Szukaj
Konto

Strażacy organizują zrzutkę na naprawę wozu. Dworczyk: „Kompromitacja państwa”

Wóz strażacki OSP ze Smolęcina - zdjęcie edytowane w AI
Źródło: Screen/X | Autor: Screen/X | Wóz strażacki OSP ze Smolęcina - zdjęcie edytowane w AI
Strażacy ochotnicy ze Smolęcina w województwie zachodniopomorskim znaleźli się w trudnej sytuacji. W czerwcu otrzymali od Państwowej Straży Pożarnej samochód ratowniczo-gaśniczy, który miał poprawić bezpieczeństwo mieszkańców. Niedługo później pojazd wymagał kosztownych prac serwisowych. Rachunki sięgnęły niemal 26 tys. zł, a gmina Kołbaskowo odmówiła ich opłacenia. Druhowie rozpoczęli zbiórkę pieniędzy, w którą zaangażowali się nawet strażacy z Niemiec.
Co musisz wiedzieć:
  • Strażacy dostali wóz bojowy, który szybko wymagał kosztownych napraw. OSP Smolęcin w gminie Kołbaskowo otrzymała w czerwcu 2026 roku od Państwowej Straży Pożarnej samochód Renault Midlum. Mimo wcześniejszych zapewnień o jego sprawności pojazd trafił do warsztatu, a rachunki wyniosły 25 858,38 zł.
  • Gmina Kołbaskowo odmówiła zapłaty za naprawy. Samorząd argumentuje, że nie zlecał prac ani nie uzgadniał ich kosztów. Z kolei PSP wskazuje, że zgodnie z umową to OSP odpowiada za utrzymanie i naprawy pojazdu. Spór o pokrycie wydatków pozostaje nierozstrzygnięty.
  • Strażacy rozpoczęli zbiórkę pieniędzy. Pomagają im nawet Niemcy. Druhowie ze Smolęcina apelują o wsparcie finansowe, aby pokryć koszty naprawy samochodu ratowniczo-gaśniczego. Do akcji dołączyli strażacy z niemieckiego Penkun, którzy uruchomili zbiórkę na około 6 tys. euro.

Wóz miał być sprawny. Po kilku tygodniach trafił do warsztatu

Sprawę opisują lokalne media, m.in. portal Kołbaskowo.eu, Przeclaw24.pl oraz branżowy serwis Remiza.pl.

W czerwcu 2026 roku Ochotnicza Straż Pożarna w Smolęcinie otrzymała od Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Policach samochód ratowniczo-gaśniczy Renault Midlum z 2013 roku.

Pojazd miał przebieg wynoszący niespełna 67 tys. kilometrów. Dla niewielkiej jednostki OSP jego pozyskanie stanowiło istotne wzmocnienie możliwości ratowniczych.

Jak informował portal Kołbaskowo.eu, jeszcze w marcu komendant powiatowy PSP w Policach zapewniał w korespondencji z samorządem, że samochód jest sprawny technicznie i nie wymaga napraw.

Na tej podstawie gmina pozytywnie zaopiniowała przekazanie pojazdu.

Problemy pojawiły się jednak wkrótce po przejęciu wozu przez ochotników. Samochód trafił do specjalistycznego warsztatu, gdzie ujawniono usterki i konieczność przeprowadzenia prac serwisowych.

Naprawy za niemal 26 tys. zł. Kto powinien zapłacić?

Według informacji opublikowanych przez Przeclaw24.pl i Remiza.pl do zapłaty przedstawiono cztery faktury o łącznej wartości 25 858,38 zł.

Z wcześniejszych doniesień Kołbaskowo.eu wynika, że jedna z faktur, wystawiona pod koniec lipca, opiewała na ponad 19,4 tys. zł. Kolejna dotyczyła piaskowania i zabezpieczenia antykorozyjnego.

Wśród opisywanych problemów technicznych pojawiały się m.in. usterki związane z napędem autopompy, motopompą, elementami układu wydechowego oraz korozją. Część prac obejmowała także standardową obsługę serwisową.

Gdy rachunki trafiły do samorządu, pojawił się spór o to, kto powinien je uregulować.

W piśmie z 16 października gmina Kołbaskowo odmówiła zaakceptowania faktur. Argumentowała, że nie była zleceniodawcą usług, a zakres i koszt napraw nie zostały z nią wcześniej uzgodnione.

Samorząd zwrócił też uwagę, że zgodził się na przekazanie pojazdu, opierając się na zapewnieniach PSP o jego sprawności.

PSP wskazuje na zapisy umowy

Odmienne stanowisko przedstawiła Komenda Powiatowa PSP w Policach.

