Józef Kuraś “Ogień” – do dziś w propagandzie komunistów faszysta

-
Józef Kuraś „Ogień” urodził się 23 października 1915 roku w Waksmundzie. Podczas II wojny światowej walczył z niemieckim okupantem, a po jej zakończeniu dowodził antykomunistycznym zgrupowaniem na Podhalu.
-
21 lutego 1947 roku Kuraś został otoczony przez komunistyczne siły bezpieczeństwa. Ciężko ranny po próbie samobójczej, zmarł następnego dnia w szpitalu w Nowym Targu. Miejsce jego pochówku pozostaje nieznane.
-
Propaganda komunistyczna przedstawiała go jako bandytę. Dziś narrację o "kontrowersjach" podtrzymuje m.in. Gazeta Wyborcza.
23 października 1915 r. w Waksmundzie koło Nowego Targu urodził się Józef Kuraś, „Orzeł”, „Ogień”; w czasie II wojny światowej żołnierz Konfederacji Tatrzańskiej i Armii Krajowej, dowódca oddziałów Ludowej Straży Bezpieczeństwa oraz oddziału egzekucyjnego Powiatowej Delegatury Rządu RP w Nowym Targu. W latach 1945–1947 w antykomunistycznym podziemiu.
Śmierć Józefa Kurasia „Ognia” „nie była efektem działania organów ścigania czy wymiaru sprawiedliwości, a efektem określonej decyzji podjętej przez niego samego”. Tak lata temu uznali sędziowie III RP, podważając działalność Józefa Kurasia na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego oraz represje wobec niego. „Józef Kuraś do dnia dzisiejszego jest postacią kontrowersyjną” – orzekła sędzia Sądu Okręgowego w Nowym Sączu Anna Pater, uzasadniając oddalenie wniosku o zadośćuczynienie dla syna – Zbigniewa Kurasia.
Przypomnijmy, 21 lutego 1947 r. "Ogień" został otoczony przez komunistyczną grupę operacyjną Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Ostrowsku koło Nowego Targu. Po zaciętej walce próbował odebrać sobie życie, nie chcąc trafić w ręce oprawców. Przewieziony do szpitala w Nowym Targu, po kilku godzinach zmarł. Do dziś nie wiadomo, gdzie mjr Kuraś został pogrzebany.
Pamięć przetrwała komunistycznie represje rodziny "Ognia"
W jednym z wywiadów syn Zbigniew Kuraś mówił: "W szkole miałem ciężko. Jak ktoś gdzieś chwalił ojca, to zaraz znalazła się grupa ludzi wrogich, która ubliżała mu". Bezpieka represjonowała też 46 osób, w tym dziesięcioro dzieci, tylko dlatego, że były spokrewnione z "Ogniem" (aresztowania, wysiedlenia z domów). Z tych samych powodów syn niezłomnego majora bał się o los pomnika ojca w Zakopanem. Ale moment odsłonięcia w 2006 r. był dla niego wielkim zaszczytem, bo uświetnił go prezydent RP Lech Kaczyński, dla którego Żołnierze Wyklęci byli wyrwaną przez komunę częścią narodowej tradycji insurekcyjnej.
Prezydent Kaczyński powiedział wówczas: „W ramach przywracania pamięci, postanowiłem, żeby tutaj dzisiaj być. Postać „Ognia” jest postacią godną upamiętnienia, chociaż wiemy o tym, że do dzisiaj budzi ona różnego rodzaju spory”.
Sekretarz Rady Pamięci Walk i Męczeństwa historyk Andrzej Przewoźnik podczas uroczystości stwierdził, że Józef Kuraś „Ogień” należy do polskich bohaterów, których należy naśladować, a Polska spłaca wobec niego dług. Podkreślił, że jeśli ktoś nie zrozumie historii Kurasia, nie zrozumie historii powojennych czasów.
Andrzej Przewoźnik dodał, że komuniści dwukrotnie zabijali Kurasia: najpierw fizycznie, a potem niszczyli i zakłamywali pamięć o nim.
Józef Kuraś "Ogień"
Józef Kuraś, ps. „Ogień”, „Orzeł” w latach 1939-1945 walczył z okupantem niemieckim. W czerwcu 1943 r. w odwecie za egzekucję agentów Gestapo Niemcy zamordowali jego żonę, dwuipółletniego syna i ojca. Ciała zamordowanych i rodzinny dom Kurasia spalono. To tylko utwardziło go w dalszej walce z wrogami Ojczyzny.
