Klimat nie dla salonów. Rozmowa z aktywistą Ostatniego Pokolenia

- Rozmówca uważa, że polityka klimatyczna może być sprawiedliwa i prospołeczna, ale tylko wtedy, gdy powstaje we współpracy z szerokimi grupami społecznymi, a nie wyłącznie elitami politycznymi.
- Twierdzi również, że skrajna prawica, mimo antysystemowej retoryki, często realizuje interesy dużego kapitału.
- Wylicza: skuteczna ochrona klimatu wymaga łączenia jej z poprawą warunków życia ludzi (np. transport publiczny), budowania ponadpolitycznych sojuszy i odzyskania zaufania społecznego.
Ludwik Pęzioł (Tygodnik Solidarność): W narracji prawicowej często obecna jest teza, że organizacje proekologiczne są w istocie „pieszczoszkami systemu” i liberalnego establishmentu. Tymczasem Wy twierdzicie, że w rzeczywistości to skrajna prawica działa na rzecz tego systemu, mimo że sama chętnie przedstawia się jako antysystemowa.
Andrzej Strzałkowski (Ruch Klimatyczny Jazda!, Ostatnie Pokolenie): W naszej ocenie antysystemowość skrajnej prawicy jest iluzją. Warto przy tym pamiętać, że prawica nie jest jednorodna. Istnieje jej nurt, który określiłbym jako patriotyczny czy umiarkowany – w polskich warunkach często kojarzony z Prawem i Sprawiedliwością. W jego programie można znaleźć wiele postulatów prospołecznych. Inaczej wygląda to w przypadku środowisk określanych jako skrajna prawica, mam tu na myśli na przykład Konfederację czy środowisko Grzegorza Brauna. Uważamy, że są to w istocie środowiska liberalne lub wręcz neoliberalne. Pod płaszczykiem retoryki narodowej czy patriotycznej reprezentują one przede wszystkim interesy dużego kapitału i wielkich korporacji. Ich postulaty idą często jeszcze dalej niż program klasycznego liberalizmu, w stronę radykalnej deregulacji czy ograniczania zabezpieczeń społecznych.
Taka polityka uderza przede wszystkim w osoby mniej zamożne, w pracowników czy związki zawodowe. Dlatego mówimy o pewnym paradoksie: o ile prawica o charakterze prospołecznym nie cieszy się szczególną sympatią elit, o tyle ta prawica neoliberalna bywa przez nie bardzo chętnie wspierana. Widać to choćby w relacjach między wielkimi korporacjami a środowiskami politycznymi. Wystarczy spojrzeć na gigantów technologicznych, firmy takie jak Tesla i osoby stojące na ich czele. Bardzo łatwo wykorzystują one patriotyczną czy narodową symbolikę, aby w istocie realizować interesy ekonomiczne, które często stoją w sprzeczności z interesami większości społeczeństwa.
– A czy nie jest tak, że część organizacji proekologicznych otrzymuje pieniądze od liberalnego systemu i pełni funkcję swoistego „listka figowego” dla najbogatszych, i to tych samych, którzy w rzeczywistości przyczyniają się do degradacji środowiska?
– Nie mam wrażenia, żeby w Polsce istniał dziś poważny problem organizacji ekologicznych, które byłyby w istocie narzędziem wielkich korporacji czy działały w złej wierze. Dostrzegam raczej inny problem: wiele organizacji działa zbyt ostrożnie i mogłoby znacznie bardziej radykalnie upominać się o kwestie klimatyczne, zwłaszcza z perspektywy interesów zwykłych ludzi, pracowników czy związków zawodowych.
Czasem może to wynikać z kwestii finansowania. Jeśli organizacja otrzymuje środki z instytucji państwowych czy prywatnych fundacji, naturalną konsekwencją może być pewne ograniczenie radykalizmu jej działań. W takiej sytuacji pojawia się pokusa, by nie wchodzić w zbyt ostry konflikt z systemem, który pośrednio finansuje działalność organizacji.
Ekościema wielkiego kapitału?
– Czy dostrzega Pan popularne dziś deklaratywnie „proekologiczne” praktyki wielkich przedsiębiorstw, które w rzeczywistości służą głównie poprawie wizerunku i zwiększaniu zysków, a nie realnej ochronie środowiska?
