Szukaj
Konto

Bartłomiej Mickiewicz o sytuacji wokół TK: Balansujemy na granicy

Bartłomiej Mickiewicz przed TK
Źródło: Tysol.pl | Autor: M. Żegliński | Licencja: Tysol.pl | Bartłomiej Mickiewicz przed TK
- W tej chwili łamane są zasady demokracji. Wobec tego Solidarność nie mogła już dłużej milczeć. Musieliśmy wziąć udział w tym proteście i dlatego jesteśmy pod Trybunałem Konstytucyjnym - powiedział wczoraj wieczorem w programie "Polski Punkt Widzenia" na antenie TV Trwam Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
Co musisz wiedzieć:
  • Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" był wczoraj gościem w programie "Polski Punkt Widzenia" na antenie TV Trwam.
  • Rozmawiano przede wszystkim o sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego i udziału Solidarności w proteście przed TK.

 

„Zasady demokracji są łamane”

Jak podkreślił Bartłomiej Mickiewicz, członkowie Solidarności byli obecni przed Trybunałem Konstytucyjnym od początku protestu, jednak decyzja o oficjalnym zaangażowaniu Związku zapadła po wydarzeniach związanych z wejściem do Trybunału Waldemara Berka. Zdaniem związkowca sytuacja przekroczyła granicę, wobec której Solidarność nie mogła pozostać obojętna.

Sytuacja eskalowała, aż kilka dni temu, dokładnie w środę osoba, co do której są wątpliwości, to jest bardzo ważne, próbowała siłowo wejść i zająć fotel sędziego Trybunału Konstytucyjnego, uważając chyba, że przez to, że się usiądzie za jakimś biurkiem, to się stajemy sędzią. No, nie stajemy się tym sędzią. Wówczas postanowiliśmy po prostu zacząć działać

 – wyjaśnił zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ "S".

Przypomniał, że już wcześniej Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” przyjęła stanowisko dotyczące sytuacji wokół Trybunału.

Tydzień wcześniej Komisja Krajowa podjęła, myślę, że bardzo mocne stanowisko w tej sprawie. Uznaliśmy, że nie można pozwalać na to, żeby w demokratycznym kraju działy się takie rzeczy, a Solidarność i członkowie Solidarności poświęcali pracę, rodzinę i często nawet niektórzy swoje życie, żebyśmy żyli w demokratycznym państwie. W tej chwili łamane są zasady demokracji. Wobec tego Solidarność nie mogła już dłużej milczeć. Musieliśmy wziąć udział w tym proteście i dlatego jesteśmy pod Trybunałem

 – zaznaczył.

Bartłomiej Mickiewicz przyznał, że sposób, w jaki doszło do wejścia Berka do Trybunału w asyście policji, był dla niego zaskoczeniem.

Nie spodziewałem się, że do tego dojdzie. Nie spodziewałem się, że takie decyzje zostaną podjęte. Miałem do końca nadzieję, że rozwiązane to zostanie w sposób taki, w jaki rozwiązane być powinno, czyli pokojowy i merytoryczny. No niestety tak się nie wydarzyło

 – powiedział.

Solidarność zapowiedziała długotrwałą obecność przed Trybunałem, codziennie będzie tam dyżurować inna struktura Związku.  Przewodniczący Mickiewicz podkreślił również znaczenie obecności Piotra Dudy, przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność”, wśród protestujących. 

Obecność przewodniczącego Piotra Dudy na pewno jest dużym wzmocnieniem dla protestujących. A za Piotrem Dudą, proszę pamiętać, stoi cała Solidarność. To jest ogromna organizacja z ogromnymi tradycjami

 – podkreślił.

Jesteśmy przygotowani na naprawdę bardzo długi czas pobytu pod Trybunałem. Rozmawiam z ludźmi, którzy tam są, oni wyrażają zadowolenie z tego, że Solidarność włączyła się, tak fizycznie włączyła się do tej akcji. Także będziemy ich wspierać

 – zadeklarował Mickiewicz.

Należy się spodziewać wszystkiego

 – dodał, odnosząc się do doniesień o używaniu siły wobec protestujących.

 

„Z jakiego powodu mają na tym cierpieć zwykli pracownicy?”

Jednym z wątków rozmowy była sytuacja pracowników Trybunału Konstytucyjnego. Bartłomiej Mickiewicz wskazał, że w projekcie budżetu na kolejny rok nie przewidziano pieniędzy na wynagrodzenia personelu tej instytucji. Jego zdaniem skutków sporu dotyczącego Trybunału nie mogą ponosić osoby zatrudnione przy jego codziennym funkcjonowaniu.

Przewodniczący Duda wczoraj rozmawiał z prezesem Święczkowskim na ten temat. Sędziowie dadzą sobie radę. Ale nie jest winą pracowników, którzy pracują w takiej instytucji, jaką jest Trybunał, to, że pracują akurat w takiej instytucji. Chodzi o cały personel, tam jest naprawdę kilkaset osób personelu, które wykonują różne zadania i naprawdę jest to karygodne, żeby ten personel pozbawiać, a de facto tak się wydarzyło, środków finansowych. Od 1 stycznia te osoby nie będą miały wynagrodzeń

 – ostrzegł.

Jak podkreślił, Solidarność poruszyła tę kwestię podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego.

