Wybory w Rumunii - lekcja dla Polski

- Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Rumunii została anulowana pod wątpliwym pretekstem
- Powtórzoną pierwszą turę wygrał prawicowy George Simion
- Druga turę wyborów prezydenckich w Rumunii wygrał globalistyczny Nicusor Dan
Znów ktoś nie docenił nie tyle siły systemu krajowego, za którym stoi system unijny, co społeczeństwa postkomunistycznego, któremu skutecznie wmówiono "europejski raj" i rzekomą groźbę jego utraty, jeśli wygra kandydat antysystemowy. Czyli przestraszono utratą stosunkowej stabilizacji i ciepłej wody w kranie. Nie oszukujmy się, taka jest większość wyborców. Także w Polsce.
Mobilizacja głupcze!
Mobilizacja głupcze! Parafraza słynnego hasła Clintona (jak wiemy, skutecznego) dobrze oddaje sytuację w Rumunii. Ale nie tylko. George Simion przegrał rzekomo wygrane wybory z powodu potężnej kampanii mobilizowania elektoratu przez przeciwników politycznych. Cóż z tego, że zdobył więcej głosów niż w I turze, i więcej niż Georgescu, od którego w pewnym sensie przejął pałeczkę. Rywal zdobył więcej. Trochę to przypomina sytuację z Polski. W 2007 roku i w 2023 roku PiS zdobyło wyraźnie więcej głosów niż, odpowiednio, w 2005 roku i 2019 roku. Ale rywale zdobyli więcej - dzięki ogromnej mobilizacji ludzi zwykle nie interesujących się polityką. W tym właśnie jest problem.
Pomijając twarde elektoraty wszystkich uczestników wyborów - czy to partii w wyborach parlamentarnych, czy kandydatów w wyborach prezydenckich - większość pozostałych uprawnionych do głosowania nie angażuje się w politykę, nie interesuje się nią, zwykle nie chodzi głosować. Generalnie jest im w miarę dobrze i nie chcą zmian. Łatwo ich przestraszyć, że ktoś może im ten święty spokój zakłócić. I zmobilizować do pójścia do urny. To elektorat więc w swej istocie prosystemowy. Który jest jednak liczniejszy niż antysystemowcy, tylko trzeba go pobudzić. Tak było w Rumunii. W ub. roku i w I turze tegorocznych wyborów górą byli antysystemowcy. Postraszenie "ruskim agentem", który wyprowadzi Rumunię z UE zmobilizowało "elektorat ciepłej wody (europejskiej)".
Warto o tym pamiętać także w Polsce. W staraniach o wyborców Mentzena czy Brauna Nawrocki powinien być ostrożny, by nie zrobili z niego radykała. Prorosyjskiego, antyzachodniego. Oczywiście trzeba walczyć o prawicowy elektorat, ale tak, by nie dać pretekstu przeciwnikom do zmobilizowania "elektoratu ciepłej wody". Simion zapewne popełnił błąd, afiszując się z Georgescu i mówiąc, że chce go zrobić premierem. Nie zyskał nowych głosów. Ci popierający Georgescu i tak by na niego zagłosowali - jak w I turze. Za to dał powód do mobilizacji "europejczyków". W efekcie, Simion przegrał wyraźnie. Do urn poszły tysiące Rumunów, którzy uwierzyli, że kandydat AUR jest złem wcielonym. Jednak kompleksy niższości i chęć "bycia w Europie" okazały się wystarczającym motywem.
- Komunikat dla mieszkańców Warszawy
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka
- W Warszawie powstaną dwa Centra Integracji Cudzoziemców
- Szokujące informacje ujawnione przez TV Republika. Jest komunikat Prokuratury
- Jest wniosek o badanie psychiatryczne premiera Donalda Tuska
- Komunikat dla mieszkańców Łodzi
- Tajemniczy słup światła na niebie. Zjawisko widziane było również w Polsce
Wniosek dla Polski
I to jest wniosek dla Polski. Śmiem twierdzić, że większość ludzi, którzy nie interesują się polityką i zwykle nie głosują, w przypadku jakiejś niezwykłej mobilizacji zagłosuje na system. Bo UE, bo spokój, etc. I moim zdaniem strona rządowa i Trzaskowski będą próbowali zrobić to samo, co w 2007 roku i w 2023 roku. Sztab Nawrockiego nie powinien tego lekceważyć. Wydaje się, że to ostatnia szansa na wygraną Trzaskowskiego. No i nie można popadać w pychę, że już wszystko jest załatwione. Tak postąpił Simion. Nawet po ogłoszeniu exit polls ogłosił, że to on wygrał. Później musiał się szybko wycofać i pogratulować wygranej rywalowi.
Dobra wiadomość jest taka, że w dwóch wspomnianych przypadkach polskich wyborów obóz Tuska szedł do wyborów z pozycji opozycyjnych. Druga dobra wiadomość jest taka, że w Rumunii Simion już za bardzo nie miał skąd czerpać nowych wyborców w drugiej turze. Nawrocki jest w innej sytuacji.
Komentarze
Berek złożył ślubowanie, zwracając się do prezydenta, którego nie było na sali

Karol Nawrocki ma plan na odbicie Senatu. Nie wszyscy będą zadowoleni

Prezydencki minister zwrócił się do Tuska. "Porozumienie leży na stole"
Karol Nawrocki podjął decyzję. Trzy nominacje w Pałacu Prezydenckim

Pałac Prezydencki odpowiada Komisji Weneckiej

