Szukaj
Konto

Mieczysław Gil dla "TS": Nie przyzwyczaić się, tylko przeciwstawić. Póki nie jest za późno

20.04.2017 13:53
Mieczysław Gil dla "TS":  Nie przyzwyczaić się, tylko przeciwstawić. Póki nie jest za późno
Źródło: Pixabay.com/CC0
Komentarzy: 0
Tym razem premier Szwecji przemówił. Aktem terroru nazwał rozjeżdżanie rozpędzoną ciężarówką niewinnych przechodniów na sztokholmskiej ulicy. Zmiana narracji szwedzkich decydentów zaskakuje, bo gdy nieletni Somalijczyk z ośrodka dla młodocianych imigrantów pod Goeteborgiem zadźgał nożem 22-letnią pracownicę socjalną, to, by nie stresować pozostałych podopiecznych, władze zabroniły upamiętnienia na terenie ośrodka pamięci zamordowanej. Od stycznia 2016 r. jednak dużo się zmieniło i to nie tylko w Szwecji. Bruksela, Berlin, Londyn, teraz Sztokholm.
Mieszkańcy nie tylko tych miast na własnej skórze doświadczają rezultatów polityki uprawianej przez liberalne elity polityczne. I mają jej dość. Zdaje się, że europejski establishment polityczny w końcu to zauważył. W szczególnej sytuacji jest Angela Merkel, która, próbując zminimalizować skutki otwartych drzwi, usiłuje zachować na następną kadencję fotel kanclerza. Pomniejsi politycy przestali udzielać rad, na przykład takich, by Niemki nosiły skromne ubrania i nie prowokowały swym seksapilem przybyszy (to po zajściach w sylwestrową noc w Kolonii i Hamburgu). Wycofano reportaże telewizyjne pełne empatii wobec młodych mężczyzn z ośrodków dla uchodźców, gdzie (o zgrozo!) nie stworzono im odpowiednich warunków, by mogli zneutralizować napięcie seksualne. Nie do uwierzenia, ale przed rokiem była to obowiązkowa narracja!

Szokową terapię, już po zamachach w Brukseli zaprezentował Zygmunt Bauman, profesor socjologii, wcześniej agent Informacji Wojskowej "Semjon" i major Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. By nie powstało wrażenie, że manipuluję słowami "wybitnego profesora" i jego interlokutora, zacytuję fragment rozmowy przeprowadzonej dla Wirtualnej Polski. Sławomir Sierakowski pytał: "Czy zamachy w Brukseli są dowodem na słabość Zachodu i rosnącą siłę islamskiego terroryzmu? Czy też należy się do nich po prostu przyzwyczaić, bo (...) w gruncie rzeczy jest w nich więcej z telewizyjnego horroru niż masowego zagrożenia?". Zygmunt Bauman: "Wypadałoby się przyzwyczaić (...). Silnik napędzający kopiowanie zachowań wygasa w miarę, gdy reakcje na dany typ poczynań przenoszą się z obszaru wypadków nadzwyczajnych do dziedziny rutyny. Tracą po drodze swą moc szkodzenia i budzą reakcje coraz mniej intensywne, a więc i efekty coraz mniej zyskowne (…). Przyzwyczajenie - zapewnia Bauman - opłaca się podwójnie". Cóż, społeczne reakcje po kolejnych aktach islamskich terrorystów nijak się mają do teorii Baumana. Wątpię, by ten "ponowoczesny" profesorski bełkot kogokolwiek przekonał. Należy - nie przyzwyczaić się, tylko przeciwstawić. Póki nie jest za późno.

Mieczysław Gil

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (16/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.04.2017 13:53