Szukaj
Konto

Więcej niż sport

16.10.2024 08:00
Komentarzy: 0
Więcej niż sport

Zawody, których znaczenie sięga dalece poza sport. Tak było zawsze, gdy mecz piłkarski czy zawody bokserskie były fotografią emocji narodowych i wkraczały w sferę polityki międzynarodowej. Na pewno było tak z mistrzostwami Europy w boksie w Warszawie osiem lat po zakończeniu II Wojny Światowej. Stolica Polski była jeszcze wciąż zrujnowana po okupacji niemieckiej, trwała okupacja sowiecka. Dopiero co umarł Stalin, a Polacy w ringu ku przerażeniu komunistów tłukli reprezentantów ZSRR! Na finałach sala pękała w szwach, a ludzie co chwilę śpiewali "Mazurka Dąbrowskiego", bo nasi wygrali pięć walk finałowych na dziesięć. W najlżejszej wadze Polak Henryk Kukier wygrał z reprezentantem Czechosłowacji, ale już w dwóch następnych Zenon Stefaniuk i Józef Kruża pokonali Sowietów, a tłum domagał się, aby "bić Ruska". Czwarte złoto wywalczył Leszek Drogosz, który pokonał Irlandczyka, ale w kolejnym finale Zygmund Chychła niesiony dopingiem pięciu tysięcy kibiców w Hali Gwardii pokonał Rosjanina Szczerbakowa i "Mazurka" odegrano po raz piaty. Na tych mistrzostwach Europy zdobyliśmy jeszcze dwa srebrne i dwa brązowe medale, pierwszy i ostatni raz w historii wygrywając klasyfikację medalową! Dla kibiców najważniejsze jednak było to, że w finałach pokonaliśmy trzech zawodników Związku Sowieckiego, a dodatkowo Kukier wygrał z pięściarzem ZSRR w półfinale, a Leszek Drogosz w eliminacjach. W nieoficjalnym meczu Polska-Sowiety znokautowaliśmy okupanta 7:2! Wśród polskich bohaterów - na 10 pięściarzy aż 9 zdobyło medale - szczególnym był Kruża, któremu przed finałowym pojedynkiem z Zasuchinem (ZSRR) zmarł malutki synek, a mimo to Polak stanął do walki, wygrał i kibice mogli trzeci raz z rzędu zaśpiewać polski hymn!

Po czterech latach od tych najlepszych w historii polskiego boksu mistrzostwach Europy odbył się mecz piłkarski -w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w 1958 roku w Szwecji. Na Stadionie Śląskim graliśmy z Sowietami. Na trybunach padł nieoficjalny rekord frekwencji w historii naszego futbolu: 120 tysięcy widzów (co o 1/5 przekroczyło pojemność stadionu), a na boisku dzięki dwóm golom Gerarda Cieślika pokonaliśmy ZSRR 2-1. Ci, którzy byli na tym meczu powtarzali, że po raz pierwszy za komuny poczuli się wolni, gdy nasi "skopali" tyłki "Ruskim".

Coś dużo więcej niż mecz…

*tekst ukazał się w tygodniku "Sieci" (14.10.2024)

Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.10.2024 08:00
Źródło: tysol.pl