Po zajęciu Polski przez Związek Sowiecki Józef Kuraś cieszył się wielkim poparciem wśród miejscowej ludności, którą ochraniał przed narzucaną siłą przez sowietów komunistyczną władzą. W latach 1945-1947 w walce z jego zgrupowaniem zginęło ok. 60 funkcjonariuszy komunistycznego UB, 27 NKWD, 40 milicjantów. Do dziś (post)komuna tej porażki majorowi Kurasiowi nie może zapomnieć. Eugeniusz Wojnar, propagandysta komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej w Nowym Targu, pisał po latach, że:
„»Ogień« wówczas panował w terenie, stanowił siłę, miał swoje oddziały w każdym niemal zakątku. Jego wpływy sięgały tak daleko, że nawet organa władz bezpieczeństwa i milicji nie były od nich wolne”. Inny PPR-owiec, Bronisław Pawlik, alarmował: „Chłopi znów po wsiach pomagają mu, przechowując go i jego ludzi. Są takie wsie, gdzie formalnie żadna władza wcale nie ma dostępu, dlatego organizacja w terenie się wcale nie rozwija, a cały Komitet Powiatowy pracuje pod strachem”.
Wybitny polski działacz niepodległościowy Stefan Korboński, delegat rządu RP na kraj, określał „Ognia” mianem „króla Podhala” i „tatrzańskiego Janosika dwudziestego wieku”.
O wolną od komunistów Polskę
A tak (14 listopada 1946 r. w liście do Bieruta) Józef Kuraś wypunktował cele swojej walki:
„Oddział Partyzancki »Błyskawica« walczy o wolną, niepodległą i prawdziwie demokratyczną Polskę. Walczyć będziemy tak o granice wschodnie, jak i zachodnie. Nie uznajemy ingerencji ZSRR w sprawy wewnętrzne polityki państwa polskiego. Komunizm, który pragnie opanować Polskę, musi zostać zniszczony”.
Z tych samych powodów – walki o wolną, niepodległą Polskę, ochrony ludności, wśród której cieszył się autorytetem i szacunkiem – był wrogiem komunistów, których Polacy uważali za okupantów.
Propaganda komunistyczna
Przez dwa lata okupacji Polski (1945-1947) komuniści byli zbyt słabi, aby pokonać „Ognia”. Dlatego wymyślali i szerzyli kłamstwa na temat polskiego dowódcy. Komunistyczna propaganda przedstawiała go jako „psychopatę”, „odznaczającego się szczególnym sadyzmem wobec eksploatowanej ludności góralskiej”, „znanego już przed wojną koniokrada”, którego „najgorliwszymi współpracownikami” byli „członkowie SS i gestapo”, pomocnika „wilkołaków i pokrewnych ruchów faszystowskich” chcącego zamienić Podhale w „krainę obłędnych »ogników« niosących pożogę i mord”.
Komuniści do dziś mają swoją zakłamaną wersję, w którą wpisują się autobiograficzne wynurzenia Jacka Kuronia pt. "Wiara i wina", gdzie czytamy, że Kuraś to bandyta, terrorysta, a przede wszystkim antysemita. Ale Kuroń to założyciel czerwonego harcerstwa. Słowa sędzi o "kontrowersyjności" Kurasia jakże przypominają: "Postać Ognia do dzisiaj budzi skrajne emocje. Dla jednych był bohaterem, inni uważają go za bandytę" - napisała "Gazeta Wyborcza" w związku z odsłonięciem pomnika mjr. Kurasia w 2012 r. pod Turbaczem - tam, gdzie miał po wojnie swoją bazę. Ale właściwie kim są ci "inni"? Uściślijmy: to właśnie ludzie z Czerskiej. Gdyby miano tam wieszać, Kuraś poszedłby na pierwszy ogień. Wieszać przy gabinecie naczelnego afisz z napisem: "Za głowę groźnego przestępcy wysoka nagroda".
Ale wciąż nie wiemy, dlaczego tak go nienawidzą? Przecież w ogóle wyklętych przez komunistów Żołnierzy Niezłomnych nie kochają, bo ośmielili się podważać czerwony porządek świata, ducha dziejów. Czemu zatem "Ogień"? Bo mordował Żydów, choć nigdy nie zostało mu to udowodnione. A że byli czerwoni, że z PPR, KBW i UB, że mordowali Polaków - to już nieważne. A ci, którzy nie chcieli pomnika "Ognia" w Zakopanem czy na Turbaczu, nadal chcą komunistycznych patronów ulic w Warszawie. Tak jak wcześniej chcieli w stolicy pomnika "Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni".
Komentarze
Pożar na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Nowe informacje

Ujęto podpalaczy z Gdańska. Straty sięgają niemal pół miliona złotych
Pożar na bazarze Różyckiego. Drugi raz w ciągu dwóch tygodni
Pożar w Niemczech. Tesle stanęły w ogniu
Pożar hali w Gdańsku. Spłonęło 1,5 tys. rowerów elektrycznych





