[List do Redakcji] Oszustwo klimatyczne

Na czym polega oszustwo klimatyczne? Obserwujemy przecież globalny wzrost temperatur. A naukowcy doszli do konsensusu, że jest to spowodowane działalnością człowieka. Na czym więc polega oszustwo klimatyczne? Nie po raz pierwszy zdarza się, że szlachetne intencje (ochrony środowiska), trafiają do naiwności decydentów, a tak naprawdę stoi za nimi wielki biznes.
Ziemia. Ilustracja poglądowa
Ziemia. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Przedstawiciele „religii klimatycznej”, wszelcy lobbyści, mówiąc o klimacie powołują się na raport IPCC (Intergovermental Panel on Climate Change). Jest to raport mający ponad 2400 stron. Kto by tyle czytał?! Dlatego przygotowano 32-stronicowe podsumowanie dla „twórców polityki klimatycznej” (Summary for Policymakers). Pobieżnie przejrzałem oba dokumenty, korzystając z wiedzy zdobytej na studiach.

 

Panika

Według abstraktu raportu (czyli tej krótkiej wersji) za ocieplenie klimatu odpowiada tzw. wymuszanie radiacyjne (str. 11), które powoduje akumulację dodatkowego ciepła w systemie klimatycznym. Ma to być spowodowane antropogeniczą emisją gazów cieplarnianych (abstrakt skupia się na CO2, CH4, N2O, str. 4), częściowo maskowaną chłodzącym wpływem aerozoli (str. 7). Dodatkowo sugeruje się, że za fale upałów, nawalne opady, susze, cyklony tropikalne i inne ekstremalne zjawiska pogodowe także są związane z działalnością człowieka (str. 8). Na tych założeniach buduje się modele klimatyczne, z których wynika, że nasza planeta spłonie.

Mam wrażenie, że w podsumowaniu dla „twórców polityki” (polityków, lobbystów i handlowców) po jednej stronie równania stawia się obserwowane ocieplenie, a po drugiej wyłącznie fizykę atmosfery. Ignoruje się inne czynniki klimatotwórcze. Uwaga! Są one wspominane w dłuższej wersji! Podnosi się krzyk na temat jednego czynnika, przemilczając inne. 

W ten sposób wywołuje się panikę na tle emisji słabego gazu cieplarnianego, jakim jest dwutlenek węgla. Panika zmusza nas do działania! I nie chodzi mi o żarty w stylu przyklejania się do asfaltu, czy bandytyzm w postaci oblewania arcydzieł sztuki farbą. Jest to zresztą miarą zidiocenia – komuś „oil painting” (malarstwo olejne, i chodzi głównie o olej lniany) skojarzyło się z „oil” – ropą.

 

Co wpływa na klimat

Tymczasem na klimat wpływa cały szereg zjawisk i czynników. Cyrkulacja północnoatlantycka, El Nino, prądy strumieniowe, cykle orbitalne Milankowicia, aktywność Słońca, etc. etc. Są ich dziesiątki, jeśli nie setki, oraz skomplikowane wzajemne relacje między nimi. Wiemy, że w wyniku cykli Milankowicia co kilkanaście tysięcy lat Sahara staje się zieloną sawanną. Obecnie jest gigantyczną, gorącą pustynią i powiększa się. Coraz więcej mas powietrza ogrzewa się i coraz częściej nadpływa nad Europę powodując fale upałów. Człowiek tylko wpisał się w długotrwały cykl, przyspieszając pustynnienie Sahelu (powiększanie Sahary). Jak? Mówiąc krótko: Francuzi potrzebowali bawełny i na przełomie XIX i XX wieku zaczęli ją uprawiać nad Nigrem. Z bawełny woda szybko paruje. W Indiach to nie problem. W Sahelu – obniża się poziom wód gruntowych, i Sahara szybciej się powiększa. Można ten proces powstrzymać, robi się to, i w rejonie Senegalu cofa(!) - zmieniając sposób upraw.

