loading
Proszę czekać...
Najnowszy numer "Tygodnika Solidarność": Front Schumanowski - uderzenie w serce lewicowej utopii
Opublikowano dnia 28.04.2019 18:05
- Niektórzy eksperci twierdzą, że Robert Schuman jest nieświadomym spadkobiercą I Rzeczpospolitej. Jako Polacy rozumiemy te wartości, znamy je, ale jeśli głosimy je jako nasze wartości, to na Zachodzie automatycznie zamykają się na nie. Gdy idziemy ze sztandarem Schumana, to się otwierają. Mam takie osobiste doświadczenia. To niezwykły kapitał - mówi prof. Zbigniew Krysiak w rozmowie z Mateuszem Kosińskim. Czy Unia Europejska ma szansę na powrót do swoich tradycyjnych korzeni? Czy PiS może po wyborach do Parlamentu Europejskiego współtworzyć Front Schumanowski? Na te pytania odpowiada najnowszy numer „Tygodnika Solidarność. 

Tygodnik Solidarność

- Pojawienie się frakcji Schumanowskiej w PE będzie uderzeniem w samo serce lewicowej utopii, na realizację której możni tego świata nie szczędzą wysiłków i środków. Czy politykom PiS starczy sił, by bronić tego, co chrześcijańskie, w niechrześcijańskim świecie?
(...)
Robert Schuman traktował politykę jako osobiste świadectwo życia i wiary oraz wykazywał się heroizmem w praktykowaniu cnót chrześcijańskich w służbie publicznej. Czy dziś da się odnaleźć wśród jego duchowych spadkobierców podobne postawy? Raczej trudno. Współczesne pokolenie polityków jest uzależnione od sondaży i marketingu politycznego. Zasadne jest również pytanie o samych wyborców, czy byliby gotowi na heroizm popierania i niesienia tego, co chrześcijańskie w niechrześcijańskim świecie? Tutaj także trudno wskazać na dumną pewność siebie.


- pisze Jakub Pacan w tekście "Tęskniąc za Schumanem"


O możliwości stworzenia Frakcji Schumana w Parlamencie Europejskim z prof. nadzw. dr. hab. Zbigniewem Krysiakiem, prezesem Zarządu Instytutu Myśli Schumana, rozmawia Mateusz Kosiński. 

A czym różniłaby się ta frakcja od istniejącej frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów?

Różniłaby się zasadniczo. Można zadać pytanie – co jest celem EKR-u? Osobiście nie widzę tam misji, trzeba powiedzieć to jasno. W EKR zasiadało wielu Brytyjczyków, część z nich akceptowała wartości antychrześcijańskie. Komunikat, że Frakcja Schumana jest konsekwencją tego, że cały system wartości Schumana, a więc chrześcijański, jest przyjmowany bez dyskusji – czy zabijanie dzieci jest poprawne, czy nie. Druga kwestia to uniwersalizm – tu liderem nie byłby żaden przywódca spośród istniejących partii, ale sam Schuman. To tworzy pewną stabilność, bo charakter i kierunek, jakie wytycza osoba Schumana, nie będą mogły być zaburzone, jak to dzieje się zwykle w partiach, bo po prostu nowych liderów nie będzie, skoro byłby Schuman jako lider, a On już się nie zmieni.  
Zaletą takiej sytuacji jest to, że jest wielu polityków, jak np. Jacek Saryusz-Wolski, który był w PO i EPL, ale stwierdził, że jego wartości są inne. Jest cała masa takich polityków, którzy się zagubili. To daje pewną szansę, że taki zagubiony polityk nie przychodziłby do Orbána czy Kaczyńskiego, a do Schumana. Gdy spoglądamy na europejską lewicę lub neoliberałów, to widać, że nikt jeszcze nie wytoczył wojny Schumanowi. Łatwo atakują jedną lub drugą partię prawicową, jednak, gdy to Schuman jest gwarantem, nie jest to takie proste, mimo że Schuman jest mocno osadzony na chrześcijańskich fundamentach. Pojawia się też wtedy proces oddzielania ziaren od plew. 
Niektórzy eksperci twierdzą, że Robert Schuman jest nieświadomym spadkobiercą I Rzeczpospolitej. Jako Polacy rozumiemy te wartości, znamy je, ale jeśli głosimy je jako nasze wartości, to na Zachodzie automatycznie zamykają się na nie. Gdy idziemy ze sztandarem Schumana, to się otwierają. Mam takie osobiste doświadczenia. To niezwykły kapitał. 


Michał Ossowski, redaktor naczelny tygodnika we wstępniaku nawiązuje do zakończonego tuż przed oddaniem numeru strajku nauczycieli. 

Co uzyskał Sławomir Broniarz? Niczego nie uzyskał. Nie osiągnął żadnego spośród swoich celów jawnych, jak i żadnego spośród swoich celów ukrytych. To, co nauczyciele mają dziś realnie, to to, co wynegocjowała Solidarność, czyli podwyżki, przywrócenie starego systemu awansu, dodatki i brak zmian w pensum. Panu Broniarzowi nie udało się również zrealizować marzeń Grzegorza Schetyny o wykorzystaniu nauczycieli w kampanii wyborczej

– pisze Ossowski. 

