Anegdoty antyrosyjskie...
Car Mikołaj I wizytował jedną z polskich szkół. Przedstawiono mu najlepszego ucznia. Rosyjski car na to: "nie potrzebuję uczonych, cenię jedynie posłusznych". W tej krótkiej anegdocie z XIX wieku jest więcej prawdy o Rosji niż w sążnistych referatach czy opasłych tomach. Przy czym dotyczy to zarówno "białej Rosji" czyli państwa carów, jak i "Rosji czerwonej" czyli Sowietów czy postkomunistycznej Rosji Putina.
Gdy Związek Sowiecki świętował pierwszy lot człowieka w kosmos - Jurija Gagarina - wówczas warszawski satyryk Antoni Marianowicz komentował w kabarecie Lidii Wysockiej: "Do tej pory w Związku Radzieckim praktykowano inny sposób wystrzeliwania bohaterów"...
Jeden z najbardziej później znanych przywódców komunistycznych w pierwszej fazie istnienia ZSRS, Mikołaj Bucharin, bliski współpracownik Lwa Trockiego przez robotę rewolucyjną wpadł w depresję. Było to w czasie, gdy obaj z Trockim mieszkali w Wiedniu i nikomu się nie śniło, że komunizm wygra. Bucharinowi w wyjściu z depresji pomógł austriacki lekarz Alfred Adler. Polecił mu, zamiast lekarstw… towarzystwo kobiet. Po jakimś czasie Austriak zapytał Rosjanina o efekt owej kuracji. Bucharin w świetnym humorze odparł: "Jest wspaniała! Całymi nocami dyskutowaliśmy o kapitalistycznej teorii Róży Luksemburg…"
Zacząłem od polskiego wątku - na polskim wątku skończę. Gdy w Odessie Mickiewicz spotkał Puszkina, ten krzyknął: "Stój dwójko! As idzie!", na co wieszcz Adam bez chwili namysłu: "Atutowa dwójka bije nawet asa"
Cóż, dożyliśmy czasów, w których anegdota, dowcip, kpina na Rosjan już nie wystarczą.
*tekst ukazał się w Gazecie Polskiej (31.08.2022)