W Azji Centralnej prawie zaniknęło Jezioro Aralskie. Step zmienił się w półpustynie i pustynie. I tutaj podobnie: Rosjanie potrzebowali bawełny i nad Syr-Darią oraz Amu-Darią ją posadzili. To jest przyczyna zmiany krajobrazu w całym regionie, a w konsekwencji zmiany tendencji pogodowych. Na Bliskim Wschodzie zaczęto uprawiać pomarańcze i znów - w wyniku transpiracji (parowania z roślin) - następuje obniżenie wód Jordanu, wód gruntowych, i pustynnienie. 

O Polsce mówi się, że ma zasoby wodne porównywalne z pustynnym Egiptem, i że jest to skutkiem zmian klimatu. Za niski poziom naszych zasobów wodnych odpowiada mania meliorowania każdego skrawka w czasach PRL. Dziwne zabiegi hydrotechniczne (jak np. wypadki osuszania starorzeczy; w moim sąsiedztwie rolnicy uprawiający truskawki cierpią na wieloletnią suszę, bo ktoś im postanowił zbudować zbiornik retencyjny, który zamiast gromadzić wodę - rozcina i drenuje wartwę wodonośną). Najważniejsze są jednak kopalnie odkrywkowe na Niżu. Lecz kiedy zakończą wydobycie (oby jak najpóźniej), zostaną zmienione w głębokie zbiorniki słodkiej wody i nasze zasoby nie tylko się odbudują, ale zapewne powiększą.

Obserwujemy globalny wzrost temperatur w XX wieku. Twierdzi się, że wynika to z emisji gazów cieplarniach od czasu rewolucji przemysłowej. Ale rewolucja przemysłowa - to także rozlewanie się miast. Wszyscy znamy zjawisko miejskiej wyspy ciepła. Poprzez masowe brukowanie, wylewanie betonu i asfaltu zmieniamy teren wcześniej pokryty roślinnością w sztuczną szybko nagrzewającą się skałę. Wiemy doskonale, jak potrafi się nagrzać wybrukowany rynek, czy gigantyczny parking przed supermarketem. Zmienia się albedo, stosunki wodne (woda spływa i paruje, zamiast utrzymywać się w gruncie), pojawia się bryza miejska. Zjawiska te zmieniają bilans cieplny atmosfery, ale żadne z nich... nie emituje gazów cieplarnianych. 

Miasta w ostatnich dwóch stuleciach nie tylko się powiększyły, zaczęły się łączyć. W Japonii, Chinach, Kaliforni, wokół Nowego Jorku i wielu innych miejscach powstały megalopolis. Miejskie wyspy ciepła rozlały się na całe regiony. I - klimatolodzy nie zauważają, że zmiany lokalne i regionalne sumują się do globalnego wzrostu temperatury? Skupiają się wyłącznie na CO2, pomijając całą resztę? W pełnym raporcie IPCC frazy dotyczące powyższych kwestii wyskakują podczas wyszukiwania. W "Summary for Policymakers" - już nie. 

 

Handel powietrzem

Oba raporty tylko przeglądałem, upraszczam, pomijam i czynię popularnonaukowy skrót. Chcę zwrócić uwagę, że zmiany klimatu to nie tylko emisja CO2. CO2 to słaby gaz cieplarniany i - jak się zdaje - tylko wytrych marketingowy. 

A w ramach „walki z klimatem” zmusza się nas do handlu powietrzem. Alchemicy wszystkich czasów marzyli o wyczarowywaniu złota z powietrza! Dziś się udaje! Unijny system handlu emisjami (na terenie UE odbywający się głównie w Lipsku w Niemczech) ogranicza się tylko do CO2 (co z innymi gazami?) i pozwala dobrze zarobić! W 2009 roku Europol informował, że w niektórych krajach defraudacje mogły sięgać 90% wartości wymienianych wartości (o czym wspomina nawet Wikipedia).

Koszty ponoszą głównie kraje biedniejsze, wcześniej okupowane przez blok komunistyczny (m.in. Polska). A zarabiają na tym rozwinięte kraje „starej Unii”. Przy czym np. Niemcy po prostu kłamią nt. swoich emisji. Przypomnę tylko gigantyczną aferę Volkswagena, który fałszował testy emisji swoich samochodów. Ostatnio wyszło też na jaw, że niemieckie kopalnie emitują 184 (sto osiemdziesiąt cztery, sic!) razy więcej metanu, niż deklarują. Ale za spekulacyjny handel ETS – to my mamy płacić.

