Odwet za pikietę? Przewodnicząca „S” w Stokrotce: Pracodawca wyszukuje te osoby i nie przedłuża im umowy

Związkowcy ze Stokrotki domagali się przestrzegania prawa i przywrócenia do pracy zwolnionej, z podejrzeniem naruszenia prawa, pani Eweliny.
To jednak nie koniec listy zarzutów wobec pracodawcy, jakie przedstawili związkowcy. Wypisali ich długi rejestr i umieścili na kartkach w kolorze żółtym, zielonym i czerwonym. Można tam było przeczytać między innymi: "stop dyskryminacji", "1 pensja - 3 etaty", "wolny dostęp do informacji", "pracownik też człowiek" i wiele innych.

Przewodnicząca organizacji NSZZ "Solidarność" w tej sieci handlowej ocenia, że dziś sytuacja wygląda jeszcze gorzej i do wspominanych wyżej zarzutów dodaje szykanowanie członków Związku, którzy wzięli udział w pikiecie.
- W świat poszły zdjęcia i teraz pracodawca wyszukuje te osoby i na przykład nie przedłuża im umowy o pracę - powiedziała lubelskiej Solidarności Alicja Symbor, przewodnicząca "S" w Stokrotce.
Organizacja jest od miesięcy w sporze zbiorowym z pracodawcą. Teraz, po podpisaniu protokołu rozbieżności, związkowcy czekają na mediacje z prezesem firmy.
"Jedynym plusem majowej pikiety jest fakt, że hasło: «stop dla jazdy pod zakazy» wywołało reakcję zarządzających firmą i kierowcy, przynajmniej częściowo, mają zapewniony legalny wjazd na teren np. osiedli" - czytamy na stronie lubelskiej "S".
Komentarze
Solidarność nie odpuszcza. Bartłomiej Mickiewicz: Będziemy przed Trybunałem i będziemy go bronić

Przewodnicząca Janina Książek wraca do pracy. Sąd wydał zabezpieczenie
Ludzie Solidarności, którzy odeszli w minionym roku
Solidarność dyżuruje przed TK. Dziś Rzeszów przejął wartę od Regionu Piotrkowskiego

Przedstawiciele Solidarności z całej Polski przybywają przed Trybunał Konstytucyjny



