Mieczysław Gil dla "TS": Sprawa upadku liderów Solidarności jest bolesna. Pryska czardawnych legend
07.12.2016 08:52

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Włodzimierz Cimoszewicz komentuje zatrzymanie Józefa P.: „To kryształowo uczciwy człowiek”. Dlaczego został zatrzymany przez CBA? Cimoszewicz nie bawi się w kłopotliwe pytania. „Bardzo możliwe – buduje antyrządową narrację – że właśnie rozpoczyna się faza realizacji, faza wykorzystywania tych narzędzi (...) wobec bohaterów narodowych”. Murem za byłym czołowym działaczem wrocławskiej „Solidarności” staje też inna ikona lewicy – Magdalena Środa, która twierdzi, że „PiS właśnie zaczęło akcję kompromitowania niewygodnych ludzi czy raczej niszczenia legend Solidarności.
Myślę, że z komentowaniem akcji CBA wobec Józefa P., znanego ze zorganizowania głośnej akcji podjęcia w przededniu stanu wojennego z konta bankowego 80 milionów należących do związku i zdeponowania ich u kardynała Henryka Gulbinowicza, należałoby wstrzymać się do czasu podjęcia (lub nie) czynności przewidzianych przez prawo".
To, że CBA zainteresowało się nim już w kwietniu 2015 r., gdy PiS dopiero marzyło o przejęciu władzy, dowodzi absurdalności stawianych przez opozycję zarzutów, jakoby było to działanie na zamówienie polityczne. Ubolewam, że Władysław Frasyniuk zbywa to krótkim i aroganckim: "Nie warto wchodzić w szczegóły". Swoją drogą to zabawne, że profesor Środa i senator Cimoszewicz ujmują się za P. nie jako za posłem lewicy, czy, jak ostatnio - senatorem PO, ale za "bohaterem narodowym z Solidarności". Takie wstawiennictwo - ówczesnej doktorantki filozofii i sekretarza Komitetu Uczelnianego PZPR na UW w grudniu 1981 r. - bardzo by się organizatorowi akcji 80 milionów przydało! 35 lat później, w zupełnie innych realiach brzmi jak lichy żart. Co nie znaczy, że sprawa upadku liderów Solidarności nie jest bolesna. Na naszych oczach pryska czar dawnych legend. Pryska, choć nikt prócz nich samych nie przykłada do tego ręki.
Niekwestionowani przywódcy Solidarności sami - poprzez swoje wybory, sami - poprzez swoje skandaliczne wypowiedzi czy działania dokonują aktu samozniszczenia. Krótki, bo w skali zaledwie jednego ćwierćwiecza, okres elitarnej przynależności stworzył im ułudę wyjątkowości. Dokonali rzeczy niebywałej. Zmiana pozycji społecznej uczyniła z dawnych przywódców robotniczych zagorzałych przeciwników własnego zaplecza. Epatują swoim związkowym rodowodem i represjami, jakby byli jedynymi prześladowanymi. Jest całkiem spora grupa działaczy Solidarności, która nie wystawiła swojej związkowej legitymacji na aukcji, która nie namawiała rządzących do pałowania strajkujących, która nie gardzi werdyktem wyborczym. Warto mieć to na uwadze i o nich pamiętać.
Mieczysław Gil
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (50/2016) dostępnego też w wersji cyfrowej tutaj
To, że CBA zainteresowało się nim już w kwietniu 2015 r., gdy PiS dopiero marzyło o przejęciu władzy, dowodzi absurdalności stawianych przez opozycję zarzutów, jakoby było to działanie na zamówienie polityczne. Ubolewam, że Władysław Frasyniuk zbywa to krótkim i aroganckim: "Nie warto wchodzić w szczegóły". Swoją drogą to zabawne, że profesor Środa i senator Cimoszewicz ujmują się za P. nie jako za posłem lewicy, czy, jak ostatnio - senatorem PO, ale za "bohaterem narodowym z Solidarności". Takie wstawiennictwo - ówczesnej doktorantki filozofii i sekretarza Komitetu Uczelnianego PZPR na UW w grudniu 1981 r. - bardzo by się organizatorowi akcji 80 milionów przydało! 35 lat później, w zupełnie innych realiach brzmi jak lichy żart. Co nie znaczy, że sprawa upadku liderów Solidarności nie jest bolesna. Na naszych oczach pryska czar dawnych legend. Pryska, choć nikt prócz nich samych nie przykłada do tego ręki.
Niekwestionowani przywódcy Solidarności sami - poprzez swoje wybory, sami - poprzez swoje skandaliczne wypowiedzi czy działania dokonują aktu samozniszczenia. Krótki, bo w skali zaledwie jednego ćwierćwiecza, okres elitarnej przynależności stworzył im ułudę wyjątkowości. Dokonali rzeczy niebywałej. Zmiana pozycji społecznej uczyniła z dawnych przywódców robotniczych zagorzałych przeciwników własnego zaplecza. Epatują swoim związkowym rodowodem i represjami, jakby byli jedynymi prześladowanymi. Jest całkiem spora grupa działaczy Solidarności, która nie wystawiła swojej związkowej legitymacji na aukcji, która nie namawiała rządzących do pałowania strajkujących, która nie gardzi werdyktem wyborczym. Warto mieć to na uwadze i o nich pamiętać.
Mieczysław Gil
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (50/2016) dostępnego też w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.12.2016 08:52
[WIDEO] Pinior skazany na 1,5 roku więzienia. „To będzie dla mnie fascynujące doświadczenie”
03.03.2021 15:17
1,5 roku więzienia za korupcję dla Józefa Piniora, b. senatora z klubu PO
03.03.2021 13:19

Komentarzy: 0
Sąd Okręgowy we Wrocławiu w procesie apelacyjnym b. senatora z klubu PO Józefa Piniora oskarżonego o korupcję utrzymał wyrok z pierwszej instancji i skazał go na 1,5 roku więzienia bez zawieszenia. Podobny wyrok słyszał jego asystent. Orzeczenia są prawomocne.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Pomniki Lenina
09.07.2020 23:50
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Triumf dzikiej przemocy
24.06.2020 21:50

Komentarzy: 0
Świat oszalał na punkcie Black Lives Matter. Na poznańskim placu całkiem spora grupa legła plackiem na betonie i protestowała. W Warszawie inna, idąc za amerykańskim przykładem, zniszczyła pomnik Tadeusza Kościuszki. Wydawać by się mogło, że ci urodzeni nad Wisłą przynajmniej w kwestii Kościuszki powinni mieć nieco więcej oleju w głowie. Na szczęście Polska to nie Ameryka ani nawet zachód Europy. Zbyt dobrze pamiętamy komunę, by szalejące lewactwo święciło takie triumfy jak tam. A tam stoją już u progu cywilizacyjnej wojny, której skutków nie sposób przewidzieć.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: O czym warto pamiętać
01.06.2020 23:50