Zmusza się nas też do zakupu tzw. „zielonych technologii” – wiatraków, paneli fotowoltaicznych, pomp ciepła, samochodów elektrycznych… Po pierwsze – nie są one zielone. Do ich wytworzenia potrzebne są surowce, przy których wydobyciu dochodzi do ogromnych szkód środowiskowych, emisji i zanieczyszczeń. Są również bardzo trudne w recyklingu (do niedawna zużyte śmigła wiatraków można było tylko zakopać). W razie pożaru – emitują bardzo szkodliwe, toksyczne dymy, i są bardzo trudne w ugaszeniu. Zarabiają na nich głównie Chiny, które posiadają monopol na większość surowców ziem rzadkich (G.Pitron, Wojna o metale rzadkie, 2018). Zaś w Europie… Niemcy, które stały się głównym „lobbystą” i „dystrybutorem” tych rozwiązań. Przesiąknięta korupcją Bruksela, jest tylko narzędziem legislacyjnego wymuszenia tych nieefektywnych zakupów. 

Zmusza się nas też do dalszego ograniczania emisji CO2, mimo, że Polska w ciągu ostatnich 30-kilku lat uczyniła pod tym względem jedne z największych postępów na świecie. Skutkiem będzie gigantyczny wzrost rachunków, dodatkowych opłat, paraliż transportu, ograniczenie produkcji przemysłowej i rolniczej – słowem: katastrofa gospodarcza. Tymczasem Chiny i inne kraje (w ramach Unii znów Niemcy) zwiększają wydobycie i spalanie węgla. Nas zmusza się do zamykania kopalni i elektrowni (Bogatynia, w moim regionie grozi to Bełchatowowi), podczas gdy Niemcy wycinają puszczę pod nowe odkrywki. My mamy zabić naszą gospodarkę, a inni mogą w tym czasie zwiększać emisje – i to ma uratować nas przed globalnym ociepleniem?

 

Zielona katastrofa

Załóżmy na chwilę, że marketingowcy globalnego ocieplenia mają jednak rację i wpływ emitowanego przez człowieka CO2 na klimat jest tak silny, że grozi spaleniem planety. Czemu jako rozwiązanie podsuwa się nam wyłącznie destrukcyjne dla gospodarek ograniczenie emisji? Czemu zapomina się o… zwiększaniu pochłaniania? Przyczyna wydaje się być prosta... dwutlenek węgla pochłaniają rośliny – a na nich marża jest dużo niższa…

Przed nami rysuje się scenariusz Zielonego Ładu, w którym – jeśli nie będzie Cię stać na wyższe rachunki, na kolejną wymianę pieca, czy docieplenie domu (a za chwilę znowu zmieni się normy, by wymusić kolejny kredyt i remont) – będziesz musiał się domu lub mieszkania pozbyć. Na kredytach i na odwróconej hipotece - zarobią banki. Na sprzedaży „zielonych” rozwiązań - zarobią niemieccy sprzedawcy i chińscy producenci. A Polacy – stracą.

Tym nam właśnie grozi Zielony Ład, który wynika z panicznej religii klimatycznej. Ten scenariusz można jednak powstrzymać. Można zmienić samobójczy kurs Unii Europejskiej – 9 czerwca przy urnach wyborczych.

*śródtytuły od Redakcji

[autor jest magistrem geografii i publicystą]
 


 

POLECANE
Ekspert: Nowa Piramida Żywienia USA to piekło dla korporacji spożywczych gorące
Ekspert: Nowa Piramida Żywienia USA to piekło dla korporacji spożywczych

„Nowa Piramida Żywienia USA to piekło dla korporacji spożywczych” - ocenił w mediach społecznościowych Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący zarządu, Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny.

