tym miejscu. Jednak pomimo tego ryzyka znalazła się większość posłów gotowych głosować „za” (posłowe PiS, PSL, Konfederacji oraz Korony). Na ten moment nie wiadomo nawet, czy potrzebna będzie jedna działka, czy obie, czy może żadna z nich – ale zgoda administracji państwowej już jest. To kolejna taka sytuacja w polskiej historii SMR.

Energetyka jądrowa to dziedzina niesłychanie skomplikowana, pełna drobnych subtelności o bardzo doniosłych konsekwencjach. Część z nich dotyczy tego, co to znaczy „pozwolenie na budowę” lub „zatwierdzenie technologii”. Jedno pozwolenie drugiemu nierówne, a niezrozumienie istoty sprawy może mieć konsekwencje liczone w miliardach euro. Część naszych polityków lub urzędników państwowych funkcjonuje zgodnie z zasadą, że jeśli czegoś nie da się opisać na połowie kartki A4, to znaczy, że nie warto się tym zajmować. Mogą oni zakończyć czytanie w tym miejscu: w energetyce jądrowej takie podejście nie sprawdza się i może być bardzo kosztowne w skutkach.

 

Dwie ścieżki

Dla tych, którzy chcą zrozumieć głębiej: są dwa główne sposoby podejścia do inwestycji jądrowych. Podejście tradycyjne to takie, w którym najpierw pieczołowicie i bardzo szczegółowo zatwierdza się nową technologię, bez wskazania jakiejkolwiek lokalizacji budowy. Taka głęboka analiza technologii na papierze służy zminimalizowaniu zmian i poprawek po „wylaniu betonu”, bo wtedy są one wielokrotnie bardziej kosztowne, niż kiedy robi się je na dokumentach, przed zatwierdzeniem technologii. To podejście ma dodatkową zaletę: szczegółowo zatwierdzoną technologię można wykorzystać dla wielu lokalizacji.

Polski nadzór jądrowy – Państwowa Agencja Atomistyki (PAA) – nie ma doświadczenia, aby rzetelnie ocenić nową technologię jądrową. Musi skorzystać z pomocy bardziej doświadczonej agencji: amerykańskiej, francuskiej czy brytyjskiej. Technologia AP1000, na której opierać się będzie elektrownia w Choczewie, jest szczegółowo zatwierdzona w USA, gdzie funkcjonują 2 jednostki, a także w Wielkiej Brytanii. Chińczycy zaczęli ją zaś u siebie budować już seryjnie: oprócz 4 funkcjonujących reaktorów mają też 12 w budowie. PAA może więc oprzeć się na pełnej amerykańskiej i brytyjskiej dokumentacji, wiedząc jednocześnie, że technologia ta pozwala na seryjną budowę wielu jednostek, co pokazali Chińczycy.

Przeciwnie do AP1000 GE-Hitachi (GEH), producent reaktora SMR o nazwie BWRX-300, nigdzie na świecie nawet nie wystąpił o takie pełne zatwierdzenie technologii. Państwa bardzo doświadczone na polu energetyki jądrowej, mając do czynienia z technologią, która nie decyduje się na szczegółowe zatwierdzenie projektu reaktora – mogą zezwolić na budowę jednej jednostki w konkretnej lokalizacji. Taka zgoda nie może służyć do budowy drugiej jednostki w innej lokalizacji, nawet w tym samym kraju. Na tym właśnie polega drugi, alternatywny sposób podejścia do inwestycji jądrowych: to rozpoczęcie budowy na dużo bardziej ogólnej zgodzie ograniczonej do konkretnej lokalizacji i „dorabianie” dokumentacji w trakcie budowy. Wybierając tę ścieżkę, kompleksowa i szczegółowa analiza przeprowadzona jest w trakcie budowy i po wybudowaniu, ale przed wydaniem zgody na uruchomienie. Proces ten wymaga jednak ogromnego doświadczenia osoby nadzorującej budowę.

Taka ścieżka wybrana została przy budowie najnowszych dużych reaktorów w Europie, w fińskim Olkiluoto i francuskim Flamanville. Także w ten właśnie sposób budowany jest BWRX-300 w Kanadzie. W Olkiluoto i Flamanville takie podejście doprowadziło do 12 lat opóźnień w budowie w każdej z lokalizacji. Rozpoczęta w 2005 roku budowa w Olkiluoto miała kosztować 3 miliardy euro, ale po wszystkich opóźnieniach i poprawkach kosztowała 11 miliardów euro. Francuski inwestor zapowiadał, że wybuduje reaktor w 5 lat, finalnie reaktor został podłączony do sieci po 18 latach od rozpoczęcia budowy. Dla BWRX-300 takie opóźnienie oznaczałoby uruchomienie pierwszego reaktora w Kanadzie w 2044 roku.

Idąc takim alternatywnym trybem, nie powinno się rozpoczynać kolejnej budowy, póki pierwsza nie wprowadzi wszystkich poprawek, nie zostanie ukończona i nie uzyska finalnej akceptacji nadzoru jądrowego. Boleśnie przekonali się o tym Francuzi: nie zaczekali na lekcje płynące z budowy w Olkiluoto i w 2007 roku rozpoczęli równoległą budowę drugiego reaktora we Flamanville. Stała się ona finansowym koszmarem, zakończonym po 18 latach z rachunkiem na 23,7 miliarda euro. O tysiącach niesłychanie kosztownych poprawek wykonanych już elementów na tych budowach powstały aż legendy powszechne w całym świecie jądrowym.