– Często nie chodzi o to, że dana firma promuje coś, co kompletnie nie ma żadnego wpływu na środowisko. Problem polega raczej na proporcjach. Często mamy do czynienia z sytuacją, w której korporacja czerpie ogromne zyski z działalności, która w oczywisty sposób niszczy środowisko i negatywnie oddziałuje społecznie, a jednocześnie nagłaśnia drobny, symboliczny element swojej działalności, przedstawiając go jako dowód ekologicznej odpowiedzialności. Przykładowo: przedsiębiorstwo może zużywać ogromne ilości wody, zanieczyszczać środowisko czy przyczyniać się do degradacji gleby, a jednocześnie reklamować się jako „zielone”, ponieważ wprowadziło papierowe torby zamiast plastikowych reklamówek. Oczywiście to dobrze, że takie zmiany się pojawiają, ale w skali całej działalności firmy są one często marginalne.
Podobnie wygląda kwestia tzw. offsetów, czyli kompensacji emisji. Kupując jakiś produkt czy usługę, mamy wrażenie, że płacimy również za sadzenie drzew czy odbudowę środowiska. W praktyce jednak skala tych działań bywa zupełnie nieproporcjonalna do szkód, jakie generuje dana firma. Poza tym z punktu widzenia przyrody znacznie lepiej chronić istniejące lasy i ekosystemy, niż dopiero sadzić nowe drzewa. Naturalne ekosystemy, rozwijające się przez dziesiątki czy setki lat wraz z całą florą i fauną, są znacznie bardziej stabilne niż świeże nasadzenia, które często obumierają albo rozwijają się słabo.
Sprawiedliwa transformacja energetyczna?
– Dotychczas stosowaliście dość radykalne metody działania, co sugeruje przekonanie, że walka ze zmianami klimatycznymi jest niezwykle pilna i wymaga poważnych wyrzeczeń. Czy w tak palącej sytuacji w ogóle możliwe jest uchronienie uboższych warstw społeczeństwa przed kosztami tej transformacji?
– Zacznę od wyjaśnienia, że dziś w pewnym sensie reprezentuję dwa ruchy społeczne. Z jednej strony jest to Ostatnie Pokolenie, a z drugiej – nowo powstający Ruch Klimatyczny Jazda! Zakładamy go dlatego, że możliwe jest poszerzenie pola działania i jeszcze mocniejsze podkreślenie wątku sprawiedliwości społecznej w polityce klimatycznej. Jako ruch Jazda! uważamy, że polityka klimatyczna może wyglądać zupełnie inaczej niż obecnie. Może być sprawiedliwa i solidarna; taka, która sprawi, że słowo „klimat” będzie się ludziom kojarzyło pozytywnie, a nie z kolejnymi wyrzeczeniami, często na rzecz najbogatszych, którzy de facto żyją naszym kosztem. Warunkiem jest jednak to, by nie była ona tworzona wyłącznie przez liberalne elity polityczne, czy to na warszawskich, czy brukselskich salonach, lecz w dialogu z szerokimi grupami społecznymi i z uwzględnieniem interesów zwykłych ludzi.
Uważamy też, że jest to temat, który może łączyć bardzo różne środowiska: konserwatystów, katolików i lewicę. Wspólnym mianownikiem jest przecież troska o wspólny dom – o Polskę. Oczywiście nie jest to łatwe i wymaga budowania mostów między środowiskami, które na co dzień ze sobą rywalizują. W pewnym sensie Ostatnie Pokolenie próbowało już przecierać tę drogę.
Ciekawym przykładem była niedawna debata w Sejmie nad naszą ustawą dotyczącą transportu dla wsi i biletu za 50 zł. To projekt w oczywisty sposób prospołeczny. Jego celem jest przywrócenie godnego transportu milionom mieszkańców wsi, którzy dziś często nie mają jak dojechać do pracy, szkoły czy nawet do kościoła. Podczas prac w komisji okazało się jednak, że podziały polityczne w tej sprawie nie pokrywają się ze stereotypowymi liniami konfliktu. Za dalszym procedowaniem ustawy opowiedziała się Lewica, która złożyła ją w Sejmie w naszym imieniu, a także Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja. Z kolei przeciwko szybkiemu procedowaniu byli przedstawiciele PSL, Platformy Obywatelskiej, Polski 2050 i Centrum.
Dlatego budując ruch Jazda!, chcemy stworzyć platformę reprezentującą w polityce klimatycznej głos związków zawodowych, rolników, mieszkańców wsi i małych miejscowości. Naszym zdaniem nie da się skutecznie chronić klimatu ani zdobyć dla tej sprawy szerokiego poparcia społecznego, jeśli działania na rzecz ograniczania emisji nie będą jednocześnie poprawiały jakości życia ludzi. Warunkiem jest jednak współpraca ponad podziałami. Jeśli prospołeczna prawica i prospołeczna lewica będą ze sobą wyłącznie walczyć, wówczas przestrzeń polityczną zawsze będą zagospodarowywać liberałowie, wprowadzając rozwiązania przede wszystkim korzystne dla wielkiego kapitału. Dlatego też wszystkich gorąco zapraszamy do kontaktu, dialogu i współpracy we wspólnym interesie.
