[Tylko u nas] Piotr Baron: "Rząd zbyt mało skupia się na kulturze? Nie zgadzam się z tym"
![[Tylko u nas] Piotr Baron: "Rząd zbyt mało skupia się na kulturze? Nie zgadzam się z tym"](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/b63c6518-00f5-42b3-8f18-1b191a657f64/34497.jpg?p=article_hero_mobile)
– Nie zawsze aktywność poświęcona na uzyskanie efektu i sukcesu przekłada się na świadomość publiczną. Społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy z ilości energii i środków – często daremnych – przeznaczonych na to, żeby kulturę wspomóc, kultywować, rozwijać. Wreszcie stawia się we właściwym, pierwszym szeregu kulturę wysoką i tradycyjną, która stanowi o dziedzictwie naszego narodu – mówi Piotr Baron, muzyk, kompozytor, dyrektor naczelny i artystyczny Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus, w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.
"Wodecki jazz" to projekt Piotra Barona - artysty jazzowego, saksofonisty i aranżera. Na płycie zawarte są popularne kompozycje Zbigniewa Wodeckiego w wersji jazzowej.
- Dlaczego Wodecki?
- Był wybitnym kompozytorem wspaniałych standardów.
- Jednak w głowy większości Polaków wbił się nie jako znakomity muzyk, a wykonawca piosenki z bajki "Pszczółka Maja".
- Nie do końca. "Pszczółka Maja" się za nim ciągnęła, ale miał do niej piękny dystans. Zbyszek Wodecki kojarzył się publiczności, zwłaszcza jej damskiej części, z "Izoldą", "Lubię wracać tam, gdzie byłem" czy "Z tobą chcę oglądać świat". Te ballady były napisane w genialny sposób.
- Zbyszek Wodecki miał być na twojej najnowszej płycie…
- Zgadza się. Niestety przeniósł się do zupełnie innego świata. Płyta miała być stricte jazzowa, bez gości. Jedynym gościem poza kwintetem miał być Zbyszek grający jazz na skrzypcach. Mieliśmy grać jego utwory, które ja miałem opracować.
- Dwóch samców alfa na jednej płaszczyźnie, dalibyście radę?
- W sztuce nie ma miejsca na walkę.
- Wodecki będzie doceniony dopiero po śmierci?
- Nie. Jemu pomniki stawiano już za życia. Zbyszek był kochany przez wszystkich, nie tylko przez dziewczyny.
- Co by Zbyszek powiedział nam teraz o tej płycie, patrząc na nas z góry?
- Wierzę, że Zbyszek patrzy na nas z góry i że ta płyta mu się podoba.
- Co się musi stać, żeby jazz wyszedł z niszy?
- (śmiech) Bartoszu, zadałeś pytanie zamknięte, na które nie jestem w stanie odpowiedzieć. Jazz nie jest w żadnej niszy. Jazz nie jest muzyką niszową, tylko elitarną. Jazz od lat 60. XX wieku, gdy przestawał być muzyką taneczną, stawał się muzyką elit. Jazz to szeroki gatunek i każdy "swój" jazz znalazłby, gdyby tylko poszukał.
- Dlaczego nie możemy się cofnąć do tych czasów, gdy jazz był muzyką taneczną, przy której bawiły się różne grupy społeczne?
- Jeśli ktoś chce potańczyć przy jazzie - może tańczyć, choć, trzeba przyznać, potańcówki jazzowe są tak samo niecodzienne jak kaseta magnetofonowa czy beczkowozy z piwem. Świat się zmienił i to wcale nie na lepsze.
- Państwo działa w kierunku unormowania ubezpieczeń społecznych dla artystów?
- Idzie w dobrym kierunku. Dzieje się w tej płaszczyźnie dużo (choćby Ogólnopolska Konferencja Kultury), a jeszcze wiele musi się zadziać. Wolni strzelcy nie mają uprawnień, nie mają etatu, nie mają świadczeń społecznych. A OKK ma wypracować metodę certyfikacji ich zawodu. Nie wszyscy artyści potrafią ogarnąć własną działalność gospodarczą. Co więcej, w ustawie nie jest określone, czym np. zajmuje się dom kultury. Najczęściej dyrektor ośrodka kultury jest uzależniony od włodarza i jego kadencyjności. Bez zgody wójta/burmistrza/prezydenta nie porwie się na wieczór poezji i jazzu. Natomiast zorganizuje imprezę z kiełbaską (wyborczą) i disco polo.
