Cezary Krysztopa dla "TS": Tak się robi wrażenie na Starszym Synu!
18.07.2017 22:00

Komentarzy: 0
Udostępnij:
– Popatrz Synku, tam na drugim piętrze jest balkon mieszkania, w którym się wychowałem. Często musiałem się po balkonach wspiąć, żeby wejść do środka. Tutaj na dole są takie małe ogródki, w których rosły pomidory, które potrzebowały tyczek. Gdybym spadł z któregoś balkonu, możliwe, że spadłbym na te tyczki – opowiadałem Starszemu podczas wakacyjnej wycieczki do mojej rodzinnej miejscowości na Podlasiu, podczas której miałem ambicję pokazać mu ważne dla mnie miejsca, a być może nawet czymś zaimponować – Eee tam Tato, nie przesadzaj, to tylko drugie piętro – No tak, bloki są dwupiętrowe, wyższych w okolicy nie ma, no ale fakt, że tylko drugie.
- O, a tędy Synku biegałem, zimą nawet przy kilkunastostopniowym mrozie, do sąsiedniej miejscowości i z powrotem. Codziennie. Wtedy bieganie nie było jeszcze takie modne, więc kiedyś, podczas pewnego zimowego wieczoru, rolnik jadący na rowerze z przytroczoną bańką mleka, którą wiózł do mleczarni, chyba się przestraszył, kiedy mijałem go po ciemku w samym dresie, i wyłożył się jak długi, posyłając mi jeszcze w locie kwiecistą białorusko-polską wiązankę - opowiadałem Starszemu, w nadziei, że może przynajmniej go rozśmieszę - Tato, daj spokój, przecież nadal biegasz, co w tym nadzwyczajnego? - Fakt.
- A tutaj wyszliśmy z kolegami z chyba setką napompowanych własnopłucnie balonów, co w szarych latach dziewięćdziesiątych wywołało pośród okolicznej dziatwy takie poruszenie, że ustawiła się za nami we wrzeszczący pochód. Przed 1989 rokiem zostalibyśmy aresztowani za nielegalne zgromadzenie - opowiadałem przeżywając na nowo biedne, ale wesołe czasy - Eee tam, tato, co to ja balonów nie widziałem? - No tak, widziałeś oczywiście.
- A tą ulicą - postanowiłem użyć broni ostatecznej - szedł kiedyś mój kolega z klasy, machając dziwnie ręką. Wszyscy się zastanawiali, o co z tą ręką chodzi, a okazało się, że przywiązał nitkę do bąka i chodził z nim jak na smyczy. Kiedy przystawał z kimś pogadać, bąk sobie siadał, a kiedy kończył, mówił "no chodź bąk, idziemy" i szedł dalej - opowiadałem Starszemu, uśmiechając się na samo wspomnienie. - No, to ostatecznie może trochę ciekawe - orzekł Starszy, a ja dałem sobie spokój.
Następnego dnia jechaliśmy już małym busikiem do Białegostoku, spiesząc się na pociąg do Warszawy. Było bardzo parno i w pewnym momencie zaczął padać ulewny deszcz, który lunął również do środka przez otwarty lufcik w dachu autobusu. Podskoczyłem do lufcika i szybko go zamknąłem, zanim zdążyliśmy poważnie zmoknąć - Brawo mój tata! - wykrzyknął Starszy Syn i ku mojemu zdziwieniu zrobił to całkiem szczerze, a nawet zaczął bić mi brawo.
Szybko zamaskowałem zaskoczenie, przyjąłem hołd i pomyślałem - Yyyy… no to tak, tak się robi wrażenie na Synu!
Cezary Krysztopa
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (29/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
- A tutaj wyszliśmy z kolegami z chyba setką napompowanych własnopłucnie balonów, co w szarych latach dziewięćdziesiątych wywołało pośród okolicznej dziatwy takie poruszenie, że ustawiła się za nami we wrzeszczący pochód. Przed 1989 rokiem zostalibyśmy aresztowani za nielegalne zgromadzenie - opowiadałem przeżywając na nowo biedne, ale wesołe czasy - Eee tam, tato, co to ja balonów nie widziałem? - No tak, widziałeś oczywiście.
- A tą ulicą - postanowiłem użyć broni ostatecznej - szedł kiedyś mój kolega z klasy, machając dziwnie ręką. Wszyscy się zastanawiali, o co z tą ręką chodzi, a okazało się, że przywiązał nitkę do bąka i chodził z nim jak na smyczy. Kiedy przystawał z kimś pogadać, bąk sobie siadał, a kiedy kończył, mówił "no chodź bąk, idziemy" i szedł dalej - opowiadałem Starszemu, uśmiechając się na samo wspomnienie. - No, to ostatecznie może trochę ciekawe - orzekł Starszy, a ja dałem sobie spokój.
Następnego dnia jechaliśmy już małym busikiem do Białegostoku, spiesząc się na pociąg do Warszawy. Było bardzo parno i w pewnym momencie zaczął padać ulewny deszcz, który lunął również do środka przez otwarty lufcik w dachu autobusu. Podskoczyłem do lufcika i szybko go zamknąłem, zanim zdążyliśmy poważnie zmoknąć - Brawo mój tata! - wykrzyknął Starszy Syn i ku mojemu zdziwieniu zrobił to całkiem szczerze, a nawet zaczął bić mi brawo.
Szybko zamaskowałem zaskoczenie, przyjąłem hołd i pomyślałem - Yyyy… no to tak, tak się robi wrażenie na Synu!
Cezary Krysztopa
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (29/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 18.07.2017 22:00
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Urlop
14.07.2024 19:02

Komentarzy: 0
Generalnie pracuję dużo. W moim przypadku występuje to niebezpieczne połączenie pracy i zamiłowań. Lubię robić to, co robię. Być może ktoś uznałby to za wielkie szczęście i nawet miałby sporo racji, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że takie połączenie sprawia, że nigdy nie wiem, czy to, co robię, robię jeszcze dlatego, że naprawdę muszę, czy tylko dlatego, że już nie potrafię przestać.
Czytaj więcej
Cezary Krysztopa: Donald Tusk zjadł koalicjantów
09.06.2024 23:01

Komentarzy: 0
– Na naszym podwórku polskim takie wybory do Parlamentu Europejskiego to jest taki trochę sondaż i dzięki temu oraz obliczeniom Marcina Palade wiemy, że Donald Tusk odniósł sukces. On walczył o mijankę, dostał ją kosztem zjedzenia koalicjantów – powiedział redaktor naczelny Tysol.pl w studiu wyborczym TV Republika.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Pajęcze miasteczko
09.06.2024 20:34

Komentarzy: 0
Jako chłopiec byłem dość dobrotliwy, co pośród moich kolegów nie było zjawiskiem szczególnie powszechnym. W szkole przezywano mnie nawet „doktorem”, ponieważ zapłaciłem kiedyś 50 zł koledze, żeby nie dręczył żaby. Generalnie, zarówno kiedyś, jak i teraz przez wielu uznawany byłem za niegroźnego, ale dziwaka.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Krysztopa się popłakał
02.06.2024 22:32

Komentarzy: 0
Jest przedmiotem mojego nieustannego zadziwienia teza, którą słyszę już od trzydziestu paru lat, że „programy nauczania są przeładowane i trzeba je okrajać”. Jakoś nie tylko ja przeżyłem te „przeładowane programy nauczania”, ale też wielu moich kolegów, którzy byli później niezwykle cenionymi pracownikami na całym świecie. Cenionymi również ze względu na jakość wykształcenia ogólnego.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Ależ mam mądrego Syna…
26.05.2024 19:31
