Magdalena Okraska: Ubóstwo nie jest osobistym wyborem

- Autorka wskazuje, że ubóstwo jest źródłem społecznego stygmatu.
- Zamożni często nie dostrzegają problemów ludzi, których nie stać na podstawowe wydatki.
- Luksusowe dobra służą nie tylko ich posiadaczom, lecz także manifestowaniu statusu i przynależności do elity.
Ubodzy, ale nie duchem
Jest tu sto wątków, które można pociągnąć, a ja pewnie mogę szczególnie jako pracownik socjalny oglądający mieszkania, do których byście nie weszli, i jako osoba z długotrwałym doświadczeniem trudności z wiązaniem końca z końcem w wieku dorosłym. Nie ma pewnie sensu, każdy już napisał to, co miał.
W każdym razie – ubóstwo to stygmat, z którego mało kto robi tarczę i cnotę. Nie mieć to dużo większy wstyd, niż mieć, nie tylko w Polsce. Znacie te wszystkie: „Nie jestem na ten lokal właściwie ubrana”, „Tam nie pójdę, bo nie mam stroju i odpowiednich manier”, „Torebka za 200 zł jest za droga, absurd”, „Mam nadzieję, że mnie nie zaproszą na to wesele, bo nie mam jak dać kilku stów do koperty” itp. Nie trzeba mieszkać w lokalu socjalnym ogrzewanym węglem z komórki, żeby kolejna recepta na leki czy zrzutka na urodziny koleżanki stały się brzmieniem. I to nie jest takie „Nie mam”, że „Jakbym inaczej zagospodarował, to mam”. To jest „Nie mam, bo nie mam”.
Gadżeciarstwo statusowe
Zatem nie, bogaci i posiadający nie wstydzą się bogactwa – a na pewno nie przed biednymi. Ta pani od torebki nie obraca się w towarzystwie, w którym ta torebka kole w oczy jako za droga i ekstrawagancka. Mają to w dupie, że kogoś zrażą, bo to nie przed masami chce im się popisywać. Co im to, że pani Krysia napisze w necie, że cena ją szokuje? Dla pewnych warstw ta cena jest celem. Cena, nie sama torebka. To jest gadżeciarstwo statusowe, bez względu na to, czy to są „stare”, czy „nowe” pieniądze (ja zresztą nie lubię wyśmiewania się z nowobogackich w porównaniu z „old money”; to klasizm w obrębie najlepiej sytuowanych 5%).
Te wszystkie wywiady z panem Rafałem Brzoską z InPostu o tym, jak jego pozycja w rankingu najbogatszych Polaków „nie ma żadnego znaczenia”, te wszystkie Mamy Ginekolog z kanałem, którego cel to tak naprawdę pokazywanie nam, wieśniarom, jak się bawi i CO MA elita, te wszystkie panie, co płakały, jak kupowały torebunię Diora, to nie jest temat nawet do oburzenia czy współczucia, tylko do wzruszenia ramionami. Ci ludzie nie wiedzą i ich nie interesuje, jak żyliście i jak umrzecie.
Światy rownoległe
Ubóstwo ma wiele aspektów. Osoby doświadczające ubóstwa mają historię, rodzinę, mają zainteresowania i umiejętności, mogą brać udział w wolontariacie lub opiekować się wnukami. Nawet jeśli bieda jest w centrum ich uwagi, problemów i starań życiowych, w opisie należy wyjść poza ten jeden aspekt. Ubóstwo nie definiuje człowieka. „Ubogi” nie jest jedynym przymiotnikiem, jakim można określić osobę. Dziesięć różnych osób będzie miało dziesięć różnych historii, różne przeżycia i potrzeby.
Ubóstwo nie jest osobistym wyborem. Jest wynikiem decyzji politycznych i społecznej akceptacji określonego stanu rzeczy, zgodnie z którym w społeczeństwie mamy bardzo liczną warstwę ludzi podlegających różnego typu wykluczeniom (czasem wielu z nich naraz), pozbawioną niemal możliwości wiązania końca z końcem – i godzimy się z tym, że „tak już jest”.
Można się pośmiać z odklejonych zamożnych, a nie zastanawiać się, czy jest coś w tym, co głoszą. Nic w tym nie ma. Światy równoległe, dwie proste bez punktów stycznych. Oni i my.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




