Szukaj
Konto

23 czerwca mieszkańcy UK zdecydują czy chcą pozostać w UE

21.06.2016 15:12
pixabay.com/CC0
Źródło: pixabay.com/CC0
Komentarzy: 0
23 czerwca mieszkańcy UK zdecydują czy chcą pozostać w UE
23 czerwca mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa zdecydują, czy ich kraj pozostanie w Unii Europejskiej. Tradycje brytyjskiego izolacjonizmu są oczywiście niesłychanie długie - można nawet zaryzykować stwierdzenie, że właśnie udział Wielkiej Brytanii w Unii to wyjątek od tradycyjnej reguły.

"Splendid isolation" przez stulecia była dla Brytyjczyków równie oczywista, jak popołudniowa filiżanka herbaty. Królestwo zawierało rozmaite polityczne alianse, jednak w żadnej mierze nie zamierzało dzielić się swoją suwerennością z państwami z kontynentu. Nie wstąpiła więc ani do Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali w 1951 roku, ani też to utworzonej traktatem rzymskim w 1957 roku Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Rychło jednak okazało się, że kraje EWG rozwijają się szybciej od tych pozostających poza wspólnotą. To właśnie skłoniło konserwatywnego premiera Harolda Macmillana w 1961 roku do podjęcia negocjacji i złożenia wniosku o przyjęcie Wielkiej Brytanii do Wspólnoty. Wniosek ten storpedował jednak Charles de Gaulle; prezydent Francji miał nawet stwierdzić, że trudno uznać Brytyjczyków za naród europejski…

Po kilku latach okazało się, że kraje EWG czerpią z tytułu udziału we wspólnocie spore korzyści. Kolejny, tym razem labourzystowski rząd Jej Królewskiej Mości pod kierownictwem Harolda Wilsona nie mógł pozostać obojętny. Pierwsza próba - w 1967 roku zakończyła się fiaskiem - znów z powodu weta Francji. Premier Wilson podjął kolejne negocjacje - a że na arenie politycznej nie było już de Gaulle’a, poszły one znacznie łatwiej. 1 stycznia1973 roku Wielka Brytania, razem z Danią i Irlandią, uzyskała członkostwo w Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej. Z pewnością jednak nie można było przez cały ten czas nazwać Brytyjczyków grzecznymi i układnymi członkami wspólnoty. Na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku konserwatywna premier Margaret Thatcher walczyła jak lwica (i to z powodzeniem) o tak zwany rabat brytyjski - czyli obniżenie składki unijnej, motywując to faktem, że jej kraj znacznie mniej korzysta ze wspólnej polityki rolnej. Natomiast w tym stuleciu Brytyjczycy stanęli okoniem przy okazji negocjacji traktatu lizbońskiego. Ostatecznie wynegocjowali wyjątek dotyczący Karty Praw Podstawowych (wyjątek ten wynegocjowały również władze polskie). Królestwo nie należy do strefy Schengen, pozostało także przy swojej narodowej walucie.

Leszek Masierak

Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (26/2016) - do kupienia również w wersji cyfrowej TUTAJ
Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.06.2016 15:12