Druzgocąca ocena Copa-Cogeca po spotkaniu ministrów rolnictwa z ostatniej chwili
Druzgocąca ocena Copa-Cogeca po spotkaniu ministrów rolnictwa

Po mobilizacji 10 000 rolników ze wszystkich 27 państw członkowskich UE w dniu 18 grudnia 2025 r. ministrowie rolnictwa UE spotkali się dziś na nadzwyczajnym posiedzeniu z komisarzami Hansenem, Šefčovičem i Várhelyim, a także ministrem prezydencji Rady Panayiotou. Spotkanie miało na celu omówienie pilnych wyzwań, jakie postawiła społeczność rolnicza i które doprowadziły sektor do punktu krytycznego.

Organizacje rolnicze zaapelowały o odrzucenie umowy UE-Mercosur z ostatniej chwili
Organizacje rolnicze zaapelowały o odrzucenie umowy UE-Mercosur

Organizacje rolnicze w Belgii zaapelowały w środę o odrzucenie umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a organizacją Mercosur w jej obecnej formie. Rolnicy obawiają się nieuczciwej konkurencji ze strony państw Ameryki Południowej.

Wszyscy za to zapłacimy tylko u nas
Wszyscy za to zapłacimy

Prawo w konstytucji i ustawach nie jest martwym zbiorem paragrafów, którym władza może dowolnie manipulować, ani dekoracją w gabinecie ministrów. To przede wszystkim prawo człowieka, gwarancja jego bezpieczeństwa i pewności, że państwo nie stanie się polem eksperymentów politycznych. „Spór o praworządność” to nie jest jakaś abstrakcja, bo konkretni obywatele na tym cierpią i tak o tym powinniśmy w Polsce rozmawiać.

„Iustitia” chce spotkania z prezydentem. „Szczyt bezczelności” gorące
„Iustitia” chce spotkania z prezydentem. „Szczyt bezczelności”

Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia" skierowało do Kancelarii Prezydenta list z prośbą o spotkanie i merytoryczny dialog. Jego treść opublikowało w mediach społecznościowych.

KE zaproponowała tymczasowe zawieszenie ceł na nawozy, aby wspomóc rolników z ostatniej chwili
KE zaproponowała tymczasowe zawieszenie ceł na nawozy, aby wspomóc rolników

Komisja Europejska zaproponowała w środę tymczasowe zawieszenie unijnych ceł na niektóre nawozy, aby obniżyć ich ceny i wspomóc rolników. Komisarz UE ds. handlu Marosz Szefczovicz powiedział, że „środek ten może wejść w życie szybko w 2026 roku”.

Administracja Trumpa odwraca piramidę żywienia Wiadomości
Administracja Trumpa odwraca piramidę żywienia

„Lepsze zdrowie zaczyna się na talerzu — nie w apteczce. Nowe wytyczne żywieniowe dla Amerykanów definiują prawdziwą żywność jako pełnowartościową, bogatą w składniki odżywcze i występującą naturalnie, umieszczając ją z powrotem w centrum naszej diety” – poinformowała amerykańska administracja, prezentując nową piramidę żywieniową.

Rubio nakreślił plan dla Wenezueli obejmujący stabilizację, odbudowę i transformację z ostatniej chwili
Rubio nakreślił plan dla Wenezueli obejmujący stabilizację, odbudowę i transformację

Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio nakreślił w środę trzyetapowy plan działań wobec Wenezueli po obaleniu 3 stycznia przez siły USA jej autorytarnego przywódcy Nicolasa Maduro. Plan obejmuje stabilizację kraju, odbudowę jego gospodarki oraz demokratyczną transformację.

Prezydent podpisał reformę orzecznictwa lekarskiego w ZUS i kontroli L4 Wiadomości
Prezydent podpisał reformę orzecznictwa lekarskiego w ZUS i kontroli L4

Prezydent Karol Nawrocki podpisał reformę orzecznictwa lekarskiego w ZUS, która wprowadza też nowe zasady kontroli zwolnień lekarskich – poinformowała w środę Kancelaria Prezydenta RP. Celem nowych przepisów jest m.in. uszczelnienie systemu kontroli prawidłowości wykorzystywania L4.