 

Zachęta do hazardu

A jednak w Polsce mówiło się już najpierw o 79 reaktorach SMR w 26 lokalizacjach (Daniel Obajtek na konferencji prasowej z premierem Mateuszem Morawieckim), a potem o 24 reaktorach w 6 lokalizacjach (po wydaniu decyzji zasadniczych pomimo negatywnych opinii ABW). Teraz przedstawiciele spółki promującej tę technologię zapowiadają, że będą oczekiwali rządowych gwarancji z kieszeni podatników dla 14 reaktorów, w postaci kontraktów różnicowych na setki miliardów złotych (o szkodliwości instrumentu, którym są kontrakty różnicowe, pisałem w nr. 29/2026 „TS”). Zwolennicy reaktorów BWRX-300, między innymi były prezes Polskiej Agencji Atomistyki i wiceprezes spółki Polskie Elektrownie Jądrowe Łukasz Młynarkiewicz oraz obecna doradczyni prezydenta Wanda Buk, w niedawnym raporcie „Horyzont Atomowy” postulują też „uproszczone” wydawanie pozwoleń na budowę.

To zachęta do hazardu na koszt Skarbu Państwa: jeśli państwowy Orlen rozpocznie budowę SMR w Polsce z gwarancjami z kieszeni podatników, zanim pierwszy reaktor w Kanadzie zostanie wybudowany i dopuszczony do użytku, to kto poniesie koszty ewentualnych zmian i opóźnień? PAA nie dopuści BWRX-300 do użytkowania, zanim nie zrobi tego bardziej doświadczony nadzór w Kanadzie. Jeśli zgoda Kanadyjczyków opóźni się o kilka lat – co w inwestycji jądrowej na Zachodzie prowadzonej tą alternatywną ścieżką jest bardzo prawdopodobne – to budowy w Polsce również będą stały w miejscu i czekały na zgodę bardziej doświadczonego regulatora. Jeśli Kanadyjczycy zażądają u siebie kosztownych zmian i uzupełnień – te same zmiany i uzupełnienia będą musiały zostać zrobione w Polsce, w częściowo wybudowanych już elektrowniach. Były prezes PAA i obecna doradczyni prezydenta powinni te zagadnienia rozumieć.

W krajach macierzystych dla oferenta tej technologii – w USA i Japonii – nie ma na ten moment zgody na wybudowanie choćby jednej sztuki. W Japonii w ogóle nie planuje się budowy reaktorów BWRX-300. Czy to nie zastanawiające? W USA w ostatnim roku jeden podmiot złożył wstępną aplikację o zgodę na wybudowanie jednej sztuki reaktora, ale także bez standardowej analizy i zatwierdzenia samej technologii, czyli również ścieżką alternatywną znaną z Olkiluoto. Ten wstępny wniosek jest obecnie analizowany. Także w Wielkiej Brytanii spółka GEH wystąpiła do tamtejszego nadzoru jądrowego jedynie o bardzo ogólną ocenę technologii. Do kluczowego etapu szczegółowej oceny i zatwierdzenia projektu reaktora, która stanowi tzw. trzeci etap oceny – spółka GEH w ogóle nie przystąpiła.

 

Zamawiać w ciemno?

Polska może być w energetyce SMR pierwsza przed USA, Japonią czy Francją nie dlatego, że jako kraj, który nigdy nie miał energetyki jądrowej, nagle swoim sprytem wyprzedziliśmy tamte atomowe potęgi. Możemy być pierwsi dlatego, że w tamtych krajach na SMR, na razie nie ma chętnych. Trzeba pamiętać, że oprócz opisanych tu wyzwań technologiczno-regulacyjnych jest jeszcze strona ekonomiczna. Większość analiz wskazuje obecnie, że SMR będą o co najmniej kilkadziesiąt procent droższe od tradycyjnych dużych reaktorów, takich jak AP1000, jeśli chodzi o koszt wyprodukowania jednego megawata mocy. Inwestorzy w Kanadzie mogą więc zamknąć projekt nawet po szczęśliwym wybudowaniu jednego reaktora bez większych opóźnień – po prostu ze względu na jego nieopłacalność ekonomiczną.

Jesteśmy namawiani, aby w ciemno zamówić 14 reaktorów SMR, podczas gdy cała reszta świata zamówiła na razie jedną sztukę. Doświadczeni międzynarodowi inwestorzy rozumieją zarówno wyzwania technologiczne, jak i ekonomiczne stojące przed technologiami SMR. Dlatego po latach globalnej promocji SMR – na ten moment rozpoczęto budowę tylko jednego reaktora, który po wybudowaniu ma być rygorystycznie oceniony zarówno pod kątem bezpieczeństwa, jak i opłacalności finansowej. Powinniśmy bacznie obserwować tych, którzy w energetyce jądrowej znają się na rzeczy, abyśmy zamiast doświadczonym inwestorem nie stali się królikiem doświadczalnym.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.08.2026 11:54
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 31/2026, oprac. Ludwik Pęzioł