Pieniądze z SAFE dla Ukrainy? Ma nie być przymusu

-
Niewykorzystane środki z SAFE nie będą automatycznie kierowane na Ukrainę.
-
W drugiej puli programu może pozostać od 10 do 20 mld euro.
-
Polska rozważa kolejny nabór, ale czas na realizację projektów będzie krótki.
Zwrot w sprawie pieniędzy z SAFE. Bruksela nie będzie narzucać zakupów
Niewykorzystane fundusze z unijnego programu SAFE nie zostaną automatycznie przeznaczone na współpracę z ukraińskim przemysłem zbrojeniowym. Takie ustalenia wynikają z rozmów przeprowadzonych w Komisji Europejskiej przez wiceminister obrony narodowej Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką. To istotna informacja w kontekście wcześniejszych zapowiedzi dotyczących zagospodarowania pozostałych pieniędzy z programu o wartości 150 mld euro.
We wrześniu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała, że niewykorzystane środki mogłyby posłużyć do realizacji wspólnych przedsięwzięć z ukraińskim przemysłem obronnym. Jak informowało wówczas RMF, pojawiło się ryzyko, że pieniądze, na które liczyła Warszawa w ramach ewentualnego drugiego naboru SAFE, zostaną skierowane na Ukrainę.
Zapowiedzi te wywołały zaskoczenie w części państw członkowskich. Polska również sygnalizowała zainteresowanie kolejną rundą finansowania. Wiceminister obrony Paweł Zalewski zapowiadał, że Warszawa chciałaby ubiegać się o środki pozostałe po pierwszym naborze i przeznaczyć je na własne przedsięwzięcia obronne.
Wiceminister MON: Nie będzie żadnego przymusu
Z najnowszych ustaleń przedstawionych przez Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką wynika, że Komisja Europejska nie zamierza wprowadzać obowiązku przeznaczania niewykorzystanych pieniędzy na zakupy w ukraińskich zakładach zbrojeniowych.
„Nie będzie żadnego przymusu, jeżeli chodzi o wydawanie tych środków” - powiedziała wiceminister obrony narodowej. Bruksela nadal chce, aby pozostałe fundusze wspierały rozwój europejskich zdolności w zakresie dronów i systemów antydronowych. Nie oznacza to jednak konieczności zamawiania takiego wyposażenia na Ukrainie. „Jeżeli chodzi o wyposażenie dronowe, to wcale nie znaczy, że kupujemy te drony z Ukrainy” - podkreśliła Sobkowiak-Czarnecka podczas rozmów w Brukseli.
Polskie firmy mogą skorzystać na kolejnych zamówieniach
Dla Polski znaczenie ma nie tylko możliwość uzyskania dodatkowych środków, ale również to, gdzie będą realizowane zamówienia finansowane z unijnych pożyczek. Komisji Europejskiej i państwom członkowskim zależy, aby istotna część wydatków na dozbrojenie trafiała do europejskiego przemysłu obronnego.
Tymczasem Ukraina chce wykorzystywać dostępne finansowanie przede wszystkim na rozwój własnej produkcji oraz zakupy uzbrojenia w Stanach Zjednoczonych. W tym kontekście Sobkowiak-Czarnecka zwraca uwagę na znaczenie polskich przedsiębiorstw zbrojeniowych. Zgodnie z przedstawionymi przez nią informacjami mają one być beneficjentami zamówień finansowanych z ukraińskiej pożyczki na dozbrojenie o wartości 90 mld euro. Oznacza to, że Ukraina ma kupować również polski sprzęt.
Istotną rolę może odegrać krajowy przemysł dronowy. Polskie przedsiębiorstwa dysponują własnymi rozwiązaniami i sprzedają je już zagranicznym odbiorcom. Warszawa chce, aby ewentualna kolejna pula SAFE mogła wspierać także rozwój zdolności produkcyjnych w Polsce.
Nawet 20 mld euro do podziału. Czy Polska złoży wniosek?
Nie zapadła jeszcze decyzja, czy Polska rzeczywiście przystąpi do drugiego naboru SAFE. Rozstrzygnięcie w tej sprawie ma zostać podjęte na szczeblu całego rządu. Nie jest również znana ostateczna kwota, która pozostanie do wykorzystania po pierwszej rundzie programu.
Według wstępnych szacunków Komisji Europejskiej może to być od 10 do 20 mld euro. Państwa członkowskie mają czas do końca października na rozliczenie pierwszego naboru. Wiadomo już, że niektóre kraje, w tym Włochy, nie wykorzystają całych przyznanych im kwot. Podział pozostałych funduszy planowany jest na początek przyszłego roku.
Jest poważne ograniczenie. Na wykorzystanie pieniędzy tylko trzy lata
Dodatkowe środki z SAFE mogą być atrakcyjne dla Polski, jednak ich pozyskanie wiązałoby się z istotnym problemem dotyczącym terminów. Druga pula programu ma podlegać tym samym zasadom co pierwsza. Oznacza to, że finansowane z niej projekty muszą zostać zrealizowane do 2030 roku. Jeżeli kolejne pożyczki zostaną przyznane dopiero w 2027 roku, na przeprowadzenie inwestycji pozostaną zaledwie trzy lata.
W przypadku dużych zamówień zbrojeniowych, wymagających wieloletniej produkcji i dostaw, tak krótki termin może stanowić poważną przeszkodę. Rząd będzie więc musiał ocenić, czy ubieganie się o dodatkowe finansowanie jest uzasadnione przy tak ograniczonym czasie na realizację przedsięwzięć.
SAFE to pożyczki, które Polska będzie musiała spłacić
W dyskusji o kolejnych miliardach z unijnego programu istotny pozostaje również charakter finansowania. Środki z SAFE nie są bezzwrotnymi dotacjami. Program opiera się na pożyczkach zaciąganych przez państwa członkowskie, które następnie muszą zostać spłacone. Tymczasem Polska przygotowuje się do uzyskania kolejnych pieniędzy z pierwszej rundy programu. Jeszcze w październiku Warszawa ma wystąpić o wypłatę 6,5 mld euro.
Dotychczas Polska otrzymała z SAFE jedynie zaliczkę. Ostateczna decyzja dotycząca udziału w drugim naborze będzie zatem zależała nie tylko od dostępnej kwoty, ale również od możliwości terminowego wykorzystania środków oraz zobowiązań związanych ze spłatą kolejnej pożyczki.
Komentarze
Zaostrzenie konfliktu ukraińsko-koreańskiego. „Bez przeprosin dalsze kroki”

Polska liderem deportacji Ukraińców

Europejski system bezpieczeństwa bez USA? „Bardzo niebezpieczna opcja”

Zełenski upomina zachodnich partnerów ws. dostaw uzbrojenia. Wydał polecenie pilnego przeglądu

Ukraiński generał ostrzega. „Polska została wybrana jako poligon”