Mjr Rocco Spencer: Trump musi przejąć i sprzedać 300 wenezuelskich tankowców, aby wykonać wyrok gorące
Mjr Rocco Spencer: Trump musi przejąć i sprzedać 300 wenezuelskich tankowców, aby wykonać wyrok

„Trump nie jest «pirackim statkiem» — Musi przejąć i sprzedać 300 wenezuelskich tankowców, aby spełnić wyrok Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości wydany z powództwa firm USA” – napisał na Facebooku mjr Rocco Spencer, emerytowany oficer amerykańskiej armii.

REKLAMA

[List do Redakcji] Oszustwo klimatyczne

Na czym polega oszustwo klimatyczne? Obserwujemy przecież globalny wzrost temperatur. A naukowcy doszli do konsensusu, że jest to spowodowane działalnością człowieka. Na czym więc polega oszustwo klimatyczne? Nie po raz pierwszy zdarza się, że szlachetne intencje (ochrony środowiska), trafiają do naiwności decydentów, a tak naprawdę stoi za nimi wielki biznes.
Ziemia. Ilustracja poglądowa
Ziemia. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Przedstawiciele „religii klimatycznej”, wszelcy lobbyści, mówiąc o klimacie powołują się na raport IPCC (Intergovermental Panel on Climate Change). Jest to raport mający ponad 2400 stron. Kto by tyle czytał?! Dlatego przygotowano 32-stronicowe podsumowanie dla „twórców polityki klimatycznej” (Summary for Policymakers). Pobieżnie przejrzałem oba dokumenty, korzystając z wiedzy zdobytej na studiach.

 

Panika

Według abstraktu raportu (czyli tej krótkiej wersji) za ocieplenie klimatu odpowiada tzw. wymuszanie radiacyjne (str. 11), które powoduje akumulację dodatkowego ciepła w systemie klimatycznym. Ma to być spowodowane antropogeniczą emisją gazów cieplarnianych (abstrakt skupia się na CO2, CH4, N2O, str. 4), częściowo maskowaną chłodzącym wpływem aerozoli (str. 7). Dodatkowo sugeruje się, że za fale upałów, nawalne opady, susze, cyklony tropikalne i inne ekstremalne zjawiska pogodowe także są związane z działalnością człowieka (str. 8). Na tych założeniach buduje się modele klimatyczne, z których wynika, że nasza planeta spłonie.

Mam wrażenie, że w podsumowaniu dla „twórców polityki” (polityków, lobbystów i handlowców) po jednej stronie równania stawia się obserwowane ocieplenie, a po drugiej wyłącznie fizykę atmosfery. Ignoruje się inne czynniki klimatotwórcze. Uwaga! Są one wspominane w dłuższej wersji! Podnosi się krzyk na temat jednego czynnika, przemilczając inne. 

W ten sposób wywołuje się panikę na tle emisji słabego gazu cieplarnianego, jakim jest dwutlenek węgla. Panika zmusza nas do działania! I nie chodzi mi o żarty w stylu przyklejania się do asfaltu, czy bandytyzm w postaci oblewania arcydzieł sztuki farbą. Jest to zresztą miarą zidiocenia – komuś „oil painting” (malarstwo olejne, i chodzi głównie o olej lniany) skojarzyło się z „oil” – ropą.

 

Co wpływa na klimat

Tymczasem na klimat wpływa cały szereg zjawisk i czynników. Cyrkulacja północnoatlantycka, El Nino, prądy strumieniowe, cykle orbitalne Milankowicia, aktywność Słońca, etc. etc. Są ich dziesiątki, jeśli nie setki, oraz skomplikowane wzajemne relacje między nimi. Wiemy, że w wyniku cykli Milankowicia co kilkanaście tysięcy lat Sahara staje się zieloną sawanną. Obecnie jest gigantyczną, gorącą pustynią i powiększa się. Coraz więcej mas powietrza ogrzewa się i coraz częściej nadpływa nad Europę powodując fale upałów. Człowiek tylko wpisał się w długotrwały cykl, przyspieszając pustynnienie Sahelu (powiększanie Sahary). Jak? Mówiąc krótko: Francuzi potrzebowali bawełny i na przełomie XIX i XX wieku zaczęli ją uprawiać nad Nigrem. Z bawełny woda szybko paruje. W Indiach to nie problem. W Sahelu – obniża się poziom wód gruntowych, i Sahara szybciej się powiększa. Można ten proces powstrzymać, robi się to, i w rejonie Senegalu cofa(!) - zmieniając sposób upraw.

