Nasz publicysta nie został wpuszczony na wykład Grzegorza Rossolińskiego-Liebe

- Sebastian Meitz, publicysta portalu Tysol.pl i ekspert Instytutu Sobieskiego, poinformował, że nie został dopuszczony do internetowego wykładu historyka Grzegorza Rossolińskiego-Liebe, zorganizowanego 27 października na Uniwersytecie w Heidelbergu.
- Jak relacjonuje Meitz, przez 75 minut oczekiwał w wirtualnej poczekalni, próbując dołączyć do spotkania z kilku urządzeń. Mimo wielokrotnych prób nie uzyskał dostępu do wykładu.
- Grzegorz Rossoliński-Liebe jest autorem książki poświęconej polskim burmistrzom i Holokaustowi podczas niemieckiej okupacji. Publikacja spotkała się z krytyką dr. Damiana Sitkiewicza z Instytutu Pamięci Narodowej, który zarzucił historykowi między innymi wybiórcze wykorzystywanie źródeł oraz pomijanie realiów niemieckiego terroru.
- Zastrzeżenia wobec książki pojawiły się również w niemieckim środowisku naukowym.
Sebastian Meitz nie został wpuszczony na wykład Rossolińskiego-Liebe
We wtorek, 27 października, na Uniwersytecie w Heidelbergu odbywał się wykład online Grzegorza Rossolińskiego-Liebe, niemieckiego historyka związanego z Wolnym Uniwersytetem Berlińskim. Autor książki poświęconej polskim burmistrzom i Holokaustowi wzbudza kontrowersje zarówno w Polsce jak i Niemczech ze względu na przedstawianą w swoich publikacjach interpretację historii niemieckiej okupacji Polski.
W internetowym spotkaniu próbował uczestniczyć Sebastian Meitz, publicysta naszego portalu i ekspert Instytutu Sobieskiego specjalizujący się w polityce zagranicznej i obronności, ze szczególnym uwzględnieniem stosunków polsko-niemieckich.
Jak poinformował Meitz na platformie X, mimo wielokrotnych prób nie został dopuszczony do udziału w wykładzie.
Także tak. 75 minut oczekiwania w poczekalni na wpuszczenie na wykład Pana Historyka w zupełności wystarczy. Myślę, że to idealnie podsumowuje »wolność debaty naukowej« połączoną z "rzetelnym warsztatem"
– napisał nasz publicysta. Meitz zaznaczył, że próbował uzyskać dostęp do spotkania z kilku urządzeń, począwszy od godziny 17.58 aż do 19.30. Bezskutecznie.
Mam nadzieję, że ktoś z oznaczonych Szanownych Państwa miał więcej szczęścia niż ja. To na pewno kwestia problemów technicznych
– stwierdził ironicznie.
Anonimowy Dyplomata zabiera głos
Do sprawy odniósł się również popularny użytkownik platformy X występujący pod pseudonimem Anonimowy Dyplomata, który ostro skrytykował organizatorów wykładu.
Czy to są wasze nowe "demokratyczne" standardy?
– zapytał, zwracając się do Uniwersytetu w Heidelbergu.
Najpierw organizujecie wydarzenie z G. Rossolińskim-Liebe, który przedstawia treści źródłowe w sfałszowany sposób, co zostało udowodnione, a potem nie dopuszczacie osób, które wypowiadały się na ten temat publicznie w Polsce i mogłyby zadać niewygodne pytania?
– napisał. Autor wpisu przypomniał również o krytycznej recenzji naukowej książki historyka.
To, co robicie, to trzecia wina Niemiec! Praktykujecie #VictimBlaming!
– podsumował.
Kontrowersje wokół Grzegorza Rossolińskiego-Liebe. IPN krytykuje książkę historyka
Grzegorz Rossoliński-Liebe jest autorem opublikowanej w Niemczech monografii „Polnische Bürgermeister und der Holocaust. Besatzung, Verwaltung und Kollaboration” („Polscy burmistrzowie i Holokaust. Okupacja, administracja i kolaboracja”). Publikacja poświęcona roli lokalnych urzędników w okupowanej przez Niemców Polsce wywołała szeroką dyskusję w środowisku historyków.
Szczególnie krytycznie książkę ocenił dr Damian Sitkiewicz z Instytutu Pamięci Narodowej. W obszernej recenzji opublikowanej w szóstym tomie czasopisma „Polish-Jewish Studies” zarzucił autorowi między innymi wybiórcze wykorzystywanie materiałów źródłowych oraz pomijanie realiów niemieckiego terroru. Zdaniem recenzenta Rossoliński-Liebe przedstawia polskich burmistrzów jako partnerów niemieckich władz okupacyjnych, nie uwzględniając w wystarczającym stopniu przymusu, któremu podlegali urzędnicy w Generalnym Gubernatorstwie.
Zastrzeżenia IPN dotyczą również stosowania przez historyka określeń sugerujących istnienie polsko-niemieckiej administracji oraz tzw. „rządu krakowskiego”. Według krytyków takie nazewnictwo może tworzyć fałszywe wyobrażenie o zakresie niezależności polskich urzędników w okupowanym kraju.
Krytyka książki również w Niemczech
Zastrzeżenia wobec publikacji Rossolińskiego-Liebe pojawiły się także w niemieckim środowisku naukowym. Historyk Christhardt Henschel z Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie odniósł się do książki na łamach dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Jeden z jego tekstów nosił tytuł „Generalne Gubernatorstwo nie było państwem z niemiecko-polską administracją”.
Krytycy publikacji podnoszą, że sposób przedstawienia zależności pomiędzy niemieckim okupantem a polskimi urzędnikami może prowadzić do zacierania różnic między sprawcami zbrodni a ludnością znajdującą się pod okupacją.
Komentarze
Polska ropa nie daje Niemcom spokoju. Przygotowali 30 stron zastrzeżeń

Atak hakerski na AfD

Do jakich partii dziś zapisaliby się ojcowie II RP?

Tadeusz Płużański: Niezłomny ksiądz Kaczyński

Demontaż historycznej hipokryzji. Dlaczego „Szatan z Dworca ZOO” to najważniejsza książka dekady