- Załóżmy, że jestem ministrem kultury i dziedzictwa narodowego i chcę, żebyś był propagatorem i edukatorem jazzu w środowiskach, które nie mają zielonego pojęcia o jazzie. Podjąłbyś się tego wyzwania?
- Przez 3 lata byłem zastępcą dyrektora departamentu w tym ministerstwie. Wielokrotnie propagowałem jazz przy pełnej aprobacie ministra kultury i dziedzictwa narodowego i przy czynnym wsparciu dwójki wiceministrów - Wandy Zwinogrodzkiej i Jarosława Sellina.
- Co się stało, że zrezygnowałeś z tej funkcji?
- Wygrałem konkurs na dyrektora naczelnego i artystycznego Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus.
- Poważne stanowisko. I jak się w tym odnajdujesz?
- To dużo łatwiejsze niż bycie zastępcą dyrektora departamentu w ministerstwie. Teraz zajmuję się przede wszystkim muzyką. Mam wpływ na repertuar, na dobór solistów i dyrygentów. W ministerstwie byłem urzędnikiem państwowym w stu procentach.
- Nie uwierał ci garnitur i biurko?
- Nie. Myślałem, że nie zmieszczę się w tych sztywnych ramach, ale jak się okazuje, Pan Bóg ma dla nas różne plany. Nie odmawiam, jak widzę, że z jakiegoś działania może wyniknąć dobro.
- Wszedłeś w politykę…
- To nie jest polityka. Czym innym jest urząd państwowy, a czym innym jest polityka. W wielu resortach w dalszym ciągu pracują świetni fachowcy, którzy są kojarzeni z obecną opozycją, a nie z rządem. Jeżeli potrafią schować swoje preferencje do kieszeni i nie sabotować pracy, to zostają na stanowiskach, bo są to ludzie z doświadczeniem. W korpusie służby cywilnej doświadczenie jest równie ważne jak zasób wiedzy i umiejętności.
- Obecna władza zbyt mało skupia się na kulturze…
- Zależy, co rozumiesz przez sformułowanie "obecna władza".
- Rząd polski pod przewodnictwem Mateusza Morawieckiego.
- Ok. Nie zgadzam się z tobą. Nie zawsze aktywność poświęcona na uzyskanie efektu i sukcesu przekłada się na świadomość publiczną. Społeczeństwo, a także ty, nie zdaje sobie sprawy z ilości energii i środków - często daremnych - przeznaczonych na to, żeby kulturę wspomóc, kultywować, rozwijać. Wreszcie stawia się we właściwym, pierwszym szeregu kulturę wysoką i tradycyjną, która stanowi o dziedzictwie naszego narodu.
- Dlaczego się o tym nie mówi?
- O tym się mówi, ale praca u podstaw nie jest medialna.
- Nie ubolewasz, że w mediach publicznych dominuje disco polo i zgrany pop? Jest mało różnorodności gatunkowej.
- Disco polo ma bardzo szeroką publiczność. Tak jak Radio Maryja ma bardzo szeroką słuchalność. Ma określony target. I ten target jest mu wierny, ale RM to jest jedno medium. Jeżeli miałbym wyważyć treści w mediach narodowych, to ograniczyłbym disco polo i kulturę plebejską. Próbowałbym przemycić ambitnego rocka, reagge, muzykę poważną i jazz. Jak odpalam media publiczne po powrocie z pracy, gdy jestem zmęczony, to gdy serwuje mi się noc kabaretową albo sylwester w Zakopanem po raz nie wiadomo który, mam ochotę poprosić o inne menu. Jednak nie potępiam pracy, którą przełożono na te kabarety czy sylwestra...
A w dalszej części tekstu m.in:
- Dlaczego rapu nie ma w mediach publicznych?
- Czy Jazzman musi mieć skończoną szkołę?
- Jak koledzy Piotra Barona reagują na jego poglądy polityczne?
- Czy Maciej Maleńczuk umie grać na saksofonie?

- Dlaczego Wodecki?
- Był wybitnym kompozytorem wspaniałych standardów.
- Jednak w głowy większości Polaków wbił się nie jako znakomity muzyk, a wykonawca piosenki z bajki "Pszczółka Maja".
- Nie do końca. "Pszczółka Maja" się za nim ciągnęła, ale miał do niej piękny dystans. Zbyszek Wodecki kojarzył się publiczności, zwłaszcza jej damskiej części, z "Izoldą", "Lubię wracać tam, gdzie byłem" czy "Z tobą chcę oglądać świat". Te ballady były napisane w genialny sposób.