W dziale „Zagranica” Mariya Polishchuk pisze „Idealna Ukraina Wołodymyra Zełenskiego”:

– Na razie oficjalnie nie jestem jeszcze prezydentem, mogę więc powiedzieć jako obywatel Ukrainy wszystkim krajom byłego Związku Radzieckiego: spójrzcie na nas. Wszystko jest możliwe! – podsumował wyniki wyborów prezydenckich na Ukrainie ich zwycięzca Wołodymyr Zełenski. 
Istotnie nikt z poważnych analityków jeszcze cztery miesiące temu nie wierzył, że 41-letni dowcipny facet, satyryk, parodysta, aktor, showman, scenarzysta, prezenter telewizyjny, założyciel i kierownik studia „Kwartał-95” naprawdę może tak łatwo wygrać z politycznymi tuzami. Ale udało mu się. Złamał wszystkie stereotypy i jeszcze długo będzie się mówiło o jego wygranej jako o fenomenie. 

W dziale „Kultura” Bartosz Boruciak rozmawia z Alicją Majewską

– Dlaczego w muzyce rozrywkowej dominuje bylejakość?  Kiedyś, żeby występować na estradzie, trzeba było mieć warsztat, teraz jest to pojęcie umowne…  

– Piosenka już od dawna funkcjonuje jako produkt handlowy, na którym trzeba zarobić. Z każdym rokiem gorzej jest z edukacją muzyczną, a bez niej przeciętny odbiorca łatwo wierzy wciskającym mu tandetę handlarzom produktów artystycznopodobnych, że barachło to sztuka. Ja nie daję sobie wmówić i innych też na to namawiam. Kiedyś Wojtek Młynarski rzucił hasło – „róbmy swoje”. Święte słowa

– mówi nam piosenkarka. 

„Trzeciomajowy eksperyment” – w dziale „Historia” o wydarzeniach, które corocznie wspominamy 3 maja informuje Leszek Masierak. 

Mówiąc „Święto Konstytucji 3 Maja”, znacząca większość ma na myśli Ustawę Zasadniczą – w dzisiejszym rozumieniu tego słowa najważniejszy akt prawny w danym państwie, regulujący wszystkie podstawowe dziedziny jego życia i nadrzędny wobec „zwykłych” ustaw i rozporządzeń. Jednak takie właśnie znaczenie owo słowo zyskało dopiero w wieku XIX, kiedy to coraz więcej państw wprowadzało takie właśnie akty prawne (choć istnieją i takie kraje, jak najbardziej demokratyczne, w których konstytucja nie istnieje – vide Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii). W roku 1791 jednak słowem „konstytucja” określano każde nowo uchwalone przez Sejm Rzeczpospolitej Obojga Narodów prawo – to uchwalone 3 maja owego roku nosiło nazwę Ustawa Rządowa. Tylko tyle i aż tyle… Konstytucjami w ówczesnym rozumieniu były więc wszystkie ustawy (które zresztą też tak się nie nazywały) uchwalone przez Sejm Wielki. W tym prawo o miastach czy lustracja dymów i podanie ludności – czyli pierwszy w naszych dziejach spis powszechny.

Marcin Koziestański opisuje problemy w Muzeum Narodowym w Warszawie

Na czele Muzeum Narodowego w Warszawie od grudnia ub.r. stoi nowy dyrektor – prof. Jerzy Miziołek. Wcześniej kierował on małym Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego. – Pracowało tam łącznie osiem osób, a u nas jest ponad 400 pracowników. Mimo tego dyrektor został powołany przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego bez przeprowadzenia konkursu. Z przyjściem nowego dyrektora wiązaliśmy wielkie nadzieje, dużo nam obiecywał. Liczyliśmy więc, że będzie przestrzegał podstawowych zasad prawa związkowego, pracowniczego i przestrzegał podstawowych ustaw, na podstawie których działają muzea. Dlatego po wstępnym spotkaniu z prof. Miziołkiem wyraziliśmy pozytywna opinię o jego kandydaturze. Mieliśmy nadzieję na to, że nadejdą dla muzeum lepsze czasy – opowiada nam jeden z członków komisji zakładowej NSZZ Solidarność działającej w MNW.

Ponadto felietony: 
  • Biniecki
  • Janowski
  • Gil
  • Gac 
  • Krysztopa
Najnowszy numer "TS" (18/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Saturator redivivus
Z czasami PRL wiążą się różne wspomnienia, nie zawsze tragiczne.
avatar
Przemysław
Jarasz

To tu zrobiono pamiętne zdjęcie. Nowoczesna pracownia w historycznej sali Śląskiego Centrum Chorób Serca
W Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu otwarto dziś nową pracownię elektrofizjologii i stymulacji serca. W historycznym miejscu, znanym z pierwszych przeszczepów serca profesora Zbigniewa Religi, utworzono salę do zabiegów elektroterapii serca oraz pracownię hybrydową, wykorzystywaną między innymi do zabiegów ablacji i leczenia powikłań. Właśnie ta pracownia ŚCCS stała się znana z powodu słynnego zdjęcia, wykonanego w 1985 roku przez Jamesa L. Stanfielda, fotografa National Geographic, a przedstawiająca prof. Religę czuwającego przy pacjencie, Tadeuszu Żytkiewiczu, po kilkunastogodzinnej operacji przeszczepu serca. 
avatar
Ryszard
Czarnecki

Tusk na aucie, Barnier następcą Junckera?
Zapraszam do lektury wywiadu, jakiego udzieliłem red. Marcinowi Makowskiemu dla Wirtualnej Polski. W całości poświęcony był on nowej geografii politycznej w UE.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.