Jak wynika z korespondencji przytaczanej przez Kołbaskowo.eu, strażacy zawodowi utrzymywali, że samochód w chwili przekazania był sprawny, a informacje o drobnych usterkach znalazły się w dokumentacji.

Komenda powołała się również na umowę użyczenia pojazdu. Zgodnie z jej zapisami koszty eksploatacji, przeglądów, diagnostyki i napraw miały obciążać OSP.

PSP wskazała także możliwość wcześniejszego rozwiązania umowy i zwrotu samochodu. Nie zadeklarowała jednak pokrycia wydatków poniesionych na naprawy.

W rezultacie trzy strony – jednostka OSP, samorząd oraz PSP – prezentują odmienne stanowiska dotyczące odpowiedzialności za koszty.

Nie rozstrzygnięto publicznie, czy wszystkie wykryte usterki istniały już w chwili przekazania samochodu, ani które z wykonanych prac były niezbędne do jego bezpiecznego użytkowania.

Strażacy proszą o pomoc. „Życie strażaka jest bezcenne”

Wobec braku porozumienia druhowie ze Smolęcina postanowili zwrócić się o wsparcie do mieszkańców i darczyńców.

O rozpoczęciu zbiórki informowały m.in. portale Szczeciner.pl i Remiza.pl.

Strażacy podkreślają, że sprawny samochód ratowniczo-gaśniczy jest niezbędny do prowadzenia działań ratowniczych, a jego utrzymanie ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo ochotników i mieszkańców.

W apelu przytoczonym przez Szczeciner.pl napisali:

Życie strażaka jest bezcenne, ale nie bezwartościowe. Żaden strażak nie powinien ruszać w bój z niesprawnym sprzętem.

Druhowie chcą zebrać około 26 tys. zł na pokrycie kosztów napraw.

Jednym z pomysłów na pozyskanie środków jest także zbieranie butelek objętych systemem kaucyjnym. Pieniądze z ich zwrotu mają wspomóc finansowanie potrzeb jednostki.

Pomoc przyszła z Niemiec. Strażacy z Penkun organizują zbiórkę

Sprawa wykroczyła poza granice Polski.

Jak podały Przeclaw24.pl i Szczeciner.pl, do pomocy włączyli się niemieccy strażacy z Penkun, którzy współpracują z jednostką ze Smolęcina.
Stowarzyszenie Feuerwehr Penkun 1890 e.V. rozpoczęło zbiórkę z celem wynoszącym około 6 tys. euro.

To nie pierwsza forma wsparcia ze strony niemieckich partnerów. Według lokalnych mediów strażacy z Penkun pomagali wcześniej polskim druhom m.in. w zakupie paliwa i przekazaniu sprzętu ochronnego.

Zaangażowanie zagranicznych ochotników pokazuje, jak duże znaczenie mają kontakty między jednostkami ratowniczymi działającymi po obu stronach granicy.

Michał Dworczyk komentuje zbiórkę strażaków

Do sprawy odniósł się Michał Dworczyk, który opublikował na platformie X nagranie z apelem strażaków o pomoc finansową.

Niewiarygodne!!! Gdzie jest minister Marcin Kierwiński?

– napisał polityk.

Dworczyk ocenił również, że konieczność organizowania zbiórki na naprawę samochodu ratowniczego jest „kompromitacją polskich władz”.

Jego wypowiedź stanowi komentarz polityczny do sytuacji OSP Smolęcin. Kwestia odpowiedzialności za pokrycie kosztów naprawy pozostaje przedmiotem sporu między zainteresowanymi stronami.

Problemy finansowe OSP Smolęcin trwają od lat

Obecny spór nie jest pierwszą sytuacją, w której strażacy ze Smolęcina muszą szukać dodatkowych środków na funkcjonowanie jednostki.
Już w 2024 roku „Głos Szczeciński” informował o problemach finansowych OSP, które doprowadziły do wycofania jednostki z podziału bojowego.

Wówczas strażacy organizowali zbiórkę pieniędzy na wznowienie działalności. Potrzebowali około 28 tys. zł, a wśród zgłaszanych trudności znajdowały się koszty utrzymania remizy.

Obecna sytuacja ponownie zwraca uwagę na problem finansowania ochotniczych straży pożarnych, szczególnie tych działających w mniejszych miejscowościach.

Choć strażacy ochotnicy wykonują zadania związane z bezpieczeństwem publicznym, utrzymanie pojazdów, wyposażenia i infrastruktury może oznaczać dla ich jednostek znaczne wydatki.

 

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.10.2026 09:57
Źródło: X, Głos Szczeciński, Kołbaskowo.eu, Przeclaw24.pl, Remiza.pl