- Zbyszek Wodecki miał być na twojej najnowszej płycie…
- Zgadza się. Niestety przeniósł się do zupełnie innego świata. Płyta miała być stricte jazzowa, bez gości. Jedynym gościem poza kwintetem miał być Zbyszek grający jazz na skrzypcach. Mieliśmy grać jego utwory, które ja miałem opracować.
- Dwóch samców alfa na jednej płaszczyźnie, dalibyście radę?
- W sztuce nie ma miejsca na walkę.
- Wodecki będzie doceniony dopiero po śmierci?
- Nie. Jemu pomniki stawiano już za życia. Zbyszek był kochany przez wszystkich, nie tylko przez dziewczyny.
- Co by Zbyszek powiedział nam teraz o tej płycie, patrząc na nas z góry?
- Wierzę, że Zbyszek patrzy na nas z góry i że ta płyta mu się podoba.
- Co się musi stać, żeby jazz wyszedł z niszy?
- (śmiech) Bartoszu, zadałeś pytanie zamknięte, na które nie jestem w stanie odpowiedzieć. Jazz nie jest w żadnej niszy. Jazz nie jest muzyką niszową, tylko elitarną. Jazz od lat 60. XX wieku, gdy przestawał być muzyką taneczną, stawał się muzyką elit. Jazz to szeroki gatunek i każdy "swój" jazz znalazłby, gdyby tylko poszukał.
- Dlaczego nie możemy się cofnąć do tych czasów, gdy jazz był muzyką taneczną, przy której bawiły się różne grupy społeczne?
- Jeśli ktoś chce potańczyć przy jazzie - może tańczyć, choć, trzeba przyznać, potańcówki jazzowe są tak samo niecodzienne jak kaseta magnetofonowa czy beczkowozy z piwem. Świat się zmienił i to wcale nie na lepsze.
- Państwo działa w kierunku unormowania ubezpieczeń społecznych dla artystów?
- Idzie w dobrym kierunku. Dzieje się w tej płaszczyźnie dużo (choćby Ogólnopolska Konferencja Kultury), a jeszcze wiele musi się zadziać. Wolni strzelcy nie mają uprawnień, nie mają etatu, nie mają świadczeń społecznych. A OKK ma wypracować metodę certyfikacji ich zawodu. Nie wszyscy artyści potrafią ogarnąć własną działalność gospodarczą. Co więcej, w ustawie nie jest określone, czym np. zajmuje się dom kultury. Najczęściej dyrektor ośrodka kultury jest uzależniony od włodarza i jego kadencyjności. Bez zgody wójta/burmistrza/prezydenta nie porwie się na wieczór poezji i jazzu. Natomiast zorganizuje imprezę z kiełbaską (wyborczą) i disco polo.
- Załóżmy, że jestem ministrem kultury i dziedzictwa narodowego i chcę, żebyś był propagatorem i edukatorem jazzu w środowiskach, które nie mają zielonego pojęcia o jazzie. Podjąłbyś się tego wyzwania?
- Przez 3 lata byłem zastępcą dyrektora departamentu w tym ministerstwie. Wielokrotnie propagowałem jazz przy pełnej aprobacie ministra kultury i dziedzictwa narodowego i przy czynnym wsparciu dwójki wiceministrów - Wandy Zwinogrodzkiej i Jarosława Sellina.
- Co się stało, że zrezygnowałeś z tej funkcji?
- Wygrałem konkurs na dyrektora naczelnego i artystycznego Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus.
- Poważne stanowisko. I jak się w tym odnajdujesz?
- To dużo łatwiejsze niż bycie zastępcą dyrektora departamentu w ministerstwie. Teraz zajmuję się przede wszystkim muzyką. Mam wpływ na repertuar, na dobór solistów i dyrygentów. W ministerstwie byłem urzędnikiem państwowym w stu procentach.
- Nie uwierał ci garnitur i biurko?
- Nie. Myślałem, że nie zmieszczę się w tych sztywnych ramach, ale jak się okazuje, Pan Bóg ma dla nas różne plany. Nie odmawiam, jak widzę, że z jakiegoś działania może wyniknąć dobro.