Solidarność była jedyną organizacją związkową, która podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego ten temat w ogóle podjęła. Kuriozalne jest stwierdzenie Ministerstwa Finansów, że oczywiście zdają sobie z tego sprawę, że posłowie budżet mogą zmienić w każdej chwili, ale na tę chwilę takich środków finansowych na ten cel, na wynagrodzenia dla personelu obsługi Trybunału Konstytucyjnego, nie zaplanowano

 – relacjonował.

 

„Balansujemy na granicy”

W rozmowie pojawiła się także kwestia postawy prezydenta Karola Nawrockiego wobec ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego i krytycznych wypowiedzi premiera pod adresem głowy państwa. Bartłomiej Mickiewicz bronił działań prezydenta, argumentując, że stał on na straży Konstytucji i miał obowiązek pilnować przestrzegania jej przepisów. Powołał się przy tym na opinię konstytucjonalisty prof. Ryszarda Piotrowskiego.

Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej według Konstytucji jest strażnikiem Konstytucji. Wobec tego ma obowiązek, i to potwierdził myślę, że wybitny konstytucjonalista pan profesor Piotrowski, odmówić ślubowania osobie, która nie spełnia formalnych przesłanek do tego, aby być sędzią Trybunału

 – argumentował.

W jego ocenie działania rządu mogły prowadzić do próby ograniczenia uprawnień prezydenta, a nawet podważenia jego pozycji ustrojowej.

Pan prezydent wywiązuje się absolutnie właściwie ze swoich obowiązków. Cała ta "zabawa" pana premiera, cała ta kuriozalna sytuacja ma na celu to, żeby ograniczyć uprawnienia pana prezydenta albo nawet pozbawić pana prezydenta urzędu, co jest bardzo niebezpieczne dla Polski

 – powiedział.

Bartłomiej Mickiewicz ostrzegł, że ewentualna próba odsunięcia Karola Nawrockiego od urzędu mogłaby doprowadzić do gwałtownego wzrostu napięć społecznych.

W tej chwili balansujemy na granicy. Przypominam, na pana prezydenta zagłosowało ponad 10 milionów obywateli Polski. Jest to naprawdę bardzo duża grupa. Pana prezydenta popiera też Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, więc proponowałbym naprawdę z takimi radykalnymi krokami uważać, dlatego że to może być ta granica, po przekroczeniu której naprawdę nie będzie dobrze

 – przestrzegł.

 

„To jest odwrócenie uwagi od sytuacji gospodarczej”

Zdaniem Bartłomieja Mickiewicza konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego ma również wymiar polityczny. W jego ocenie skupianie uwagi opinii publicznej na sporach ustrojowych pozwalało rządzącym odwracać uwagę od problemów gospodarczych i finansów publicznych.

Wiceszef Solidarności zwrócił szczególną uwagę na możliwe konsekwencje procedury nadmiernego deficytu, przede wszystkim dla pracowników sfery budżetowej i osób korzystających ze świadczeń społecznych.

Dla pracowników budżetówki w gruncie rzeczy niesie to największe skutki. Dlatego, że to spowoduje absolutny brak jakichkolwiek regulacji płacowych w budżetówce. Może spowodować również obcinanie świadczeń socjalnych, i to już dotyczy nie tylko budżetówki, tylko wszystkich Polaków, obcinanie emerytur, wszelkiego rodzaju dodatków, 800+, całego socjalu. To są naprawdę ogromne konsekwencje

 – przekonywał.

Wyraził także obawy dotyczące ewentualnego przeniesienia części kompetencji nadzorczych nad polskim rynkiem kapitałowym na poziom unijny. Jak zaznaczył, jego zdaniem również o takich sprawach należało prowadzić publiczną debatę, zamiast koncentrować ją wyłącznie na sporze o Trybunał.

 

Dwie manifestacje. Solidarność upomina się o polską szkołę

Wiceszef związku zapowiedział dzisiejszą demonstrację Solidarności w obronie polskiej oświaty i świata nauki, która dziś odbędzie się na placu Zamkowym. Następnie związkowcy zamierzają uczestniczyć w proteście przed Trybunałem Konstytucyjnym. Bartłomiej Mickiewicz podkreślił, że protest środowisk oświatowych dotyczy zarówno wynagrodzeń nauczycieli, jak i kierunku zmian w polskiej edukacji.

Ta demonstracja jest bardzo ważna z bardzo wielu względów. Po pierwsze, wynagrodzenia nauczycieli. No to, co mówiliśmy, procedura nadmiernego deficytu dotknie nauczycieli, wszystkich nauczycieli, którzy są częścią sfery budżetowej i to ogromną częścią, bo to jest naprawdę bardzo duża grupa ludzi, ale widzimy, co się dzieje w polskich szkołach

 – powiedział.

Wśród budzących jego sprzeciw zmian wymienił również edukację zdrowotną, a zwłaszcza kwestie związane z edukacją seksualną. Wyraził obawę, że zakres obowiązkowych zajęć mógłby zostać w przyszłości rozszerzony. Przewodniczący Mickiewicz zachęcił do udziału w manifestacji oświatowej, a następnie do przybycia o godzinie 14 przed Trybunał Konstytucyjny.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.10.2026 10:04
Źródło: TV Trwam