W Azji Centralnej prawie zaniknęło Jezioro Aralskie. Step zmienił się w półpustynie i pustynie. I tutaj podobnie: Rosjanie potrzebowali bawełny i nad Syr-Darią oraz Amu-Darią ją posadzili. To jest przyczyna zmiany krajobrazu w całym regionie, a w konsekwencji zmiany tendencji pogodowych. Na Bliskim Wschodzie zaczęto uprawiać pomarańcze i znów - w wyniku transpiracji (parowania z roślin) - następuje obniżenie wód Jordanu, wód gruntowych, i pustynnienie. 

O Polsce mówi się, że ma zasoby wodne porównywalne z pustynnym Egiptem, i że jest to skutkiem zmian klimatu. Za niski poziom naszych zasobów wodnych odpowiada mania meliorowania każdego skrawka w czasach PRL. Dziwne zabiegi hydrotechniczne (jak np. wypadki osuszania starorzeczy; w moim sąsiedztwie rolnicy uprawiający truskawki cierpią na wieloletnią suszę, bo ktoś im postanowił zbudować zbiornik retencyjny, który zamiast gromadzić wodę - rozcina i drenuje wartwę wodonośną). Najważniejsze są jednak kopalnie odkrywkowe na Niżu. Lecz kiedy zakończą wydobycie (oby jak najpóźniej), zostaną zmienione w głębokie zbiorniki słodkiej wody i nasze zasoby nie tylko się odbudują, ale zapewne powiększą.

Obserwujemy globalny wzrost temperatur w XX wieku. Twierdzi się, że wynika to z emisji gazów cieplarniach od czasu rewolucji przemysłowej. Ale rewolucja przemysłowa - to także rozlewanie się miast. Wszyscy znamy zjawisko miejskiej wyspy ciepła. Poprzez masowe brukowanie, wylewanie betonu i asfaltu zmieniamy teren wcześniej pokryty roślinnością w sztuczną szybko nagrzewającą się skałę. Wiemy doskonale, jak potrafi się nagrzać wybrukowany rynek, czy gigantyczny parking przed supermarketem. Zmienia się albedo, stosunki wodne (woda spływa i paruje, zamiast utrzymywać się w gruncie), pojawia się bryza miejska. Zjawiska te zmieniają bilans cieplny atmosfery, ale żadne z nich... nie emituje gazów cieplarnianych. 

Miasta w ostatnich dwóch stuleciach nie tylko się powiększyły, zaczęły się łączyć. W Japonii, Chinach, Kaliforni, wokół Nowego Jorku i wielu innych miejscach powstały megalopolis. Miejskie wyspy ciepła rozlały się na całe regiony. I - klimatolodzy nie zauważają, że zmiany lokalne i regionalne sumują się do globalnego wzrostu temperatury? Skupiają się wyłącznie na CO2, pomijając całą resztę? W pełnym raporcie IPCC frazy dotyczące powyższych kwestii wyskakują podczas wyszukiwania. W "Summary for Policymakers" - już nie. 

 

Handel powietrzem

Oba raporty tylko przeglądałem, upraszczam, pomijam i czynię popularnonaukowy skrót. Chcę zwrócić uwagę, że zmiany klimatu to nie tylko emisja CO2. CO2 to słaby gaz cieplarniany i - jak się zdaje - tylko wytrych marketingowy. 

A w ramach „walki z klimatem” zmusza się nas do handlu powietrzem. Alchemicy wszystkich czasów marzyli o wyczarowywaniu złota z powietrza! Dziś się udaje! Unijny system handlu emisjami (na terenie UE odbywający się głównie w Lipsku w Niemczech) ogranicza się tylko do CO2 (co z innymi gazami?) i pozwala dobrze zarobić! W 2009 roku Europol informował, że w niektórych krajach defraudacje mogły sięgać 90% wartości wymienianych wartości (o czym wspomina nawet Wikipedia).