- Wszedłeś w politykę…
- To nie jest polityka. Czym innym jest urząd państwowy, a czym innym jest polityka. W wielu resortach w dalszym ciągu pracują świetni fachowcy, którzy są kojarzeni z obecną opozycją, a nie z rządem. Jeżeli potrafią schować swoje preferencje do kieszeni i nie sabotować pracy, to zostają na stanowiskach, bo są to ludzie z doświadczeniem. W korpusie służby cywilnej doświadczenie jest równie ważne jak zasób wiedzy i umiejętności.
- Obecna władza zbyt mało skupia się na kulturze…
- Zależy, co rozumiesz przez sformułowanie "obecna władza".
- Rząd polski pod przewodnictwem Mateusza Morawieckiego.
- Ok. Nie zgadzam się z tobą. Nie zawsze aktywność poświęcona na uzyskanie efektu i sukcesu przekłada się na świadomość publiczną. Społeczeństwo, a także ty, nie zdaje sobie sprawy z ilości energii i środków - często daremnych - przeznaczonych na to, żeby kulturę wspomóc, kultywować, rozwijać. Wreszcie stawia się we właściwym, pierwszym szeregu kulturę wysoką i tradycyjną, która stanowi o dziedzictwie naszego narodu.
- Dlaczego się o tym nie mówi?
- O tym się mówi, ale praca u podstaw nie jest medialna.
- Nie ubolewasz, że w mediach publicznych dominuje disco polo i zgrany pop? Jest mało różnorodności gatunkowej.
- Disco polo ma bardzo szeroką publiczność. Tak jak Radio Maryja ma bardzo szeroką słuchalność. Ma określony target. I ten target jest mu wierny, ale RM to jest jedno medium. Jeżeli miałbym wyważyć treści w mediach narodowych, to ograniczyłbym disco polo i kulturę plebejską. Próbowałbym przemycić ambitnego rocka, reagge, muzykę poważną i jazz. Jak odpalam media publiczne po powrocie z pracy, gdy jestem zmęczony, to gdy serwuje mi się noc kabaretową albo sylwester w Zakopanem po raz nie wiadomo który, mam ochotę poprosić o inne menu. Jednak nie potępiam pracy, którą przełożono na te kabarety czy sylwestra...
A w dalszej części tekstu m.in:
- Dlaczego rapu nie ma w mediach publicznych?
- Czy Jazzman musi mieć skończoną szkołę?
- Jak koledzy Piotra Barona reagują na jego poglądy polityczne?
- Czy Maciej Maleńczuk umie grać na saksofonie?


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Tagi
Data publikacji: 12.07.2019 23:55
Komentarze
Jeszcze tylko rok. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
14.09.2026 16:01

Komentarzy: 0
Do wyborów parlamentarnych został niespełna rok – ale wiele decyzji, konfliktów i politycznych ruchów, które mogą przesądzić o ich wyniku, rozgrywa się właśnie teraz. W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” sprawdzamy, co może wydarzyć się przez najbliższe dwanaście miesięcy. Przyglądamy się kondycji obozu rządzącego i jego przeciwników, a także najważniejszym sprawom krajowym, zagranicznym i społecznym.
Czytaj więcej
Nie żyje znany raper. Miał 26 lat
10.09.2026 17:26

Komentarzy: 0
Nie żyje Wiktor J., znany na scenie rapowej jako Salvador. Artysta miał 26 lat. Informację o jego śmierci przekazał 9 września profil Poznański Rap, związany z lokalnym środowiskiem hip-hopowym.
Czytaj więcej
USA ostrzegały Hiszpanię przed nietypowym napływem do Ceuty. Co wiedział rząd Sáncheza?
09.09.2026 17:27

Komentarzy: 0
Amerykańskie służby wywiadowcze wykryły przed kryzysem w Ceucie nietypowy przepływ migracyjny i powiadomiły o nim hiszpański wywiad – podał program „Código 10” stacji Cuatro, powołując się na źródła dziennikarza Roberto Macedonio w Waszyngtonie oraz odpowiedź Departamentu Stanu USA.
Czytaj więcej
Żądamy referendum! Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
07.09.2026 16:14

Komentarzy: 0
Czy Polacy naprawdę mają jeszcze wpływ na decyzje, które kształtują ich życie? W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” przyglądamy się walce o referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej oraz temu, co oznacza ona dla przyszłości Polski. Ponadto piszemy o polityce krajowej i zagranicznej, społecznych sporach, kulturze oraz najważniejszych wydarzeniach z życia „Solidarności”.
Czytaj więcej
Dawid Kwiatkowski zaskoczył fanów. „Za równo 30 dni”
03.09.2026 21:13

