Rafał Górski: Bolek, Anna i Solidarność
11.02.2017 18:08
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Prezydent Lech Wałęsa przeszedł pozytywnie weryfikację grafologów, którzy potwierdzili, że Bolek to Lech, a Lech to Bolek. Przy okazji, po raz setny usłyszałem z pudeł rezonansowych, że powinniśmy dbać o Pana Prezydenta bo to symbol, marka znana na całym świecie, która promuje nasz kraj. Może i współpracował, ale co by Solidarność zrobiła bez swojego przywódcy.

Takie głosy mają utwierdzać obywateli w przekonaniu, że nie było nikogo, kto w roku 80. mógłby zostać liderem robotników i symbolem Solidarności. Jestem już duży i nie nabieram się na bajki "elit". Zwłaszcza tych, które najwięcej skorzystały na tym, że Wałęsę zainstalowano w Stoczni w roli przywódcy robotników. Tamta instalacja przypomina mi dzisiejsze instalowanie Pana Mateusza Kijowskiego w roli lidera obrońców demokracji. Nikt mi nie wmówi, że to naturalni przywódcy, chyba że, przy wódce, ale to niemożliwe, bo wódki nie pije.
Ostatnia, gorąca debata narodowa o Bolku przypomniała mi dwa filmy. Pierwszy, to telewizyjny reportaż "Plusy dodatnie - plusy ujemne" w reżyserii Grzegorza Brauna. Pamiętam jak organizowaliśmy jego przedpremierowy pokaz w 2006 roku, w ramach IV edycji Festiwalu Obywatela w Łodzi. Wtedy reportaż został krytycznie przyjęty przez Telewizję Polską, a reżyserowi zasugerowano liczne "poprawki". O postaci, która wyłaniała się z tego filmu, można powiedzieć wszystko tylko nie to, że to jest przywódca wielomilionowego ruchu społecznego. Chyba, że ktoś definiuje przywództwo, jako skrzyżowanie braku odwagi cywilnej i inteligencji emocjonalnej z pychą.
Drugi film, to "Solidarność według kobiet". Opowieść o kobietach, które miały o niebo więcej potencjału na liderowanie ruchowi pierwszej "Solidarności", niż Lech Wałęsa. Wałęsa nadawał się na lidera, ale… drugiej "Solidarności". Tej, która siedziała przy Okrągłym Stole i w swojej wielkiej łaskawości dopuściła do zasiadania przy nim jedną (!) kobietę. Czy historia mogłaby się potoczyć inaczej? Tak. Gdyby, zamiast Wałęsy na czele pierwszej "Solidarności" stanęła np. Anna Walentynowicz. Ta, która w wywiadzie, którego udzieliła w 1994 roku, mówiła: "…polską politykę tworzy równocześnie, i KGB, i CIA. A taki Prezydent jak Wałęsa jest potrzebny, i dla Clintona, i dla Jelcyna. Tylko nie dla nas, Polaków."
W polskiej polityce potrzebujemy więcej kobiet, ale nie tych udających mężczyzn i próbujących im dorównać w kopaniu się po kostkach. Potrzebujemy kobiet, które mają cechy przywódcze, czyli odwagę cywilną, pokorę i inteligencję emocjonalną.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.02.2017 18:08
Wałęsa: "Opowiadam się za tym, żeby zorganizowanie Europy powierzyć Niemcom"
19.11.2022 18:48
Lech Wałęsa zabrał głos ws. przyszłych wyborów prezydenckich. Padły trzy nazwiska
30.10.2022 16:20

Komentarzy: 0
Wybory prezydenckie odbędą się w 2025 roku. Temat ten jednak wzbudza wiele kontrowersji. Nie brakuje analiz, kto po Andrzeju Dudzie obejmie najwyższy urząd w kraju. Do sprawy odniósł się były prezydent Lech Wałęsa, który bacznie śledzi najnowsze wiadomości.
Czytaj więcej
„To, co robi, robi z pobudek patriotycznych”. Wałęsa chwali Tuska
23.09.2022 13:37
Lech Wałęsa zaproszony na pogrzeb królowej Elżbiety II. Wiadomo, co odpowiedział
17.09.2022 14:23
"Sytuacja jest nadzwyczajna". Jarosław Wałęsa boi się o życie ojca. Poprosił o pomoc PiS
19.07.2022 11:58