Koszty ponoszą głównie kraje biedniejsze, wcześniej okupowane przez blok komunistyczny (m.in. Polska). A zarabiają na tym rozwinięte kraje „starej Unii”. Przy czym np. Niemcy po prostu kłamią nt. swoich emisji. Przypomnę tylko gigantyczną aferę Volkswagena, który fałszował testy emisji swoich samochodów. Ostatnio wyszło też na jaw, że niemieckie kopalnie emitują 184 (sto osiemdziesiąt cztery, sic!) razy więcej metanu, niż deklarują. Ale za spekulacyjny handel ETS – to my mamy płacić.

Zmusza się nas też do zakupu tzw. „zielonych technologii” – wiatraków, paneli fotowoltaicznych, pomp ciepła, samochodów elektrycznych… Po pierwsze – nie są one zielone. Do ich wytworzenia potrzebne są surowce, przy których wydobyciu dochodzi do ogromnych szkód środowiskowych, emisji i zanieczyszczeń. Są również bardzo trudne w recyklingu (do niedawna zużyte śmigła wiatraków można było tylko zakopać). W razie pożaru – emitują bardzo szkodliwe, toksyczne dymy, i są bardzo trudne w ugaszeniu. Zarabiają na nich głównie Chiny, które posiadają monopol na większość surowców ziem rzadkich (G.Pitron, Wojna o metale rzadkie, 2018). Zaś w Europie… Niemcy, które stały się głównym „lobbystą” i „dystrybutorem” tych rozwiązań. Przesiąknięta korupcją Bruksela, jest tylko narzędziem legislacyjnego wymuszenia tych nieefektywnych zakupów. 

Zmusza się nas też do dalszego ograniczania emisji CO2, mimo, że Polska w ciągu ostatnich 30-kilku lat uczyniła pod tym względem jedne z największych postępów na świecie. Skutkiem będzie gigantyczny wzrost rachunków, dodatkowych opłat, paraliż transportu, ograniczenie produkcji przemysłowej i rolniczej – słowem: katastrofa gospodarcza. Tymczasem Chiny i inne kraje (w ramach Unii znów Niemcy) zwiększają wydobycie i spalanie węgla. Nas zmusza się do zamykania kopalni i elektrowni (Bogatynia, w moim regionie grozi to Bełchatowowi), podczas gdy Niemcy wycinają puszczę pod nowe odkrywki. My mamy zabić naszą gospodarkę, a inni mogą w tym czasie zwiększać emisje – i to ma uratować nas przed globalnym ociepleniem?

 

Zielona katastrofa

Załóżmy na chwilę, że marketingowcy globalnego ocieplenia mają jednak rację i wpływ emitowanego przez człowieka CO2 na klimat jest tak silny, że grozi spaleniem planety. Czemu jako rozwiązanie podsuwa się nam wyłącznie destrukcyjne dla gospodarek ograniczenie emisji? Czemu zapomina się o… zwiększaniu pochłaniania? Przyczyna wydaje się być prosta... dwutlenek węgla pochłaniają rośliny – a na nich marża jest dużo niższa…

Przed nami rysuje się scenariusz Zielonego Ładu, w którym – jeśli nie będzie Cię stać na wyższe rachunki, na kolejną wymianę pieca, czy docieplenie domu (a za chwilę znowu zmieni się normy, by wymusić kolejny kredyt i remont) – będziesz musiał się domu lub mieszkania pozbyć. Na kredytach i na odwróconej hipotece - zarobią banki. Na sprzedaży „zielonych” rozwiązań - zarobią niemieccy sprzedawcy i chińscy producenci. A Polacy – stracą.

Tym nam właśnie grozi Zielony Ład, który wynika z panicznej religii klimatycznej. Ten scenariusz można jednak powstrzymać. Można zmienić samobójczy kurs Unii Europejskiej – 9 czerwca przy urnach wyborczych.

*śródtytuły od Redakcji

[autor jest magistrem geografii i publicystą]
 



 

Polecane