– Jakim przekazem chcecie przekonać do swoich idei ludzi z klasy ludowej?
– Przede wszystkim trzeba rozmawiać o realnych problemach, z którymi ludzie się mierzą na co dzień. Zmiany klimatyczne nie są abstrakcyjną kwestią, one mają bardzo konkretne konsekwencje. Susza uderza w rolników i mieszkańców wsi, a wykluczenie komunikacyjne pozostaje ogromnym problemem w wielu regionach Polski.
Kiedy jako Ostatnie Pokolenie pojechaliśmy do gminy Siennica, do wsi Nowa Pogorzel, rozmawialiśmy z mieszkańcami właśnie o takich sprawach. Okazało się na przykład, że niektórzy mają problem z dotarciem do kościoła, bo w okolicy nie funkcjonuje regularna komunikacja autobusowa. Dlatego pokazujemy, że polityka klimatyczna może oznaczać bardzo konkretne korzyści dla lokalnych społeczności, na przykład przywrócenie godnego transportu publicznego dla kilkunastu milionów ludzi.
W naszym przypadku ważnym tematem jest właśnie transport, ale podobnie trzeba rozmawiać z innymi grupami zawodowymi: z rolnikami czy górnikami. Trzeba pokazać, że transformację można przeprowadzić uczciwie i z poszanowaniem interesów tych środowisk. Wiele osób ma poczucie, że różne obietnice, jak choćby zapowiadane umowy społeczne, nie są później dotrzymywane. Dlatego kluczowe jest odzyskanie wiarygodności i pokazanie, że można prowadzić tę transformację w sposób sprawiedliwy.
Jednocześnie bardzo ważne jest dla nas podkreślanie apolityczności. Mówię tu szczególnie o budowanym przez nas ruchu Jazda! Chcemy jasno pokazać, że nie jesteśmy związani z żadną partią polityczną i jesteśmy gotowi krytykować każdą z nich, jeśli nie realizuje potrzebnych zmian. Kiedy rozmawialiśmy z mieszkańcami w Siennicy, otwarcie mówiliśmy na przykład, że Rafał Trzaskowski nas zawiódł. Pokazanie, że nie jesteśmy czyimiś politycznymi „ulubieńcami”, tylko potrafimy krytykować także rządzących, często budzi sympatię wśród osób o różnych poglądach, również tych, które nie głosują na obecną władzę. Niestety elity i mainstreamowe media nakręcają nieufność, aby dzielić i osłabiać społeczeństwo, przedstawiać klimat, jakby to była tylko kwestia lewicowa czy liberalna, a tak przecież nie jest.
Istotne jest więc przełamywanie stereotypów. Ruchy klimatyczne są dużo bardziej zróżnicowane, niż się powszechnie sądzi. Wielu z nas pochodzi z małych miast czy ze wsi. Ja sam pochodzę z Nysy w województwie opolskim, to miasto średniej wielkości, około 40-tysięczne, ale przez lata miałem kontakt z ludźmi z okolicznych wsi i dobrze znam realia takich miejsc. Podobnie jest z kwestią światopoglądu. Sam jestem katolikiem i nie pasuję do stereotypowego wyobrażenia działacza klimatycznego. Tymczasem istnieje całe środowisko katolickie, które bardzo poważnie traktuje kwestie ochrony stworzenia i odpowiedzialności za wspólny dom.
Bio:
Andrzej Strzałkowski – członek nowo powstałego Ruchu Klimatycznego Jazda! oraz Ostatniego Pokolenia. Jest doktorantem socjologii w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Jego rozprawa dotyczy wdrażania gospodarki nastawionej nie na zysk, ale na cele społeczne i dobrostan ludzi.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Ursula von der Leyen: Musimy przyspieszyć czystą transformację
Transformacja polskiego sektora ciepłowniczego do 2050 r. może pochłonąć 466 mld zł

Szaleństwa UE ciąg dalszy - biliony dolarów na neutralność klimatyczną. Jest stanowisko Rady na COP30

"Polska może być filarem surowcowej niezależności Europy". Fundacja SET zaprezentowała specjalny raport

UE chce „ratować przemysł” dofinansowując go z pieniędzy podatników i wprowadzając cenzurę







