[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Pacierz
![[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Pacierz](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/23350239-99d1-4639-bb95-b936d20a4b37/163092155971f56816d69bb8bc1f215b7bbd616817b512d8aaa8c7e3c579cda2f4737b207e.jpg?p=article_hero_mobile)
Większość moich kolegów miała dokładnie odwrotnie. Rodzice kazali im chodzić do kościoła, co kończyło się najczęściej tym, że owszem, chodzili, ale pod kościół, pogadać, powygłupiać się, a potem wypić piwo. Do dziś większość z nich jest od kościoła i od Kościoła raczej lub zdecydowanie daleko. Jeden ma na przykład na drzwiach mieszkania naklejkę z przekreślonym karykaturalnym księdzem i napisem: "Kolęda? Nie, dziękuję".
No więc, skoro pozostawiono to mojej decyzji, tak się z Bogiem i kościołem próbowaliśmy. Nie, nie byłem w tym jakoś szczególnie konsekwentny i do dzisiaj pewnie nie jestem, ale robiłem to, bo chciałem, a nie dlatego że ktoś mnie do tego zmuszał. Byłem nawet, choć krótko, ministrantem, ale okazało się, że się do tego zupełnie nie nadaję. W kółko coś udawało mi się przegapić, zamyślałem się i popełniałem gafy, a że wtedy ministrantami było wielu chłopaków, w końcu wikary wziął mnie na bok i powiedział mniej więcej: "Czarek, szanuję Twoje zaangażowanie, ale…". Do dzisiaj zresztą mam braki w koniecznej wiedzy na temat liturgii i sakramentów, staram się czytać Pismo Święte, ale biorąc pod uwagę intensywność mojego życia rodzinnego i zawodowego, wszystko doczytam zapewne dopiero na emeryturze.
Staram się wyciągnąć wnioski z własnych doświadczeń i moich Chłopców wychowywać w wierze, ale nie zmuszając ich do niej. Na tyle, na ile to w tym całym współczesnym wariactwie możliwe, staram się z nimi rozmawiać o Bogu, zmawiamy co wieczór pacierz ze Starszym, staram się dawać przykład, a właściwie Starszy daje już przykład średniemu. I za jeden z bardziej wzruszających momentów w życiu poczytuję sobie moment, kiedy to Średni zapytał, miał cztery czy pięć lat: "Tato, a kiedy ja też będę mógł zmawiać pacierz?". Od zaraz, Synku, od zaraz.
No i tak siedzę sobie ostatnio w swojej kanciapie, pracuję po nocy, przychodzi Starszy i mówi: "Tato, mówimy pacierz". Ja odpowiadam roztargniony: "Może zmów, Synku, przed snem, mam dużo pracy". A on na to: "Ale tato, jutro zaczynam nową szkołę, to ważne". Aż stanęło mi coś kołkiem w gardle. "Masz rację, Synku, przepraszam, oczywiście".
Zmówiliśmy pacierz, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że mimo tej wpadki wydaje mi się, że mogę uznać, że przynajmniej w tym zakresie dobrze go wychowałem.

[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Urlop

Cezary Krysztopa: Donald Tusk zjadł koalicjantów

[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Pajęcze miasteczko

[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Krysztopa się popłakał


