Szukaj
Konto

STRASZENIE TRUMPEM

08.01.2024 16:00
Komentarzy: 0
STRASZENIE TRUMPEM

Im trudniej - jak się wydaje - będzie ponownie wygrać Josephowi Robinette’owi Bidenowi wybory prezydenckie w USA, tym głośniejszy jest chór tych, którzy po jednej i drugiej stronie "Wielkiej Wody" straszą Donaldem Johnem Trumpem.

Im większe kłopoty J. R. Bidena, tym bardziej w czarnych kolorach malowany jest reakcyjny kandydat na skazańca (!) D. J. Trump. Im mniej czasu na "podmianę" kandydata (jak to się robi mogłaby nauczać Platforma Obywatelska, która zamieniła Małgorzatę Kidawę-Błońską na Rafała Trzaskowskiego) tym bardziej media lewicowo-liberalne kreślą wizje światowego kataklizmu, jaki nastąpi, gdy elekcję prezydencką w najważniejszym państwie świata wygra nie obecny, ale były prezydent. Obóz polityczny 75 prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, czyli Demokraci, mają bardzo duży problem z przedstawieniem zalet obecnego lokatora Białego Domu, zatem tym bardziej rozpędzają się w krytyce eks-lokatora, czyli 74. Prezydenta USA.

No i jadą po bandzie. Przypomina to biało-czarny film, a nawet, prawdę mówiąc, czasy "słusznie minione", gdy w erze "zimnej wojny" też malowano amerykańskich prezydentów w jak najczarniejszych barwach.

Jestem daleki od idealizowania przywódcy Republikanów. Trump jako prezydent nie raz mnie drażnił nieustającą karuzelą personalną w Białym Domu, w tym zwłaszcza na ważnych dla Polski stanowiskach w obszarze bezpieczeństwa. Sytuacja, w której zatrudnił własnego zięcia jako prezydenckiego doradcę, a jego samego nieraz na arenie międzynarodowej reprezentowała jego córka (na przykład na katarskim Doha Forum 2022)-co czasem, bardzo rzadko ma miejsce, ale gdy Głowa Państwa jest np. wdowcem - to były z całą pewnością rzeczy bardzo trudne do wytłumaczenia. Nie zmienia to faktu, że nie uważam, aby wybór między Trumpem a Bidenem był wyborem między piekłem a niebem, Złem a Dobrem, Dyktaturą a Demokracją. A to nieraz czytamy, widzimy i słyszymy w mediach establiszmentu polityczno-biznesowego po obu stronach Atlantyku.

Zarzuty, że Trump jest antyrosyjski ze strony obozu prezydenta Bidena można zilustrować starym polskim przysłowiem, że: "Przyganiał kocioł garnkowi". Przecież to Biden aranżował szczyt Biały Dom - Kreml w Genewie w lipcu 2021, który uwiarygodniał Putina. Na tym szczycie naiwny Biden dał się politycznie rosyjskiemu prezydentowi ograć jak dziecko. Był zupełnie nieprzygotowany, a pułkownik Władymir Władimirowicz Putin robił z nim , co chciał. Tenże Biden po paru miesiącach od napaści Rosji na Ukrainę - mimo że wcześniej i później prezentował stanowisko twarde - powiedział, że... trzeba rozmawiać z Putinem! By zatrzeć złe wrażenie, po pewnym czasie dodał, iż "pod pewnymi warunkami". I to już choćby pokazuje, że co jak co, nie jest to wcale sytuacja z westernu z dobrym szeryfem i złym charakterem. I że na pewno nie jest tak, że to Biden w stu procentach jest "po jasnej stronie mocy", a Trump "po ciemnej stronie mocy". Amerykańska polityka jest - podobnie jak życie - znacznie bardziej skomplikowana.

*tekst ukazał się na portalu wprost.pl (08.01.2024)

Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.01.2024 16:00
Źródło: tysol.pl